Od zarania człeczej (i człeczkowej) cywilizacji dokonywane są ustawicznie różnorakie wynalazki mające ułatwiać codzienny byt, a nawet wprowadzające elementy komfortu.
Z wielowiekowej perspektywy takowych dokonań niezmiernie trudnym zadaniem byłoby wskazanie tzw. epokowego, topowego wynalazku o jakim często wspominamy np. przy osobie J. Gutenberga, który w 1450 r. przy pomocy ruchomych czcionek i prasy drukarskiej umożliwił rozpowszechnienie druku po całym świecie.
Skierujmy naszą optykę na prozaiczną beczkę, czyli naczynie (z reguły o sporym litrażu) wykonane z drewnianych klepek, a służące do przechowywania kiszonych ogórków, takiejż kapusty, wina, piwa, miodu, solonych śledzi, a nawet użytej w tytule felietonu soli. Szczególnie imponująco prezentują się beczki o wręcz gargantuicznych rozmiarach w których moszcz winny w drodze fermentacji zamienia się w chętnie na świecie spożywane wino. Wielekroć korzystając z dokumentalnych reportaży filmowych z jesiennych zbiorów winogron możemy w przy plantacyjnych piwnicach dostrzec dostojne, omszałe pajęczyną wielkie beczki z zainstalowanymi kurkami umożliwiającymi okresową degustację młodego wina. Podobnież „beczkowo udekorowane” są piwnice przy destylarniach koniaku, czy whisky.
Z dzisiejszej perspektywy ogarniania otaczającej nas rzeczywistości niezwykle trudno jest nam uzmysłowić sobie, że posiadając w okresie średniowiecza status posiadacza beczki soli jednocześnie byliśmy kreowani jako osoby o wysokim poziomie bogactwa. Miarka soli zwaną symptomatycznie białym złotem, była po prostu jego ekwiwalentnością. Za garść soli płacono autentycznie garścią żółtego metalicznego złota!!! Z wspomnianą solą i beczką kolokwialnie koreluje się nam znane powiedzonko: „trzeba z kimś zjeść beczkę soli, żeby go dobrze poznać”.
Treść i wymowa tegoż powiedzonka stanowi klasyczną notoryjność, czyli oczywistą oczywistość. Dzienne człecze (człeczkowe) zapotrzebowanie odnoszące się do spożywania soli kuchennej w postaci chlorku sodu (NaCl) wynosi li tylko 5 g, a zatem jedną płaską łyżeczkę. W sposób oczywisty nasuwa nam się paralela do objętości beczki w kontekście jednej jej łyżeczki. Po prostu wymowa tego przywołanego wyżej powiedzonka oznacza, że proces poznawczy osoby pozostawać będzie wyłącznie w kategoriach dalece idącej temporalnej rozciągliwości. Dosłownie, aby rzeczywiście dobrze poznać drugiego człeka zarówno w odniesieniu się do tego wad, zalet, posiadanej erudycji, stopnia kultury czy prezentowanych manier należy poświęcić temu celowi cały żywot!!! Tertium non datur.
Skoro tytułowa beczka została „wywołana” do tablicy to wspomnieć także należałoby znane wyrażenia z nią korelujące: beczka Diogenesa, beczka śmiechu, beczka bez dna czy też konstatacja odnosząca się do małej łyżki dziegciu, którą całkowicie zatracimy aromat miodu znajdującego się w beczce po połączeniu tych substancji. Nawet niezbyt uważny obserwator sceny politycznej TENKRAJU dostrzec musi aktualne komunikaty kryminalne dotyczące przestępstw jakich mogli się dopuścić (o tym przesądzi Sąd w wyroku) poniektórzy prominentni aktywiści PARTII OSZUSTÓW, zwanej dla niepoznaki PEŁO. Bywszy minister transportu znany szeroko pod ksywą LOLO PINDOLO, alboć Zegarmistrz Świateł Purpurowych, przydupas Hyrzego Ruja Sławcio Nowak przetarł z donośnym łoskotem tenże kryminalny szlak. Póki co posiada li tylko status podejrzanego, albowiem nie usłyszał w sprawie przyjęcia przez niego wielomilionowych łapówek jakiegokolwiek wyroku, a zatem ani skazującego ani uniewinniającego. Podziwiać jednak należy jego kunszt w alokacji kilkumilionowej kwoty pieniędzy w stołowych nogach. Hyrzy Ruj prawie że natychmiast zamiast Sądu wydał wyrok stwierdzający urbi et orbi, że Sławek stał się ofiarą politycznej nagonki ze strony pisowskiego reżimu, a on przecież jest czysty jak łza co furher PINOKIO DONALDINO w pełni gwarantuje!!!
Identyczne wręcz stanowisko PINOKIO zajął w sprawie 3-miesięcznego aresztu zastosowanego wobec bywszego ministra skarbu Włodzia Karpińskiego oznajmiając: Znam z dawnych lat ówczesnego ministra Karpińskiego, dla mnie był zawsze wzorem osobistej przyzwoitości i uczciwości. Był, a zatem… kiedy przestał???
KACZOR DONALD oznajmił że absolutnie nie wierzy(????) w winę tegoż łachmyty bowiem takową narrację swojego fuhrera w pełni podziela także zwierzchnik W. Karpińskiego szambolan Rafcio Czaskowski. Zdumiewa aktualna ofensywa fideizmu, przy realizowanej przez wszelkiej maści lefactwa akcji antyfideizmu. Skoro fuhrer Hyrzy Ruj i szambolan Czaskowski wierzą!!! w niewinność Władzia Karpińskiego… to z całą pewnością po prostu tak jest i jedynie zbrodniczy reżim pisowski zasadza się na niewinną istotę.
Tak trwa i trwa mać!!!
Obrodziło wielekroć w człeków „wierzących”… Kłaniajcie się zatem narody, a w szczególności tubylcy TENKRAJU, albowiem Alfons i Omegus (w jednym) takoż kategorycznie i jednoznacznie stwierdził, że aresztowano zacnego człeka. W konsekwencji takiegoż orzeczenia fuhrera jej omnipotencyjnym skutkiem winna być wobec tegoż Karpia zastosowana całkowita absolucja. Wsio paniali??? W swoim niebywale rozdętym egotyzmie i przekonaniu o posiadaniu extraordynaryjnej mocy sprawczej dokonał on nowatorskiej nowelizacji penalnej procedury, która całkowicie powinna pomijać znaczenie materiału dowodowego. Surogacyjnie natomiast w pełni uwzględniać winna niesłychaną moc wiary fuhrera PEŁO o absolutnie nieposzlakowanym charakterze polszewickiego ministra. No dosłownie można się obalić ze śmiechu i to nie w beczce śmiechu, jak również nie w beczce soli.
Informacja o tuskowym fideizmie dotyczy rzecz jasna tylko i wyłącznie osób (zgodnie z doktryną Neumanna) wyznających opcję POlszewicką. Każdy tubylec TENKRAJU, który ośmieli się krytycznym okiem spoglądać na jej działania, a na dodatek je towarzysko, a nie daj Boże medialnie komentować i zasadnie dezawuować winien zostać zdecydowanie potępiony i naznaczonym stygmatem ognistego piętna do cna złajdaczonego pisiora!!!
Każdy pisior (niekoniecznie członek PiS-u) jako typowy moher, średniowiecze, prostak personifikowany przez podkarpackie Grażyny i Januszów, leń patentowany i oczywisty niedouk winien zostać zgodnie z technologicznym wynalazkiem lesbowej lemparcicy po prostu w……….y w kosmos! A contrario cała swołocz POlszewicka to wybitne intelektualne osobistości jak nie przymierzając Iza Leszczynka, Gośka Wikidajło z Błońska, duecik Szczyrba + Joński, czy też kabareciarz BORYSŁAW – wnuczek Władzia Gomułki. To tubylczy trzon wielce ukulturnionej arystokracji posługującej się wielce wymownym dialektem zarejestrowanym w knajpie SOWA&PRZYJACIELE. W sposób zatem oczywisty przysługiwać winno tej czeredzie cwelebryckiej dozgonne praw do chłeptania z pełnego koryta. W swoim mniemaniu tworzą elytem ubermenschów zasadnie pogardzając przy tym całą resztą społeczności jako faktycznym gorszym gatunkiem człowieka. Czyżby z donośnym rechotem rozległ się nam złowieszczy chichot zza grobu A. Hitlera czy Władzia Gomułki – prekursorów społecznej dezintegracji?? Niezwykle haniebną rolę w takowym to „dziele społecznego, lewackiego unowocześniania” odgrywają degeneracko-renegackie-katolskie kreatury typu Pawełki Kowal, czy Zalewski, seksualny ogier Stefek Burczymucha z Niesiołowa demolujący podczas doznawanej ekstazy łóżka i tapczany, czy też sprostytuowana dziennikarzyna Tomuś Terlikowski. Doprawdy to „przezacne” towarzycho huncwotów i obszczymurów zagięło parol, aby do cna zohydzić tubylcom RP osobę św. Jana Pawła II.
NON POSSUMUS!!! Przenigdy… Won za Don! Paradoksalnie wielu znajomych, ba nawet przyjaciół wymienionych wyżej, których rzecz jasna funkcjonuje cała litania onegdaj również identycznie jak Hyrzy Ruj wystawiałoby im swoiste świadectwo moralności wywodząc, że rzekomo zjedli z nimi beczkę soli co ma rzekomo stanowić przepustkę do idealizacji POlszewickiego towarzystwa.
Najwyraźniej historia zatacza krąg, alboć też mamy do czynienia z naturalnym rozwojem liberalnej lewicy. Ponad pół wieku temu ś. p. Stefan Kisielewski podsumował gomułkowski PRL:
To, że jesteśmy w dupie to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.
Kiedy ta prawda w końcu dotrze do szeregowych POlszewików tudzież tych, którzy w sennych majakach widzą Tuska na białym wałachu wjeżdżającego na Wiejską?
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
8.03 2023
Zostaw komentarz