Przemówienie prezydenta A. Dudy w ONZ zrobiło duże wrażenie, pokazał On, że jest prezydentem z prawdziwego zdarzenia, patriotą, któremu zależy na umocnieniu pozycji Polski w świecie. Nawet jego polityczni przeciwnicy nie mogli znaleźć w przemówieniu nic, do czego mogliby się przyczepić, jednak z trudem przechodziły im przez gardło słowa pochwały. I tym razem nie obyło się jednak bez uszczypliwości.

Wielu Polaków łudziło się, że po zakończeniu kampanii prezydenckiej skończy się nagonka na prezydenta A. Dudę. Niestety, ona nie tylko w najlepsze trwa, ale doskonale się rozwija. Prezydent jest atakowany za to, że:

 mimo apeli E. Kopacz nie zwołał Rady Gabinetowej,
 jako poseł – wyłudził publiczne pieniądze, bo podróżował za państwowe pieniądze do Wielkopolski, gdzie miał przy okazji prowadzić zajęcia na jednej z uczelni,
 pojechał na wczasy do Włoch i płacił w euro,
 będąc w Londynie podczas spotkania z tamtejszą Polonią nie zachęcał, by jak najszybciej wracali do Polski,
 wieczorem spotkał się z J. Kaczyńskim – bo biega do niego „po wytyczne”,
 nieukrywanie swojej wiary i udział w mszach świętych, a podczas jednej z nich podniósł upadającą hostię
 złożył projekt ustawy cofającą wiek emerytalny,
 podczas uroczystej kolacji w ONZ, gdy wzniesiono toast nie stuknął się kieliszkiem z W. Putinem, a tylko z B. Obamą,

Dla atakujących go prorządowych dziennikarzy nie ma znaczenia to, że wyłącznie w gestii prezydenta A.Dudy leży, kiedy zwoła Radę Gabinetową. Doskonale wiedzieli, że każdy poseł może poruszać się po całym kraju dowolnym środkiem transportu, bo są to uprawnienia poselskie, a w czasie, gdy oskarżają go, że miał przy okazji prowadzić zajęcia na uczelni, okazało się, że trwała jeszcze przerwa wakacyjna, a On, jako poseł na Sejm, jeździł do Poznania w celu konsultacji projektu nowelizacji Kodeksu Karnego.

Nie interesują się natomiast podróżami Ewy Kopacz, która w poprzedniej kadencji będąc posłanką często latała do Gdańska, i jak sama przyznała do studiującej tam córki, Jakoś do dziś nie dopytują się czy oddała pieniądze za te prywatne podróże. Gdy te pytanie postawił Marek Suski, D. Tusk nazwał go „damskim bokserem”.
Po spotkaniu w ambasadzie polskiej z dziennikarzami polonijnymi nastąpił na niego w kraju huraganowy atak, ponieważ powiedział: „Ja nie mam dzisiaj odwagi powiedzieć: wracajcie do kraju. Czy jest więcej miejsc pracy, czy łatwiej prowadzić działalność gospodarczą, czy obciążenia są mniejsze? Ja tych zmian nie widzę. Rozwój Polski jest głównie w statystykach”. Politykom PO, PSL, SLD i prorządowym dziennikarzom nie mieści się w głowie mówienie prawdy Polakom. Dla nich kłamstwo od lat jest prawdą, dlatego próbowali Go zdyskredytować w oczach społeczeństwa robiąc z jego słów aferę.
Próbowali również wykreować aferę z tego, że będąc na wczasach we Włoszech płacił za wszystko w euro jakby nie wiedzieli, że to jest waluta obowiązująca w tym kraju.

Spotkanie z J. Kaczyńskim urasta do rangi największego skandalu, bo jest to spotkanie „po wytyczne”, ale gdy E. Kopacz spotyka się z D. Tuskiem, to jest to wyłącznie spotkanie towarzyskie.
Gdy B. Komorowski brał udział w mszach to było normalne, natomiast, gdy jest na nich A. Duda, to jest podporządkowany Kościołowi.

Gdy nie złożył ustawy cofającej wiek emerytalny, to oszukał Polaków, gdy ją złożył to odbije się to na gospodarce, ponieważ będzie mniej pracowników, a więcej emerytów i od razu pokazywane są wyniki sondaż Ipsos dla „Wiadomości” TVP1. Według nich aż 45 proc. Polaków nie przeszłoby na wcześniejszą emeryturę, jeżeli przez to mieliby otrzymywać mniej pieniędzy, a 38 proc. skorzysta z tej możliwości. Oczywiście przypadkowo postawiono pytanie „Czy zdecydowałby się Pan/i na wcześniejsze przejście na emeryturę wiedząc, że otrzyma Pan/i niższe świadczenia emerytalne?”.
A dlaczego nie zadano pytanie: Czy chce Pan/i skorzystać z prawa samodzielnego decydowania, kiedy przejdzie na emeryturę, jaką daje ustawa A. Dudy powracająca do poprzedniego wieku emerytalnego?

Ponieważ wystąpienie Prezydenta w ONZ było perfekcyjne, prorządowi dziennikarze zobaczyli, to, czego nie widzieli zwykli obywatele. I tak zauważyli, że podczas uroczystej kolacji siadł minimalnie pierwszy od B. Obamy i to, że podczas toastu nie stuknął się kieliszkami z Putinem. Jakoś nie zauważyli, że Putin był daleko i wszyscy stukali się kieliszkami tylko z sąsiadami siedzącymi obok.

Nie ma, co się łudzić, nieustająca nagonka na prezydenta A. Dudę będzie trwała, ponieważ jest wielu ludzi, którzy nie mogą się pogodzić z przegraną ich kandydata B. Komorowskiego i profitami, które zapewniała im jego władza. Należy się spodziewać, że uruchomią wszystkie siły by działał przemysł pogardy jak to miało miejsce w czasie prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego. Z tym, że sytuacja się zmieniła. Nie mogą kontrolować Internetu, który stał się znaczącą siłą w sferze informacji, powstało kilka nowych niezależnych czasopism i społeczeństwo jest już inne. Mam nadzieję, że tym razem nie uda im się nastawić społeczeństwa wrogo do prezydenta Andrzeja Dudy.

Liliana Borodziuk