Ten tekst warto przeczytać, nawet jeśli na co dzień nie zaglądacie do TVN24 (czytaj tutaj).

Maciej Michalek opisał w nim chiński „komisariat” w Wólce Kosowskiej. W 2019 roku władze chińskiego miasta Rui’an otworzyły tam placówkę, która oficjalnie pomagała Chińczykom w sprawach urzędowych, a według informatora autora śledziła też i kontrolowała chińską diasporę w Polsce.

Takie placówki wykryto i zamknięto w wielu krajach Europy. W Polsce oficjalnie nigdy ich nie było.

Autor oparł najważniejsze ustalenia na chińskich źródłach: oficjalnym koncie władz Wenzhou na WeChacie i chińskich mediach, czyli tam, gdzie Pekin mówi swoim ludziom to, czego nie mówi nam.
Jest tam też scena, która powinna dać do myślenia każdemu wójtowi, burmistrzowi i prezydentowi miasta, któremu chińska delegacja proponuje „partnerstwo”. Widać na niej, jak łatwo polski samorząd daje twarz cudzym planom, nawet o tym nie wiedząc. Tak właśnie wygląda praca Zjednoczonego Frontu w praktyce, a nie w podręczniku.

Ta historia wcale się nie skończyła. Stowarzyszenie, które prowadziło placówkę, nadal działa w Wólce Kosowskiej, a Safeguard Defenders zapowiada, że Polska trafi do ich najbliższego raportu, i to prawdopodobnie nie z jedną placówką.

Kto chce zrozumieć, jak Chiny działają w Polsce, a nie tylko w Pradze czy Prato, powinien to przeczytać.

Autor: Hanna Shen
Dziennikarka, korespondentka GPC na Tajwanie, prowadzi swojego bloga pod adresem: haniashen.blogspot.tw