Tusk i zwolennicy przyjęcia Ukrainy do UE muszą się zmierzyć z rosnącą niechęcią Polaków do szybkiego w niej członkostwa.
Pogorszenie się nastrojów Polaków w stosunku do Ukraińców w Polsce i Ukrainy jest faktem. Pokazują to kolejne badania opinii publicznej.
Jedne z nowszych, autorstwa prof. Piotra Długosza z X ubiegłego roku wykonane w ramach grantu „Inicjatywa Doskonałości Uczelnia Badawcza UKEN mówią, że tylko trzydzieści sześć proc. Polaków popiera szybkie członkostwo Ukrainy w UE.
To i tak najwyższy wskaźnik spośród czterech państw Grupy Wyszehradzkiej czyli: Polski, Czech, Słowacji i Węgier.
To samo dotyczy pomocy wojskowej. Nadal większość ankietowanych opowiada się za pomocą humanitarną choć spadł wskaźnik sympatii do Ukraińców w tych krajach. W Polsce – gdzie przebywa ich prawie milion – jest on neutralny, ale w Czechach i na Węgrzech już nie.
Zwolennicy szybkiego wejścia Ukrainy do UE w całej Europie muszą się z tym liczyć, że za rok czy dwa będzie więcej przeciwników niż zwolenników akcesji.
Tusk i rządząca koalicja mogą sobie bagatelizować te nastroje pomstując na Karola Nawrockiego, że powiedział to co myśli spora część Polaków, ale na dłużą metę to nie jest wyjście.
Przy czym, jak dotąd z ust jej polityków nie usłyszałem uzasadnienia dlaczego UE i Polska na rozszerzeniu tej instytucji o Ukrainę, skorzystają.
Dlaczego to my mamy być jej adwokatem w tym zamierzeniu ?
Słuchać tylko propagandową narrację, że jest to polska racja stanu, ale czym ona jest tego już nie wyjaśniają.
Polaków nie można traktować jak stada baranów, które musi, w ciemno, podążać za swoimi liderami.
Trzeba je edukować i wyjaśniać priorytety polityki zagranicznej, w tym, wspieranie Ukrainy w jej staraniu o członkostwo w UE. Tym bardziej, że po trzech latach wojny większość jej terytorium to kupa gruzów, ze zniszczoną infrastrukturą energetyczną, transportową i przemysłową.
Jej odbudowa wymaga olbrzymich nakładów. Pytanie, kto je poniesie ?
Unia Europejska, która już wpompowała miliardy euro w jej armię, gospodarkę i pomoc humanitarną?
Na te wszystkie pytania rząd Tuska musi odpowiedzieć bo naśladowców Nawrockiego będzie z każdym dniem coraz więcej.
Zostaw komentarz