Boty – oPOzycja chce ukryć eurocenzurę  

//Boty – oPOzycja chce ukryć eurocenzurę  

Boty – oPOzycja chce ukryć eurocenzurę  

Chcą odwrócić uwagę społeczeństwa od próby wprowadzenia cenzury w Internecie.

Nie było większej kompromitacji europosłów PO niż ta, jaka się dokonała w ubiegłą środę. Przypomnijmy – wszyscy europarlamentarzyści z PO oraz jeden niezrzeszony sympatyk tejże partii zagłosowali za dyrektywą wprowadzającą cenzurę do Internetu.

Tak oto była władza pokazała swoje prawdziwe oblicze. Pod pozorem ochrony praw autorskich i troski o wpływy twórców uniemożliwiona będzie swoboda wymiany myśli na forach internetowych. Niezależne portale, gdzie jeszcze wciąż można znaleźć więcej prawdy, niż na wielkich, powiązanych ekonomicznie z rządem krajowym czy też unijnym, zakończą swój żywot.

Bo oPOzycja doskonale wie, czemu zawdzięcza klęskę wyborczą 2015 roku.

Mimo posiadania praktycznie 100% telewizji i 95% innych mediów Komorowski, który przegrać mógł jedynie wtedy, gdyby pijany na przejściu dla pieszych przejechał zakonnicę w ciąży, jak twierdził Michnik, poległ. Poległo także PO kilka miesięcy później.

To setki tysięcy internautów, wymieniających między sobą informacje poza reżimowym obiegiem.

Dlatego lewica, jeśli chce myśleć o powrocie do władzy w Polsce, oraz utrzymaniu jej w Unii, musi wykluczyć to zagrożenie.

W jakim celu ma być użyta dyrektywa w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym jest jasne dla wszystkich.

 

Tylko nieliczni pożyteczni idioci lub też opłacani przez oPOzycję trolle próbują wmówić, że drastyczne ograniczenie wolności słowa wprowadzone będzie dla dobra społeczeństw, a nie po to, by uwolnić władzę od zagrożenia, jakie niosą za sobą demokratyczne wybory dokonywane przez świadome społeczeństwo.

 

Trzeba zatem było dać temat zastępczy.

 

Nagle okazało się, że za klęskę Komorowskiego odpowiedzialna jest jakaś niewielka firma, która przez 6 tygodni miała zamieszczać prawdziwe informacje o byłym prezydencie, ale z fałszywych kont. Przy czym to, że takie konta istniały, to domniemanie czerskiego żurnalisty Czuchnowskiego, nie poparte praktycznie niczym.

 

To jednak nie szkodzi, by cały oPOzycyjny polskojęzyczny układ medialny zaczął pisać o rewelacji GW jak o… fakcie. Sprawdzonym fakcie.

 

Nasilenie informacji nie pozwala nawet na chwilę namysłu. Tymczasem na milę cuchnie to kolejną prowokacją. Rzekome faktury złożono ponoć w PKW w 2015 roku. I nikt aż do dzisiaj nie zajrzał do nich?

 

Nikt nie ujawnił botów przed wyborami do Sejmu, przegranymi przez PO w stopniu o wiele większym, niż wcześniejsze prezydenckie.

 

Za to nagle pojawiły się wtedy, gdy PO jawnie pokazało swoje antyobywatelskie oblicze.

I tak właśnie to trzeba odbierać.

Operacja „Boty” ma przesłonić działania PO zmierzające w kierunku pozbawienia nas wolności wypowiedzi.

 

Mamy zapomnieć o „czarnej środzie”, kiedy to eurolewica postanowiła zabić wolność słowa.

Od 1917 roku ich celem jest utworzenie nowego człowieka, całkowicie poddanego nowej rasie, a raczej klasie panów.

Padło ostatecznie około 1990 roku.

Próba z 1933 r. zakończyła się w 1945 r.

Teraz trwa kolejna, zapoczątkowana w marcu 1968 r.

Tym razem Polska i Węgry dają odpór, choć ludzi widzących dokąd doprowadziła i prowadzi kolejna lewacka „kulturkampf” przybywa w Europie.

Nie łudźmy się. W tej walce przeciwnik użyje każdego chwytu.

W walce z eurolewactwem tylko my przestrzegamy reguł.

Druga strona natomiast zrobi wszystko, by utrzymać/odzyskać władzę.

Pamiętamy przecież, jak u zarania III RP „gazeta wyborcza” atakowała Stana Tymińskiego rzekomymi „kwitami”, które co do jednego okazały się fałszywe. Niestety, by to stwierdzić, sądy potrzebowały prawie dwie kadencje parlamentarne. Zwycięstwo Tymińskiego nie miało zatem żadnego znaczenia dla niego jako byłego kandydata na urząd prezydenta.

Dzisiaj tak samo lewacy liczą na to, że ewentualny proces zakończy się już po wyborach. A do tego czasu będzie można podgrzewać temat rzekomych botów, które to najwyraźniej poszły do urn wyborczych zamiast realnych ludzi.

Róbmy więc wszystko, by ACTA-2 nie zostały zagadane fake newsami.

O tym, jak bardzo trafna jest diagnoza postawiona przez niezależne media i podchwycona przez np. Patryka Jakiego świadczy dzisiejszy tekst w Rzeczpospolitej.

Der Onet uznał za istotne puścić go jako tzw. jedynkę całkowicie ignorując 79 rocznicę napaści Związku Sowieckiego na Polskę.

Otóż unijna dyrektywa w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym wcale nie oznacza ograniczenia sfery wolności słowa zdaniem cytowanych żurnalistów.

 

Ma tylko chronić prawa autorskie dziennikarzy i innych twórców.

PiS natomiast robi z niej użytek w kampanii wyborczej.

 

A poza tym ani grama choćby pobieżnej analizy prawnej tekstu dyrektywy, która świadczyłaby, że nie jest prawdą, iż po inkorporacji jej do systemów prawnych krajów unijnych wykluczona będzie możliwość polemik z jedynie słusznymi poglądami głoszonymi przez wielkie agencje reprezentujące np. w Polsce interesy niemieckiego kapitału.

 

Rządzący Unią marcowi lewacy wystraszeni wizją zbliżającej się kolejnej już w ciągu ostatnich 70 lat utraty władzy postanowili pozbawić społeczeństwo ostatniej wyspy wolności po to, by móc kształtować dowolnie eurolemingi na Starym Kontynencie.

Za późno, alte Kameraden.

 .

 .

17.09 2018

 

By |2018-09-17T09:27:05+00:00Wrzesień 17th, 2018|Polityka|Możliwość komentowania Boty – oPOzycja chce ukryć eurocenzurę   została wyłączona

About the Author:

Google+