Na początku stycznia br. Agencja Mienia Wojskowego (AMW) potwierdziła, że wycofała się z przetargu działki w Łodzi, której kupnem zainteresowana była polsko-chińska spółka. Od tego czasu w mediach ukazują się artykuły, w których wini się min. Macierewicza za to, że “Chińczycy odchodzą z Łodzi”. O niszczeniu Nowego Jedwabnego Szlaku przez szefa MON mówią także niektórzy prawicowi publicyści i politycy. Tymczasem decyzja Agencja Mienia Wojskowego o wycofaniu z przetargu działki w Łodzi, której kupnem zainteresowana była polsko-chińska spółka oznacza, że w ważnej strategicznie dla Polski inwestystycji nie weźmie udział zarejstrowana w Dubaju firma, która już miała kłopoty z wywiazaniem się ze zobowiązań płatniczych w Niemczech.

Jak poinformowała na początku stycznia br. „Gazeta Wyborcza”, Agencja Mienia Wojskowego odwołała zaplanowany na 7 grudnia ub.r. przetarg na 33 ha działkę przy ul. Pryncypalnej w Łodzi. Zakupem była zainteresowana spółka, założona przez polską firmę Hatrans wspólnie z Chińczykami. Przy Pryncypalnej miałby powstać terminal kontenerowy, na którym rozładowywane byłyby pociągi, przyjeżdżające z Chin tzw. Nowym Jedwabnym Szlakiem, prowadzącym z Państwa Środka do Europy. Według Onet „łódzcy samorządowcy przekonują, że odpowiedzialny za odwołanie przetargu jest szef MON Antoni Macierewicz”. Małgorzata Weber, rzeczniczka AMW w rozmowie z Onetem stwierdziła że przetarg odwołano bo „zmieniła się koncepcja, dotycząca sposobów zagospodarowania tej działki”.„Chińczycy odchodzą z Łodzi”, skomentowała wycofanie się MON-u z przetargu „Gazeta Wyborcza”. Wtórował jej „Newsweek”, portal Kresy a Onet pytał, czy minister obrony nie doprowadzi do końca Jedwabnego Szlaku w Polsce. “Minister Macierewicz postanowił wypisać Polskę z projektu Nowego Jedwabnego Szlaku”, napisał Stanisław Tyszka

Ta nagonka na min. Macierewicza nie ma jednak nic wspólnego faktami. Decyzja o odwołaniu sprzedaży jednej działki oczywiście nie wstrzymuje transportu towarów drogą kolejową z Chin do punktów logistycznych w Łodzi czy do Małaszewicz k. Terespola. Więc tzw. Szlak Jedwabny nie ucierpiał.

Z jednej strony podnosi się alarm, że „po Caracalach Antoni Macierewicz zabija kolejny perspektywiczny biznes”, a z drugiej milczy kim jest chiński inwestor. W artykule jaki ukazał się jeszcze 6 lipca ub.r. w „Pulsie Biznesu” czytamy, że zakupem działki przy ul. Pryncypalnej w Łodzi zainteresowana wówczas była firma Euroasia Rail Terminal, w której, udziały ma Rail Invest – polska spółka Tomasza Grzelaka, właściciela Hatrans-u, przedsiębiorstwa, które jest operatorem kolejowego połączenia towarowego między chińskim Chengdu a Łodzią.

W 2016 r. 49 proc. udziałów w Euroasia Rail Terminal kupił chiński partner: New Silk Road Company Limited. Firma ta nie jest zarejestrowana w Chinach, lecz w Dubaju. Nic specjalnie wiadomo o jej inwestycjach, bo firma nie posiada nawet strony internetowej. Ale zrobiło się o niej głośno w mediach niemieckich i chińskich w zeszłym roku, kiedy ogłoszono, że zakupi ona neogotycki Zamek Landsberg w mieście Meiningen w kraju związkowym Turyngia. Jak podają wspomniane media, New Silk Road Company Ltd. zapowiedziała, że stworzy w zamku hotel. W lipcu ub. r. po podpisaniu umowy Chińczycy uiścili taksę notarialną i w ciągu tygodnia mieli zapłacić za nieruchomość (zamek wystawiono na sprzedaż za kwotę 4,5 ml euro). Jednak do października ub.r. nie wpłynęły żadne środki i wtedy odbyło się kolejne spotkanie z władzami miasta, w którym brał udział prezes New Silk Road Company Ltd. Cong Honglin. Przedstawiciele miasta byli zdziwieni gdy zamiast opłat Chińczycy przedstawili dokument z banku w Chinach że wystąpiono o zgodę na transfer pieniędzy. Cong tłumaczył, że względu na długie i rygorystyczne procedury przelewów w Chinach, należna suma powinna trafić do sprzedającego w grudniu ub.r. Pekin rzeczywiście w ostatnim roku wprowadził serię przepisów, które mają zahamować odpływ kapitału z Chin. Dlatego też przy wszystkich inwestycjach w Państwem Środka należy liczyć się na kłopoty z rozliczeniami.

Władze miasta Meiningen cały czas czekają na wywiązanie się z zobowiązań finansowych ze strony chińskiego inwestora. A my powinniśmy się cieszyć, że MON wykazał się czujnością. Prawda jest bowiem taka, że decyzja AMW o odwołaniu przetargu niedopuściła do tego by właścicielem działki stała się firma zarejestrowana przez Chińczyków w Dubaju i o której wiadomo tylko to, że ma problemy z wywiązaniem się ze zobowiązań finansowych w innym państwie europejskim.

Autor: Hanna Shen
Dziennikarka, korespondentka GPC na Tajwanie, prowadzi swojego bloga pod adresem: haniashen.blogspot.tw