Redaktor Jacek Karnowski w artykule „Gwałtowne szarpanie sukna w swoją stronę pomoże jedynie tym, którzy chcą zrobić w Polsce drugą Irlandię lub Hiszpanię” (wPolityce.pl, 05.12.2018) pisze „Kościół coraz mocniej domaga się podjęcia działań przeciwko aborcji eugenicznej, albo ustawowo, albo poprzez decyzję Trybunału Konstytucyjnego. Presja w tej sprawie stale rośnie, i osiągnęła poziom już dawno niewidziany w relacjach rząd – Episkopat. Księża biskupi zdecydowanie odrzucają przy tym argumenty polityczne, a które można sprowadzić do twierdzenia, że jakikolwiek ruch w tej sprawie oznacza dla PiS niemal na pewno przegrane wybory”.

Ciśnie się pytanie: Dlaczego jak u władzy była koalicja PO-PSL Episkopat twardo nie naciskał by jej zakazać?

Do dziś zastanawiam się, dlaczego od momentu wygrania wyborów przez zjednoczoną prawicę nie tylko nie ukrywa niechęci do rządów PiS, ale coraz bardziej wysyła sygnały, że on mu uwiera.

Hierarchowie kościelni od chwili przejęcia władzy przez PiS nieustannie krytykują jego działania. Według nich przemiany, powinien „zacząć od siebie, a nie od innych”, nie pasowały mu zmiany w Trybunale Konstytucyjnym, (gdy PO powołało sędziów na zapas wówczas milczeli), nie podobał im się opór rządu w sprawie korytarzy humanitarnych, dzięki którym chcieli ominąć jego politykę imigracyjną, chwalili weto prezydenta Andrzeja Dudy, w sprawie reformy sądownictwa, kard. Kazimierz Nycz, demonstracyjnie odwiedził protestujących w Sejmie opiekunów osób niepełnosprawnych, (gdy protestowali w czasie rządów Tuska było mu jakoś nie po drodze),

Gdy przy władzy było PO milczenie Kościoła wynikało z roztropności i obawy, by jego głos nie został wykorzystany w walce politycznej, natomiast, gdy rządzi PiS roztropność nie jest brana pod uwagę i nie zachodzi obawa, że jego głos zostanie wykorzystany w walce politycznej,

Episkopatowi nie przeszkadzała niewypowiedziana wojna PO z Kościołem. Przez lata bycia u sterów władzy Platforma wszelkimi sposobami starała się pokazać, że polski katolicyzm jest dla niej balastem. To przecież nie, kto inny tylko premier D. Tusk powiedział, że nie będzie ona klękać przed biskupami.

Czy Episkopat zapomniał:

jak warszawska Narodowa Galeria Sztuki Zachęta, wystawiła pracę włoskiego rzeźbiarza, Maurizio Cattelana, pt. „Ojciec Święty”, przedstawiającą postać Jana Pawła II przygniecioną meteorem, jako nieuchronność losu i przypadku, przed którym nie obroni nas ani wiara ani religia,

o głośnym skandalu, jakim była instalacja „Pasja”, Doroty Nieznalskiej, która na przełomie 2001 i 2002 r., w jej fragmencie umieściła na krzyżu fotografię męskich genitaliów,

o sztuce „Golgota Picnic” (2014 r) pokazująca Chrystusa, jako degenerata, egoistę, odpowiedzialnego za całe zło na świecie. Pełna lubieżnych scen, wulgaryzmów pod adresem Chrystusa. Występujący nago aktorzy kpili z Męki Pańskiej, wynaturzali Jego słowa, a całość była ozdobiona pornograficznymi odniesieniami do Pisma Świętego, ośmieszając przesłanie Ewangelii,

o spektaklu „Klątwa” chorwackiego reżysera Olivera Frljića,   w Teatrze Powszechnym w Warszawie(2017 r) obrażającym uczucia religijne, podżegająca do zabójstwa, drwin z patriotyzmu, chwalący aborcję,

jak w latach 2012–2015 na placu przed kościołem Najświętszego Zbawiciela zainstalowano tęczę będącą symbolem ruchów mniejszości seksualnych. Była ona prowokacją wymierzoną w Kościół, katolików i chrześcijański ład społeczny,

jak prof. Bogdan Chazan został zwolniony z funkcji dyrektora szpitala św. Rodziny „za konsekwentną postawę w obronie życia poczętego”,

o tym, że do szkół coraz mocniej wchodzi ideologia gender,

o filmie „Kler”, Wojciech Smarzowski niszczącego wiarę i Kościół, a który decyzjami – b. dyrektorek Polski Instytut Sztuki Filmowej czasów rządu PO p. Odorowicz i Sroki uzyskał dofinansowanie w wysokości 3,5 mln zł,

Wydawałoby się, że Episkopat będzie dmuchał i chuchał na rząd PiS, bowiem chce on państwa opartego na chrześcijańskiej tradycji, równego dla wszystkich, nawiązuje do patriotyzmu, dba o rodzinę i standardy moralne, powstrzymał lawinowy roz­kład państwa, ale niestety tak nie jest.

Z jakiś nieznanych mi powodów zamiast wsparcia i obrony wielu biskupów go atakuje. Bliżej im do PO, lewicy i liberałów, mimo, że nie ukrywają oni, że chcą zniszczyć Kościół oraz państwo w dotychczasowej postaci.

Szczytem wszystkiego była msza dziękczynna za prezydenturę Hanny Gronkiewicz-Waltz, podczas której kard. Nycz powiedział „dzięki życiu i pracy jednego człowieka, który potrafi już tu na ziemi budować Królestwo Boże (…) Pani prezydent zawsze była zaprzyjaźniona z Panem Bogiem i Kościołem”.

Księża biskupi domagają się od rządu natychmiastowego zakazu aborcji eugenicznej. Będąc elitą Kościoła są bardzo dobrze wykształceni i doskonale zorientowani w sytuacji politycznej kraju, Europie i świata. Mają świadomość, iż jest wypracowany kompromis w sprawie aborcji, a wszelkie majstrowanie w tym temacie skończy się klęską wyborczą prawicy.

Czyżby nie wiedzieli, że jeżeli przegra ona wybory bardzo szybko zostaną wyrównane różnice dotyczące praw obowiązujących na Zachodzie i nastąpi brutalne uderzenie w Kościół, rodzinę i patriotyzm?

Episkopat swoimi działaniami zamiast wzmacniać Kościół, dbać o zjednoczoną prawicę oraz wiernych, nie tylko do nich zniechęca, ale podcina gałąź, na której siedzi.

Mam wrażenie, że nie może się tego doczekać.

Zamiast wspólnego działania w imie wspólnoty celów widać na każdym kroku wielką niechęć do zjednoczonej prawicy, Nie potrafię tego zrozumieć.

Jeżeli nie pomaga, to niech nie przeszkadza.

Foto: biblioteka mediów