Witam czytelników.
Niektórzy z Was mogą być już zmęczeni tematem, bo jakoś wychodzi że to już mój trzeci dłuższy tekst z rzędu na temat stosunków z Niemcami. Aż ryzykuję dostać miana skrajnie antyniemieckiego „propagandysty”. Bo już takie rzeczy o sobie usłyszałem. Dla jasności od razu chcę powiedzieć, że do Niemiec tak naprawdę nic nie mam. Mało tego uważam że byłoby o wiele lepiej dla wszystkich jeżeli by jakimś cudem się ogarnęli i rzeczywiście zmienili swoją politykę. Bo mimo wszystko od zawsze byłem optymistą co do projektu europejskiego i pod względem współpracy gospodarczej nadal uważam że UE ma istnieć dalej, a Polska niewątpliwie może z tego sojuszu korzystać. Co do Niemców jako narodu również nic nie mam. Tak, mają swoje „blizny” i swoją trudną historię która im perspektywę zniekształca. Ale to ich problem.

Natomiast co jest moim problemem?

Od 2014 roku zrobiłem się bardzo sceptyczny wobec polityki Niemiec w Europie i konkretnie w naszym regionie i ten sceptycyzm przekłada się na moje coraz bardziej sceptyczne podejście do przeszłości Unii. Bo widzę że Niemcy polityki swojej zmieniać nie chcą, ani też przyznać się do błędów, a razem z tym wysuwają kolejne idee reform w Unii z tym żeby ją scentralizować. Te rzeczy w pojednaniu nie mogą nie budzić pewnej bulwersacji.

Po raz kolejny podejmuję się tego tematu ponieważ widzę że wielu on poruszył i bardzo aktywne dyskusję wezwał. Wczoraj postawiłem w pewnej rozmowie tezę o konieczności odejścia od zależności od Niemiec pod względem zakupu sprzętu i broni jak i również powiązań zbrojeniówek obu krajów. To jest trudne bo Niemcy są wielkim producentem podzespołów, ale moim zdaniem konieczne w dłuższej perspektywie. Natomiast podczas rozmowy wielu było zdziwionych moją podstawą, wzywało mnie nie przesadzać z tą anty niemieckością, a kiedy postawiłem tezę że ten kraj nie jest już godzien zaufania bo jeden raz podstawił Polskę pod uderzenie już, zostałem wręcz orzeczony mianem propagandysty. Dla tego postanowiłem że napisze jeszcze jeden tekst żeby wyjaśnić w sposób merytoryczny, skąd taki mój sceptycyzm.

Teza którą będę udowadniał brzmi następująco: Niemcy jako kraj swoją polityką od 2014 roku, postawiły Polskę, swego formalnego sojusznika, pod uderzenie ze strony Federacji Rosyjskiej.Uderzenie na szczęście jeszcze nie militarne, ale z pewnością hybrydowe. Czyli działania specjalne i destabilizujące różnego rodzaju, które w koncepcji rosyjskiej zazwyczaj przodują przed rozwiązaniem militarnym.

1/ Niemcy jako kraj decydują się w pewnym momencie oprzeć siłę swego przemysłu na niedrogich surowcach z Rosji. Przede wszystkim gazie. Żeby to zrobić budują pewną strategię która zakłada współpracę z Rosją budując most energetyczny między oboma krajami bez wpływu żadnych trzecich stron. Niemcy w ten sposób chcą zapewnić sobie bezpieczeństwo w tym obszarze i stać się ważnym hubem energetycznym w Europie. Czy nie mają na to prawo? Przecież po prostu dbają o swój własny interes. Mają. Bez wątpienia i nikt tego prawa im nie odbierze. Problem tylko z tym dbaniem o swój interes pojawia się kiedy ta polityka jest robiona kosztem innych graczy formalnie będących twoim sojusznikiem i ważnym partnerem. W tym wypadku mówimy o Polsce. Jedziemy dalej …

2/ Po roku 2014 jednym z głównych oponentów tej polityki niemieckiej opisanej w p.1 staje się Ukraina. Argumenty ukraińskie są następujące – Rosja atakuje sąsiadujące z nią państwa i roszczy sobie prawa do kolejnych terenów. Przychody ze sprzedaży surowców są głównym źródłem pieniędzy dla Rosji. Rosja jawnie szykuje się do wojny na większą skalę, wykorzystując te koszty na wzmocnienie swojej armii i swoich możliwości militarnych. Więc jeżeli Niemcy nie mogą zrezygnować z surowców rosyjskich, to przynajmniej zbudujmy taki system energetyczny w którym Rosjanie będą uzależnieni od przesyłania surowców przez te tereny które w perspektywie chciała by atakować. Ukraina proponuje nawet specjalny status w pewnym momencie dla strony europejskiej co do możliwości współzarządzania systemem gazociągów na wschodzie. Czyli jest nawet gotowa zrzeknać się po części suwerenności w tak ważnej dziedzinie byle zlikwidować zarzuty i wątpliwości co do Ukrainy jako partnera. Niemcy zaś mówią o systemie w którym równymi partnerami były by Rosja, Ukraina i UE. Co po 2014 roku jest równoznaczne z torpedowaniem tematu bo ani Ukraina nie może się na to zgodzić.

3/ Realną reakcją Niemiec na te propozycje i na starania ukraińskie, jest przyspieszenie budowy i rozszerzenie tego mostu energetycznego z Moskwą. Logika Berlina jest tutaj lustrzana od tej z Kijowa. Kijów mówi – ustabilizujmy region, zmuszając Rosję przesyłać większość swojego gazu tutaj. Natomiast logika Berlina mówi – skoro ten region jest zagrożony destabilizacją i Moskwa roszczy sobie wobec niego żądania terytorialne, no to jak najszybciej zbudujmy inny system nie podatny na te ryzyka … byle nasze dostawy były bezpiecznie i w niemieckich domach zawsze było ciepło, a w przemyśle, produkcja się opłacała. I znów, ta logika jest zrozumiała i ona rzeczywiście polega na dbaniu o interes własnych obywateli i biznesu. Problem tutaj tkwi tylko w tym że to jest dbanie o krótkoterminowy interes, a jak jest z tym strategicznym ? Jedziemy dalej …

4/ Mówiliśmy tu dużo o Ukrainie, ktoś może zapytać, a co nam do tej Ukrainy, czy on nie wie że jesteśmy w Polsce? Napisałem w p.2 o Ukrainie żeby przedstawić dwie skrajne pozycje. Ta ukraińska wzywała Niemcy do świadome postawienie pod ryzyko swoich interesów gospodarczych zamiast starań na rzecz stabilności w całym regionie. Niemiecka zaś swoje własne interesy stawiała na pierwsze miejsce i dla tego kwestie bezpieczeństwa regionu traktowała z niższym priorytetem. Co zaś z Polską? Polska nie była w tym samym stopniu co Ukraina narażona na ryzyko bezpośredniego uderzenia w nią. Nie na tym etapie z pewnością. Jednak trzeba jasno zdawać sobie sprawę że Rosja od bardzo dawno planując swój atak na Ukrainę ( i też w dalszej perspektywie być może na kraje bałtyckie ), rozpatrywała Polskę jako w zasadzie jedyny kraj z którego niewątpliwie może przyjść wsparcie dla ofiar agresji w tym regionie. A więc jeszcze przed tą wojną Rosja zakładała oddzielny atak hybrydowy i nasilenie działań destabilizujących nasz kraj … jako część tej ogólnej strategii co do podbicia Ukrainy i być może innych terenów. W tym nie ma nic szczególnego, to jest posunięcie logiczne. Przed tym jak kogoś atakować, starasz się obezwładnić sojuszników tego kraju, żeby ich możliwości co do pomocy były ograniczone. Sztuczny kryzys migracyjny w 2021, był niczym innym, tylko akurat takim atakiem hybrydowym. Towarzyszyła mu kampania wojny informacyjnej i destabilizacja polityczna. Bo jak pamiętamy część polskiego społeczeństwa była wtedy zdezorientowana i nawet popierałą narracje rosyjskie kierowane wewnątrz kraju. Wielu nie umiało rozpoznać źródło tych działań, a niektórzy nawet podejmowali walkę z własnym państwem z powodu skrajnej nieufności do ekipy rządzącej. Dla Rosjan bez znaczenia jest jaka ekipa tym krajem rządzi, oni dążą do osłabienia całej Polski.

Więc podsumowując ten punkt, uderzenie na Ukrainę czy też jakieś inne kraje regionu ze strony rosyjskiej z automatu zakładały też odpowiednie działania wobec Polski. Działania które w założeniu mieli by obezwładnić i wprowadzić ten kraj w chaos. Osłabić go gospodarczo, politycznie, militarnie.

5/ A teraz sklejamy to wszystko do kupy żeby stworzyć jeden obraz. Czy Niemcy budując swoją współpracę z Rosją, oddając w ich ręce fragmenty swojej infrastruktury energetycznej wewnątrz kraju, wpuszczając ich ludzi wewnątrz niemieckiego systemu politycznego i społecznego ( Rosja spokojnie tworzyła fundacje i organizacje pozarządowe w Niemczech ), pozwalając Rosjanom korumpować swoją klasę polityczną i przywiązywać ją do siebie … nie zdawali sobie sprawę z tego że Rosjanie szykują się do wojny? Nie zdawały sobie sprawę po 2014 roku że oni przygotowują się do nowego ciosu a ten most energetyczny i stawka na Niemcy ze strony rosyjskiej to jest część tego przygotowywania się? Ja już nie wspominam o tym że wraz z Francuzami bezpośrednio sprzyjali obchodzeniu sankcji nałożonych na Rosję i przezbrojeniu rosyjskiej armii na bardziej zaawansowane wzory broni. To jest pytanie retoryczne. Każdy niech sam sobie odpowie czy uważać klasę polityczną tego kraju za idiotów, czy jednak oni wszystko rozumieli i świadomie przy tym robili swój wybór.

6/ No a wybór ten, jeżeli podsumować i uprościć cały ten długi ciąg logiczny, polegał na tym , CZY ŚWIADOMIE KUPIĆ SOBIE STABILNOŚĆ GOSPODARCZĄ I DOBROBYT PŁACĄC ZA TO RYZYKIEM UTRATY STABILNOŚCI I DOBROBYTU W PAŃSTWIE SĄSIEDNIM, czyli Polsce ( chociaż nie tylko Polsce oczywiście ) , czy nie. I Niemcy uparcie i z pełnym przekonaniem raz za razem wybierali opcję – POŚWIĘCIĆ I ZAPŁACIĆ TĄ CENĘ. Niech tu u nas będzie dobrze, a tam na wschodzie będzie jak będzie. I stąd moja teza. Niemcy podstawili Polskę pod uderzenie swoją polityką dosłownie wspierają w ten sposób wojenne przygotowania rosyjskie … pośrednio wymierzone również w Polskę. Tak, pośrednio. Ale przy tym realnie wpływające na jakość życia i gospodarcze perspektywy tego kraju. Ten kraj w ten sposób w moich oczach stracił zupełnie miano wiarygodnego partnera. I z mojego punktu widzenia to jest tak poważna rzecz, tak mocno wpływająca na perspektywy Polski i jej losy, że to nijak się ma do kwestii praworządności czy obrony praw jakiejś grupy ludzi w Polsce. To mówię wprost do tych , kto nakłada na stosunki międzynarodowe swoją wielką nieufność do rządu polskiego. Tak samo jak Rosję nie obchodzi z jakiej strony spektrum politycznego jesteście, tak samo i nie obchodziło to Niemcy, bo podstawiali nie „PiSowców” , tylko Polaków jako całości. Trzeba mieć wyczucie co do momentu w którym podziały polityczne wewnętrzne zaczynają tracić jakąkolwiek wartość, bo poziom jest zupełnie inny.

No i tyle w temacie. I naprawdę mam nadzieję że już długo go nie podejmę. Że na jakiś czas wyczerpałem go i w sposób pełny przedstawiłem swoje argumenty.

Następny tekst który szykuję będzie o tym, na ile realne jest podpisanie rozejmu i „szybkie zakończenie wojny” za cenę niektórych ukraińskich regionów oddanych Rosji. Temat wciąż aktualny i dużo pytań do mnie jest kierowanych w tej sprawie w komentarzach i prywatnie.

Dalej w końcu opublikuję swój tekst o pułku Azow. Mimo, że temat nieco zgasł, zawsze będzie aktualny. I nawet dobrze jest że emocje w tej sprawie opadły trochę bo lepiej teraz będzie obiektywnie pisać o tym. A sam Azow nawet nie zamierza nigdzie znikać, wręcz odwrotnie.

#frontiersmannews