Zmarł ambasador Adam Kułach. Poznałem Go wiele lat temu w Libii, gdzie był konsulem w ambasadzie kierowanej wówczas przez mojego Tatę. Adam Kułach w latach 2004 do 2010 pełnił funkcję ambasadora RP w Arabii Saudyjskiej, Omanie i Jemenie, gdzie miał tak doskonałe kontakty, że ledwie 2 lata później wrócił do Rijadu już jako ambasador Unii Europejskiej. W efekcie w latach 2012 – 2016 pełnił funkcję ambasadora UE w Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, Kuwejcie, Omanie, Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich (w tym ostatnim kraju funkcję tę pełnił do 2013 r., gdyż w tym właśnie roku Bruksela otworzyła osobną placówkę w Abu Dhabi). W 2016 r. został pierwszym przedstawicielem UE przy Organizacji Współpracy Islamskiej. W latach 2016 – 2019 był ambasadorem UE w Dżibuti.

I to tyle jak chodzi o życiorys oficjalny. A teraz ten nieoficjalny. Otóż w 2016 r. Polska zwróciła się do ówczesnej Wysokiej przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Federiki Mogherini z prośbą, by możliwie szybko odwołać ambasadora Kułacha z Rijadu. Tak się bowiem składało, że dla paranoików z ówczesnego kierownictwa MSZ fakt, iż ambasador Kułach był absolwentem MGIMO był dostateczny, by chcieć odwołać Polaka z tej prestiżowej bądź co bądź placówki. To, że ambasador Kułach miał doskonałe referencje z wszystkich możliwych kompetentnych organów w Polsce, jak również zza oceanu nie miało znaczenia. Po prostu panowie nie zrozumieli tego, co do nich mówiono i nie dotarło do nich, że skoro ktoś ma wysokie notowania również w Waszyngtonie to pewnie nie dzieje się to bez powodu.

Efektem interwencji Warszawy (która była dla Brukseli czymś niezrozumiałym, bo państwa z zasady popierają swoich dyplomatów, a nie ich zwalczają) było to, że Adam Kułach, który miał szanse na drugą kadencję w Arabii Saudyjskiej szanse te stracił. To, że nie zastąpił go żaden inny Polak jest oczywiste. Warszawa nikogo takiego nawet nie zaproponowała. W Brukseli zrozumiano, że ambasador Kułach zostanie przez polski MSZ wykończony. W efekcie płynnie przejechał on na kolejną placówkę (już mniej jednak prestiżową, bo jednak bez poparcia własnego kraju na te topowe trudno liczyć).

Po powrocie do Polski ambasador Kułach zwolnił się z MSZ. Nie dlatego, że osiągnął wiek emerytalny, bo w 2019 miał ledwie 54 lata i nie dlatego, że dyplomacja przestała być Jego życiem, ale dlatego, że honor nie pozwalał mu pozostawać w służbie. Rozmawiałem z Nim wiele razy i wiem, że jakkolwiek doskonale dawał sobie radę poza dyplomacją, to jednak to jak Go potraktował jego własny kraj, zwyczajnie po ludzku Go bolało. Jako, że znał mnie z czasów, gdy byłem jeszcze niemal dzieckiem, a nadto rozumiał, że znam to specyficzne uczucie jak to jest, gdy ma się poczucie, że na kogo, jak na kogo, ale na własny kraj liczyć nie możesz powiedział mi o tym. Z wyraźnym bólem w głosie.

Ostatni raz rozmawiałem z Nim ledwie miesiąc temu. Chciałem zaprosić Go do mojego podcastu, by wspólnie z pierwszym ambasadorem RP w Rijadzie Krzysztof Plominski opowiedział mi o Arabii Saudyjskiej. Niestety zastałem ambasadora Kułacha w szpitalu. Umówiliśmy się, że zaproszę ambasadora Płomińskiego, a za jakiś czas p. Adama. No i niestety nie będzie mi to już dane.

Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u).