Roku pańskiego 1694 doszło do zbrojnej napaści Tatarów. Siły koronne skierowane do ich odparcia składały się z siedmiu chorągwi. Pochodziły z Okopów Świętej Trójcy i Szańca Panny Maryi. Z ustaleń historyków wynika, że w skład ich wchodziły roty pancerne i husarskie, między innymi rota husarska króla Jana i husarze roty koronnej marszałka Józefa Lubomirskiego. W sumie miało ich być około 400 ludzi.
Liczbę wrogów określano na kilkadziesiąt tysięcy. Niektórzy wymieniali liczbę 23 tysięcy, inni posługiwali się liczbami rzędu 70 tysięcy. Najrozsądniejsze wydają się jednak szacunki we wspomnieniach uczestników bitwy, które podają, że „naszych czterystu ludzi (…) tak mężnie i walecznie 40 tys. ordy obronili się”. W skład armii nieprzyjaciela wchodzili głównie Tatarzy krymscy, choć z pamiętników naocznych świadków wiemy, że znajdowali się tam również Lipkowie.
Polskie straty w bitwie hodowskiej możemy określić nieco jaśniej. Na miejscu poległo trzynastu towarzyszy i kilkudziesięciu pocztowych. Nieokreślona liczba żołnierzy zmarła od ran, wśród nich kilku oficerów. Wysocy rangą kawalerzyści byli również w gronie uprowadzonych przez Tatarów, jednak większość z nich udało się wykupić.
Warto też wspomnieć o reakcji króla Jana III na wieść o zwycięstwie pod Hodowem. Nie zawahał się użyć swojego skarbu na rzecz dzielnie walczących husarzy i pancernych. We wspomnieniach czytamy, że przeznaczył odpowiednie kwoty na leczenie rannych, obdarował też tych, którzy pojmali jeńców, a za padłe konie właściciele otrzymali odszkodowanie.