Dotychczasowy premier rządu czeskiego Andrej Babiš oświadczył, iż (parafrazując) nie widzi sensu negowania arytmetyki powyborczej.

Opozycja będzie miała w nowym sejmie większość, więc on nie będzie stawiał przeszkód, np. takiej, iż przyjmie misje powołania nowego rządu od prezydenta. Odrzuci taką ofertę, jeżeli nadejdzie.

Wyjasnijmy, iż prezydent Czech Miloš Zeman kilkakrotnie zapowiadał, że misje powołania nowego rządu powierzy politykowi zwycięskiej partii w wyborach. Formalnie rzecz biorąc tym jest Babiš, jego ruch ANO ma najwięcej mandatów w sejmie czeskim, jest najsilniejszy, ale faktycznie wybory wygrała opozycja i szef ANO to respektuje.

ODS, będąca najmocniejszym skłądnikiem koalicji SPOLU ustami swego posła weterana Marka Bedndy zapowiedziała, iż jeśli Babiš podejmie się próby utworzenia rządu, to ODS zadba o to, by w nowych władzach sejmu nie znalazł się żaden polityk ANO. ODS by w takim układzie nie przestrzegała proporcjonalności podczas podziału funkcji w sejmie.

Widocznie szantaż ten zadzialał, bo jeszcze kilka dni temu Babiš mówił, iż prezydent po wyborach powiedział mu, że powierzy misję tworzenia rządu. Ale prawda jest taka, że trudno przywiązywać wagę do słów Babiša, bo często już po dobie zmienia zdanie.

W każdym razie jego obecna postawa oznacza, iż szansę na utworzenie nowego rządu są duże i jest możliwe, iż odbędzie się to stosunkowo szybko – być może w perspektywie jednego – dwóch miesięcy.

Autor: Vladimír Petrilák
Czeski pisarz, dziennikarz, tłumacz i niezależny publicysta, który prowadzi info.cepol24.pl oraz stbnobrasil.com gdzie pisze o Ameryce Łacińskiej w kontekście dzialań komunistycznych służb wywiadwoczych.