W mojej ocenie nie można tego wykluczyć, ale brak powodów do nadmiernego optymizmu. Nagłaśniane w mediach słowa osób takich jak płk Soko… Severski o rzekomo szeptanej wśród szpiegów wieści o takim właśnie nieuchronnym końcu tyrana, to nie „przeciek” tajnych informacji (szpiedzy takich błędów nie popełniają – zapewniam), ale… INSPIRACJA OPERACYJNA. Tego typu wiadomości mają dotrzeć do drugiej strony i zachęcić do podjęcia takich kroków, mają poddać „pomysł” takiego rozwiązania problemu. A czy zachęcą…?
Możliwe, choć jest parę mocnych argumentów przeciw:
1. W przygotowaniu operacji ukraińskiej uczestniczyły tysiące ludzi. Założenie, że wszyscy oni zostali „zastraszeni” przez Putina jest dla mnie tak niewiarygodne, jak tłumaczenia zbrodniarzy nazistowskich w Norymberdze, że oni wszyscy wbrew swojej woli wypełniali tylko rozkazy Hitlera… Oczywiście zrobili to co chcieli, wspólnie, jeśli więc ktoś miałby chcieć tak drastycznie powstrzymać Putina, to już dawno by to zrobił, a nie czekał na nieuchronne nałożenie sankcji i zbrodnie wojenne.
2. Chiny to obecnie strategiczny partner Rosji, którego gwarantem wspólnego antyamerykańskiego frontu jest personalnie Putin, dlatego też każdy kto chciałby się pozbyć Putina musiałby przemyśleć, jak ułoży po tym stosunki z Państwem Środka, jak uzyska jego zaufanie. Wbrew pozorom może to być bardzo trudne. Pekin potrzebuje stabilnego partnera a nie niepewnego zdrajcy, a bez Chin Rosja będzie skazana na klęczenie przed USA i Unią Europejską – chętnych do tego na Kremlu nie ma, jest to sprzeczne z duchem rosyjskim. Nie wiemy też na jakich niejawnych ustaleniach z państwami m.in. BRICS opierają się decyzje Kremla, może kluczem jest jakiś współczesny odpowiednik paktu Ribbentrop-Mołotow?
3. Porażka rosyjskiej armii na Ukrainie jest istotna, ale nie aż tak jak prezentuje to informacja wojenna, czyli… po prostu propaganda. Rosjanie twierdzą, że zabili tysiące wrogów i ponoszą małe straty, Ukraina mówi dokładnie odwrotnie – takie prawo wojny, a prawda leży zwykle po środku. Zachodnie media krzyczą o porażkach Rosjan (to naturalne – wzmacnia się ducha walki, a nie osłabia defetyzmem), ale przemilczają liczne zwycięstwa na południu kraju, które prawie całe zostało już zajęte. Klęska Putina, dla nas dziś tak oczywista, może się okazać takim samym kłamstwem, jak sojusze Polski w 1939, a to oczywiście zmienia wszystko z perspektywy ludzi Kremla.
Nie cieszmy się więc na zapas, jeśli nie chcemy znów okazać się naiwniakami, jak wtedy, kiedy piliśmy szampana za naszych niepokonanych aliantów, dzięki którym już pokonaliśmy nazistów. Warszawa dzielnie się broniła, ale później przyszły smutne lata okupacji…
Autor: Kazimierz Turaliński
Polski dziennikarz śledczy, prawnik, politolog, ekonomista, specjalista ds. windykacji i bezpieczeństwa gospodarczego. Autor książek o przestępczości zorganizowanej i służbach specjalnych. W 2016 roku pełnił funkcję eksperta Biura Analiz Sejmowych skierowanego do obsługi Sejmowej Komisji Śledczej ds. Amber Gold. Odpowiadał m.in. za analizę kryminalną tej sprawy.
Zostaw komentarz