„-Płaci pan kartą, czy gotówką?
-Mam legitymację sędziowską”

Ze sklepów giną pendrivy, części do wiertarek, odzież i kiełbasa. Oznacza to, że sędziowie ruszyli na łowy.

Jaką motywację mają ci ludzie zarabiający przecież niemałe pieniądze?
Jest chyba tak, że w życiu zawodowym kieruje nimi dyscyplina i samokontrola, a w życiu prywatnym puszczają wszelkie hamulce: biorą, co chcą nie zważając na skutki. Do niedawna mieli zapewnioną bezkarność; byli chronieni nie tylko immunitetem, ale także parasolem, który roztaczał nad nimi System. Od niedawna to się skończyło, ale do niektórych to jeszcze nie dotarło.
Sędziowie zawijający z marketów wiertarki i pendrivy nie są największym problemem – to tylko margines, jednak ktoś celowo nagłaśnia takie przypadki, żeby zyskać poparcie społeczne dla oczyszczenia tego środowiska. Jakby nie patrzeć, sędziowie kradnący kiełbasę to chwytliwy news wywołujący powszechne oburzenie, a sędziowie robiący milionowe wałki na reprywatyzacji, uczestniczący w lokalnym układzie przestępczym i wydający szokujące wyroki nie wzbudzają takiego zainteresowania. Dlatego trzeba nagłośnić sprawę tych pierwszych, żeby dobrać się do dupy tym drugim.

Osuszanie bagna to nie jest miła i czysta robota. Na efekty trochę poczekamy, ale kierunek jest właściwy.

Dyktatura kaczystów spowodowała, że dzieją się rzeczy, które do tej pory nie miały miejsca. I nie chodzi tu wcale o sukcesy sportowe, stopę bezrobocia, czy wzrost indeksów. Reżym kaczystowski doprowadza do bezprecedensowego wyjścia kobiet na ulice w ich święto. Do tej pory 8. marca na ulicach zauważani byli jedynie panowie nie pierwszej trzeźwości z wymiętymi kwiatkami w dłoniach. Teraz, po raz pierwszy w historii, to się zmieni. Wyjdą One.

Paniom feministkom, które wybierają się protestować przeciwko uciskowi i dyskryminacji wypada zadedykować poniższy tekst:

Mężczyzna pod każdym względem przewyższa kobietę, bo kobieta jest istotą pustą i bezmyślną, niezdolną do samodzielnego życia bez pomocy mężczyzny. Dlatego kobieta musi być posłuszna mężczyźnie i może być zmuszona do tego biciem, jeśli inne środki okażą się niewystarczające.

Mężczyzna może zawsze wymagać od żony współżycia seksualnego.
Kobieta ma przed sądami mniej praw, niż mężczyzna.
Koran (2:228, 43:17, 4:38 , 4:34, 2:223, 2:282)

Film „feministyczno-ekologiczno-anarchistyczny” Agnieszki Holland – „Pokot”, został uhonorowany Nazistowskim Niedźwiedziem. Nie ma zaskoczenia, bo filmy ukazujące Polaków w roli wrednych, zapijaczonych katolickich świń, mordujących wszystko, co się rusza, zawsze wzbudzały zachwyt krytyków filmowych u naszych zachodnich sąsiadów.

My, Polacy, powinniśmy być dumni, że kolejne dzieło o nas zdobywa międzynarodową nagrodę i że pieniądze z naszych podatków nie poszły na marne. Trochę to dziwne, że podczas przydzielania dotacji dla pani Agnieszki ŻebyByłoTakJakByło, decydentom nie zapaliło się czerwone światełko, tym bardziej, że film był robiony na podstawie książki Olgi Tokarczuk. Czytanie książek Olgi Tokarczuk nie jest przyjemnym zajęciem i przypomina trochę womitowanie sałatki jarzynowej, która w obie strony smakuje tak samo. Jednak urzędnicy Min. Kultury zarabiają niemałe pieniądze, więc powinni się zapoznać chociaż ze streszczeniem.

Zbiórka funduszy na nową bryczkę dla Bohatera Któremu Prawie Się Udało, trwa w najlepsze i zbliża się do kwoty 150 tys. zł. Ta kwota umożliwia już zakup opancerzonej limuzyny, która zwiększyłaby szanse Sebastiana w kolejnym starciu z kolumną rządową, a może nawet doprowadziłaby do śmierci jakiegoś znienawidzonego pisiora wyższego szczebla.

Zważywszy jednak na fakt, że organizatorem tej akcji jest niejaki Rafał Biegun figurujący w Krajowym Rejestrze Dłużników, wynik tej zbiórki może nieco odbiegać od oczekiwań darczyńców.
Sebastian wyrasta powoli na bohatera opozycji totalitarnej, a tymczasem inny zapomniany bohater gnije w więzieniu. Mowa tu Ryszardzie Cybie, który pistoletem i nożem wprowadzał w czyn idee demokracji wolnej od PiS. Ten wolontariusz Platformy Obywatelskiej był skuteczniejszy od Sebastiana, bo udało mu się zabić członka konkurencyjnego ugrupowania, a drugiego ciężko zranić.
Aż dziwne, że nie otrzymał dobrej pomocy prawnej i nikt dla niego nie zorganizował zbiórki pieniędzy. Przecież w tym człowieku tkwi ogromny potencjał, a w sytuacji, kiedy interesy pewnej grupy ludzi są poważnie zagrożone obowiązuje hasło „Wszystkie Cyby na pokład”.
Sam Mazguła z kolegami nie da przecież rady.

Przyczyną spadku popularności Angeli Merkel było sprowadzenie przez nią do Niemiec islamskiej zarazy. Obecnie Angela przegrywa z lewakiem Martinem Schulzem, którego popularność wzrasta z tego samego powodu, z którego popularność Angeli zmalała – chce sprowadzić jeszcze więcej islamskiej zarazy.

Niemców można zrozumieć dopiero po wypiciu litra wódki, ale nie zawsze. Gdyby nie II WŚ, to byłoby mi ich nawet żal.

Obecna wersja historii mówi o tym, że za zbrodnie wojenne nie można obwiniać całego narodu, lecz jedynie nazistów, którzy okupowali Niemcy. Jest to, oczywiście, nieprawda. Prawdą za to będzie to, że w niedalekiej przyszłości Niemcy faktycznie będą okupowani, bo wyznawcy Allaha nadal napływają i mnożą się jak króliki.

Nasza przyszła konfrontacja z Bundeswehrą składającą się z Arabów, Turków, transwestytów, części rowerowych w rurkach i Conczity Wurst, może być interesująca. Jak Antoni odpowiednio nas dozbroi, to mamy potencjalne szanse odebrać w końcu meble i dzieła sztuki zagrabione naszym dziadkom.

Donald Trump na konferencji prasowej zaprzeczył posądzeniom o antysemityzm, a po chwili natarczywemu dziennikarzowi żydowskiemu kazał zamknąć ryj.

Nasz Andrzej Duda jest jednak bardziej subtelny, nie krzyczy na dziennikarzy, bo uważa, że szlachetniejszym orężem jest pióro. Piórem posłużył się ostatnio z wdziękiem podpisując budżet, w którym nie przewidziano finansowania niektórych zagranicznych tytułów i środków na reklamy w pewnej zagranicznej Gazecie. Z zagranicznymi dziennikarzami należy postępować delikatnie, a nie krzyczeć na nich.

Moja Kasia po powrocie z USA oświadczyła, że „…normalnie, szok: u nas wszystko takie małe, a w tam ogromne przestrzenie, szerokie ulice, wysokie domy, wszystko wielkie…”

Coś w tym jest – mają rozmach.
Świadczy o tym choćby taki fakt, że nasz Bronek opuszczając posterunek zawinął tylko samowar i sokowirówkę, a Michelle 4 jachty, samolot, 2 limuzyny opancerzone i śmigłowiec. Daleko nam jeszcze do rozmachu Amerykanów, chociaż Hanna Gronkiewicz i jej przyjaciele z Platformy i z Palestry zrobili wałki na taką skalę, że dystans trochę zmalał.

Pozostając w temacie wałków: według ostrożnych szacunków, Platforma Obywatelska wspólnie z chłopami z ZSL przewaliła bezpowrotnie niemal 500 mld złotych. Transfer dochodów za granicę, dziura VAT, odszkodowania za jednorękich bandytów, nieudany przetarg na LTE, Stadion Narodowy, okręt wojenny Gawron, skok na OFE, system informatyczny ZUS, administracja publiczna, wirtualne elektrownie atomowe – to tylko niektóre z osiągnięć minionych rządów Tuska i Kopacz. Do tego dochodzi cała masa mniejszych wałków, takich jak portal dla bezdomnych za 50 mln zł i program dla społeczności cygańskiej za 150 mln zł, który miał uruchomić aktywizację zawodową tej grupy poprzez takie inicjatywy jak „Innowacyjni Romowie na rynku pracy”, czy „Romska droga kariery”.

Efektem tego programu było uruchomienie aktywizacji zawodowej jednego Cygana, Arkadiusza Łakatosza pseudonim Hoss, który otworzył firmę „Na Wnuczka” sp. z o.o. i osiągnął spory sukces finansowy. Rom Arkadiusz, który skończył dwie klasy podstawówki, szybko znalazł wspólny język z przedstawicielami poprzedniej władzy i jak się okazuje, także z przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości, którym wartości cygańskie nie są obce. Stąd ten sukces, który pokazuje, że nie wszystkie przedsięwzięcia Platformy Obywatelskiej były nietrafione.

Jakby ktoś spotkał posła Ryszarda Petru, to proszę mu przekazać, żeby nie wybierał się przypadkiem na grzybobranie, bo teraz jest tydzień niegrzybowy, czyli grzybów nie ma w lesie. Jak nie ma w lesie, to się trudniej zbiera, niż jak są w lesie.

Autor: Zbigniew Kozłow