W czasach słusznie minionego ustroju popularne wśród studentów było to pytanie:

– Dlaczego w Szwajcarii nie ma socjalizmu?

Odpowiedź, przynajmniej oficjalnie, mogła przyprawić o zawał wszystkich wykładowców marksistwa-lenistwa itp.:

– Bo to za mały kraj na takie duże nieszczęście!

Najwyraźniej Dania wzięła sobie powyższą przypowieść do serca. Z pewną jednak modyfikacją związaną z obecnym czasem.

– Dlaczego w Danii nie ma multikulti?

Resztę dopowiedzcie sobie sami, nie chcę bowiem latać i tłumaczyć się z rzekomej islamofobii, jeśli tylko mój tekst wpadnie w oko komuś z ferajny skazanego za pospolite przestępstwa Rafała Gawła.

Polityka duńska wobec mniejszości pochodzących z określonego regionu winna być od lat wzorcową dla całej Unii. I pewnie wtedy nie zastanawialibyśmy się, czy za niedługo za naszymi zachodnimi granicami pojawią się nowe kalifaty.

Popatrzcie sami.

Rząd duński ogłosił pakiet nowych propozycji zmierzających do zwalczania „równoległych religijnych i kulturowych społeczeństw”. Podstawowe elementy tego planu zawierają procentowe zmniejszenie liczby „nie-zachodnich imigrantów i ich potomków w jakichkolwiek dzielnicach mieszkaniowych”. Celem jest zachowanie społecznej spójności kraju, zachęcanie do integracji i przeciwdziałanie etnicznej i społecznej autosegregacji.

Ogłoszenie tego planu ma miejsce w kilka dni po przyjęciu przez Danię nowego prawa zakazującego zagranicznego finansowania meczetów. Rząd duński niedawno zadeklarował również, iż znacząco obniży liczbę osób otrzymujących azyl w Danii.

Dania już wcześniej miała bardziej restrykcyjną politykę imigracyjną niż wiekszość pozostałych państw Unii Europejskiej, a teraz jest w czołówce państw europejskich podejmujących wysiłki, aby zachować lokalne tradycje i wartości w obliczu masowej imigracji, oszalałego multikulturalizmu i wkraczania podstępnego politycznego islamu.

Te nowe propozycje ogłoszone 17 marca przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Budownictwa Mieszkaniowego, Kaare Dybvada Beka, znajdują się w piętnastostronicowym raporcie pod tytułem: „Mieszane dzielnice mieszkaniowe: Kolejny krok w walce przeciwko równoległym społeczeństwom.”

Główny element tego planu to wezwanie do relokacji mieszkanców niezachodniego pochodzenia, tak aby zapewnić, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat nie będą stanowili więcej niż 30 procent ogólnej populacji żadnej dzielnicy lub osiedla mieszkaniowego w Danii.

Plan przewiduje również odejście od używanego terminu „obszar getta”, który jest krytykowany jako stygmatyzujący i zastąpienie go bardziej politycznie poprawnym terminem „obszary prewencji” (forebyggelsesområder) oraz „obszary transformacji” (omdannelsesområder).

Określenie „getto,” które jest stosowane w odniesieniu do dzielnic z dużą koncentracją imigrantów, bezrobocia i przestępczości, zostało po raz pierwszy użyte w oficjalnych tekstach w Danii w 2010 roku, kiedy opublikowano rządowy raport: „Włączenie gett do społeczeństwa: Walka z paralelnymi społeczeństwami w Danii.”

Duńczycy mają szczęście. Pani Mette Frederiksen, premier od 2019 r., dostrzega zagrożenie nie gorzej niż jakiś faszysta czy ultraprawicowiec, by użyć języka nawiści lewicowców z Niemiec czy Francji:

„Jako społeczeństwo musimy okazać silny charakter i trzymać się naszych duńskich wartości. Nie możemy pozwolić, żeby demokracja została wyparta przez nienawiść płynącą z równoległych społeczeństw. Nie wolno chronić radykalizacji. Musi być ujawniana.

Rząd przemyśli swoje działania integracyjne tak, by w większym stopniu wspierały się na określonych potrzebach i jasnych oczekiwaniach z koncentracją na prawach i obowiązkach.

Przede wszystkim musi być oczywiste, że z chwilą kiedy otrzymujesz prawo pobytu w Danii, musisz oczywiście zarabiać na siebie. Jeśli nie jest to możliwe w jakimś okresie czasu, rząd zaproponuje, żebyś w odpłacie za otrzymywane świadczenia socjalne, był zobowiązany do świadczenia odpowiednika normalnej pracy w wymiarze 37 godzin tygodniowo. To tylko część zadań, które stoją przed nami w nowym roku.”

(przemówienie noworoczne 2021)

Niestety, takie słowa we Francji czy w Szwecji mogą tylko budzić wesołość islamskiej mniejszości (jeszcze).

A już najbardziej przerażające jest to, że Anhela Merkel nawet nie wyobraża sobie, by móc nawet pomyśleć w ten sposób.

Polska jako przedmurze chrześcijaństwa, tym razem jednak od zachodniej strony?

Się porobiło…

3.04 2021

.

cytaty za: https://pl.gatestoneinstitute.org/17242/dania-uderza-spoleczenstwa-rownolegle

tłum. Andrzej Koraszewski