Chyba dzięki takim pracownikom T-Mobile szybko nie splajtuje!

Odnoszę bardzo przykre wrażenie, że T-Mobile nie jest zainteresowane pomocą klientom, a tym bardziej starszym tylko ich maksymalnym wykorzystaniem.

 Mam już 74 lat i uważam, że jeśli wykupiłem usługę tylko internet, to powinien być tak mnie podawany, abym przypadkiem nie włączył sobie czegoś dodatkowego, za co musiałbym płacić, choćbym z tego nie korzystał!

 Cokolwiek zwracałem się z pytaniami o pomoc, to mnie spławiano mówiąc, że my tylko dostarczamy internet, a klient problemy z PC i programami musi sobie sam załatwiać.

Cóż jak się jest staruszkiem i nie ma się w rodzinie internautów, to człowiek błąka się jak ślepiec w obcym mieście.

 Orange ma technika i można się zapisać do niego i się zapłaci za usługę kompetentną! Samemu się człowiek nie wie do kogo się zwrócić i się na tym traci, bo nieraz podwójnie się płaci.

 T-Mobile odsyła do swoich techników w Łodzi, a powiedziano mi, płaci się 2.40 zł za minutę. A jak się tam zadzwoni i nie rozłączą przypadkowo lub celowo to trzeba przejść długi test; kto, skąd, numery umów, klienta i w jakiej sprawie, a przecież człowiek nie znający pojęć i przyczyn defektów nie potrafi się dokładnie wyrazić i często nie rozumie, co się do niego mówi w nieznanym mu języku technicznych pojęć!

 Problem jeszcze gorszy jest z konsultantami. Ci spławiają klienta, przy pomocy automatu, niech się męczy inny konsultant, lub spławiany klient niech zrezygnuje z trucia im…

 „Coż, że często nie miałem internetu, (to oni nie czują się za to winni, bo to się może zdarzać) i że na ich aplikacji szukając pomocy, otworzyłem jakiegoś SMS-a, który był otwarciem jakiegoś płatnego programu z którego nigdy nie skorzystałem, ale zacząłem dostawać większe rachunki!

 To oświadczyłem, że za nie nie będę płacił, bo zamówiłem tylko internet! A oni to olewali i rachunki rosły! Poszedłem do sklepu T-Mobile w Gdańsku i tam młoda miła pracownica wyjaśnił, co niechcąco zrobiłem i powiedziała, że może zaraz wyłączyć i na moją prośbę zaraz to zrobiła. – mimomto rachunki rosły i zaczęły przychodzić upomnienia.

 Zacząłem pisać do konsultantów. A oni wg ich litery prawa, by jeszcze na cmentarz pisali gdybym umarł ignorując to, że pani w w sklepie to zablokowała.

 I dlatego chyba szczytem super bezczelności popisał się konsultant Rymarczyka – pomimo mich zażaleń, że nikt mnie ostrzegł przed jakimiś ich podstępnymi SMS-ami i że mimo oświadczań, że będę płacił tylko to, co było w umowie to no super perfidnie napisał:

 Zważywszy na brak jednoznacznego zlecenia nie wyłączam aktywnej prenumeraty, jak też nie wprowadzam blokad usług premium!

 Czyli unieważnił to, co zrobiła pracownica i chce, żebym do niego osobiście jeszcze napisał, że proszę o jakąś blokadę jakiegoiś Premium, które nie wiem, co to jest!

 Sądzę że wiekiem mógłby być moim wnukiem, ale podłością godny jest sadysty lub boa dusiciela!

Chyba dzięki takim pracownikom T-Mobile szybko nie splajtuje!                                      

Franciszek Krzysiak