Jedź do Polski – twoje auto już tam jest! Hasło może już nie tak popularne, jak kiedyś, ale przecież ciągle obecne w świadomości naszych sąsiadów za Odrą.

To przez nasze położenie geopolityczne. Z jednej strony bowiem graniczymy z najbogatszym państwem Europy, zaś z drugiej… Z drugiej prawdziwa „czarna dziura”, która może wchłonąć każdy towar mniej lub bardziej luksusowy.
W 2011 roku „Głos szczeciński” pisał:

file.php-id=213Choć drobna przestępczość w rejonach przygranicznych w ostatnich latach spadła, to niestety liczba kradzieży samochodów mocno wzrosła. Najczęściej kradzione są luksusowe auta – głównie niemiecki i japońskie. Jak podaje portal pogranicze.de związek branżowy niemieckich ubezpieczycieli – GDV, naliczył, że każdego dnia kradnie się w całych Niemczech 53 samochody.

Coraz bardziej o swoje auta obawiają się berlińczycy. Od 2009 roku liczba kradzieży wzrosła w stolicy Niemiec o 8,9 procent (3290) – najwyższy wskaźnik w skali całego kraju, a w ubiegłym roku, do sierpnia o kolejne 5,9 procent. Nie lepiej jest na południu. Niemiecki porta dw-world.de informuje, że kradzieże samochodów stały się prawdziwą plagą terenów graniczących z Dolnym Śląskiem. W zeszłym roku skradziono tam 869 samochodów. To o ponad połowę więcej, niż jeszcze dwa lata temu. (…)

Kradzione samochody są w Polsce „legalizowane”. Przykładem może byćmedium_news_header_5813 działanie grupy rozbitej na początku listopada, która zajmowała się kradzieżami aut w Niemczech. Najpierw kradziono dokumenty pojazdów, na podstawie których w Polsce „legalizowano” kradzież – gdy rejestracja auta na „słupa” powiodła się, wówczas kradziono samochód odpowiadający temu, którego dokumenty posiadano (marką, typem, rocznikiem, kolorem).

Czytaj więcej: http://www.gs24.pl/wiadomosci/szczecin/art/5450946,plaga-kradziezy-aut-przy-granicy-niemcy-sa-bezsilni,id,t.html

Co jednak dzieje się z samochodami, które jedynie przejeżdżają przez nasz kraj, w drodze do poważnego kupca za Bugiem?

Szlak przerzutowy już od dawna stara się omijać naszą granicę wschodnią, bowiem tam można spodziewać się poważnych kontroli. O wiele bardziej „przyjazna” jest granica ukraińsko – słowacka.

Jedyny problem polega na tym, by móc bezpiecznie przejechać ok. 1000 km.

Prawdopodobnie po raz pierwszy ujawniamy publicznie nowy proceder.

Samochód skradziony w Niemczech otrzymuje tablice rejestracyjne pojazdu zezłomowanego w Polsce!
Dodatkowo w systemie generowana jest odpowiednia informacja, tak, że w przypadku kontroli drogowej dokumenty są w porządku.

Tyle mój informator.

To wskazuje, że w proceder są zamieszani albo urzędnicy wydziałów komunikacji, albo też informatycy, którzy w jakiś sposób złamali system i „poprawili” znajdujące się w nim dane.

To, niestety, nie jest jedynie spekulacja.
Dysponuję dowodem, potwierdzającym powyższe.

Przed Sądem Rejonowym w Tarnowie zawisła sprawa dotycząca wykroczenia ze sławetnego art. 96 § 3 kw, czyli niewskazania użytkownika pojazdu, który naruszył przepisy o ruchu drogowym.
Kamera zamontowana w centrum miasta uchwyciła luksusowy SUV, który przejechał skrzyżowanie już na czerwonym świetle. Na zdjęciu widać wyraźnie numer rejestracyjny oraz kierowcę. Co prawda nie jest wygolony na łyso, ale sylwetka zdradza, że sporo czasu spędza na siłowni.
Okazało się, że samochód zarejestrowany jest na mieszkającą ok. 200 km na północ Bożenę G. (imię i nazwisko znane redakcji, tak samo sygnatura sprawy).
Jednak w rzeczywistości samochód o takim samym numerze rejestracyjnym Bożena G. zezłomowała rok wcześniej (ze względu na wiek i stan techniczny naprawa nie była już opłacalna), a tablice rejestracyjne oddała w wydziale komunikacji!

Na razie Bożena G. musi oczyścić się z zarzutu, bo przecież zdaniem tarnowskiej Straży Miejskiej powinna wskazać, kto kierował jej autem wartym więcej, niż zdążyła do tej pory zarobić przez całe życie.

Ile podobnych samochodowych „zombie” przejeżdża przez Polskę nie naruszając przepisów drogowych?
Zdaniem mojego informatora może chodzić nawet o 30% kradzionych w Niemczech aut.

w_7978_big

16.01 2016