W nocy z 29 na 30 listopada 1830r. liderzy Sprzysiężenia Podchorążych ruszyli na ulice Warszawy z
bojowym okrzykiem „Do broni, Polacy!”. Przywódca młodych patriotów z żarliwą emfazą wieszcza
narodowego odrodzenia wołał: „Polacy! Wybiła godzina zemsty. Dziś umrzeć lub zwyciężyć potrzeba!
Idźmy, a piersi wasze niech będą Termopilami dla wrogów!”. Nowe pokolenie bojowników o wolność
osobistą i niepodległość Ojczyzny ruszyło do walki z rosyjskim zaborcą, który gwałcił Konstytucję
Królestwa Polskiego, łamał ustalenia Kongresu Wiedeńskiego i okrajał suwerenność polskiego
państewka kawałek po kawałku. Niestety do młodych, romantycznych piewców narodowej chwały,
nie dołączyła gremialnie większość ludności – burżuazja i arystokracja zamykała drzwi i okna swych
posiadłości, zaś prości ludzie nie zawsze czuli związek emocjonalny z abstrakcyjną niezależnością
państwową Rzeczypospolitej. Mimo trudności udało się jednak na odgłos surm bojowych
zaangażować wojsko Królestwa Polskiego i stoczyć de facto ponadroczną wojnę z Carstwem
Rosyjskim.
W kolejną rocznicę zrywu listopadowego warto zadać śmiałe pytanie: czy wobec obecnego
zagrożenia dla polskiej suwerenności, a wręcz niepodległości, Polacy są w stanie zdobyć się na
wysiłek twardej obrony swojego państwa i prawa do samostanowienia we własnej ojczyźnie? Czy w
obliczu groźby militarnej na wschodzie, jak również wielkiego politycznego niebezpieczeństwa na
zachodzie (rozpoczęty formalnie proces centralizacji UE – zmiany traktatów unijnych w kierunku
europaństwa bez prawa weta i z odebraniem kluczowych kompetencji państwom członkowskim)
zdołamy zorganizować się, ponad partykularnymi podziałami politycznymi, we front patriotyczny,
stojący na barykadzie obrony naszej państwowości? Czy przełamiemy gnuśność, bierność, lęk,
oportunizm i kompleks niższości wobec mitycznego Zachodu? Czy krew potężnych przodków,
wykuwających ogniem i mieczem, ale również piórem i struną, wielkość Polski, znów zacznie w nas
krążyć ze zdwojoną prędkością, byśmy poderwali się do aktywnego działania? Czy też ze smętem
skwitujemy „Finis Poloniae”, wdziewając szaty nędznych parobków niemieckich panów? Wszystko w
naszych rękach, sercach i duszach. Polska wzywa!