Pan Paweł Rabiej, wiceprezydent Warszawy, postanowił w sposób bardzo wyszukany polemizować z krakowskim metropolitą, Arcybiskupem Markiem Jędraszewskim. Otóż uznał, że na długi wywiad Arcybiskupa dla TvRepublika najlepiej odpowiedzieć dwoma zdaniami: streścić to, co Arcybiskup powiedział: „Nie ma dziś gorszej zarazy w cywilizowanym świecie niż ci, którzy kwestionują konieczność dbania o naszą planetę i jej ochronę”. To zdanie, ma się oczywiście nijak do tego, co powiedział ks. Arcybiskup w wywiadzie, ale to – oczywiście – nie ma żadnego znaczenia: chodzi o to, żeby czytelnicy-zwolennicy pana Rabieja, myśleli, że tak właśnie we wspomnianym tekście Arcybiskup się przedstawił. Zwolennicy sprawdzać nie będą.

I drugie kluczowe zdanie: „Jędraszewski, idź do diabła, tam jest twoje miejsce”. To podsumowanie, rodem spod budki z piwem, ale pan wiceprezydent użył go celowo: chce swoim zwolennikom dać do zrozumienia, że skrajna niegodziwość – zgoda na australijskie pożary, których przyczyną (w domyśle) jest postawa, jaką miał zaprezentować Krakowski Metropolita w rzeczonej rozmowie – jest tak oburzająca, tak zła, że nawet ktoś dobrze wychowany, ktoś, komu nieobce są konwenanse, ktoś tak dystyngowany, jak sam pan wiceprezydent Stolicy, jest tak wzburzony, że odnajduje w sobie już tylko pokłady skrajnego chamstwa, by zaprotestować.

Tak rodzi się „demokracja emocji”, która zastąpić ma rzeczową debatę na argumenty. Łatwiej się oburzać, niż argumentować.

Oczywiście, zamierzone chamstwo pana wiceprezydenta ma jeszcze jeden cel: chodzi o to, by (nawet niekoniecznie zwolennicy tego, co Krakowski Arcybiskup powiedział), ale przeciwnicy pana wiceprezydenta wpadli w święte oburzenie, i by inwektywy posypały się w stronę pana prezydenta. Wtedy będzie mógł je wszystkie zebrać razem i cytując pokazywać jak bardzo prześladowana jest mniejszość homoseksualna, do której przynależnością pan prezydent się tak szczyci. Chamstwo pana wiceprezydenta współgra też z wszystkimi demonstracjami środowisk LGBT, których głównym elementem jest zawsze wykpiwanie katolicyzmu, katolików i katolickich osób konsekrowanych.

W kończącym się 2019 roku pan wiceprezydent drugi już raz z książkową precyzją pokazuje, można by rzec: dezawuuje, strategię swego środowiska: najpierw powiedział, że adopcja dzieci przez homoseksualistów dopiero potem, jak społeczeństwo przyzwyczaj się małżeństw homoseksualnych, a teraz daje książkowy przykład, jak środowiska LGBT-ekologizmu mają zamiar przekształcić demokrację debaty, argumentów i kontrargumentów w demokrację emocji wywołanych fałszywymi przesłankami. Niestety w Paramencie Europejskim – w wielu obszarach ten mechanizm działa całkiem nieźle.

I teraz należałoby zapytać z punktu widzenia środowisk LGBT: czy Paweł Rabiej, wiceprezydent Warszawy, jest idiotą? A z punktu widzenia przeciwników LGBT, klimatyzmu i zwolenników zdrowego rozsądku: czyżby był Wallenrodem obnażając, w tak książkowy sposób, te metody?

Odpowiedź na oba pytania brzmi: „nie”. To po prostu Paweł Rabiej, wiceprezydent Stolicy, koalicjant Platformy Obywatelskiej i zastępca prezydenta miasta Rafała Trzaskowskiego.

Autor: Kosma Złotowski
Poseł do Parlamentu Europejskiego.