19 PAŹDZIERNIKA 1984. ZAMORDOWAŁA GO KOMUNISTYCZNA SŁUŻBA BEZPIECZEŃSTWA.
Grzegorz Piotrowski. Leszek Pękala. Waldemar Chmielewski. Te nazwiska trzeba pamiętać.
Byli funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa PRL, członkami Samodzielnej Grupy „D” Departamentu IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. To oni 19 października 1984 roku uprowadzili ks. Jerzego Popiełuszkę, a następnie go zamordowali. Ich przełożony, płk Adam Pietruszka, zastępca dyrektora Departamentu IV MSW, również stanął przed sądem i został skazany.
Dzisiaj mijają 42 lata od tamtego 19 października.
42 lata od dnia, w którym aparat komunistycznego państwa odebrał Polsce człowieka mającego zaledwie 37 lat.
Dlaczego ks. Jerzy był dla władzy tak niewygodny? mówił ludziom o prawdzie, wolności i godności.
Bo był kapelanem „Solidarności” i duszpasterzem ludzi pracy. Bo w czasie, kiedy „Solidarność” została brutalnie zepchnięta do podziemia, kościoły stawały się przestrzenią, w której ludzie mogli jeszcze poczuć wspólnotę i nadzieję.
Ks. Jerzy odprawiał Msze za Ojczyznę. Gromadziły one ludzi, którzy nie godzili się na kłamstwo i zniewolenie. Komunistyczne władze postrzegały jego działalność jako zagrożenie dla ustroju.
Pozostawił przesłanie, które przetrwało jego oprawców: „Zło dobrem zwyciężaj”.
19 października 1984 roku. Bydgoszcz.
Ks. Jerzy przyjechał do parafii Świętych Polskich Braci Męczenników. Wieczorem, po nabożeństwie, razem z kierowcą Waldemarem Chrostowskim ruszył w drogę powrotną do Warszawy.
Po godzinie 21 wyjechali z Bydgoszczy.
W Górsku ich samochód został zatrzymany przez funkcjonariuszy SB.
To właśnie wtedy rozpoczęło się uprowadzenie ks. Jerzego. Chrostowskiemu udało się uciec. Kapłan pozostał w rękach funkcjonariuszy komunistycznego aparatu bezpieczeństwa.
Nie będę tutaj opisywać szczegółów przemocy, której został poddany.
Wystarczy powiedzieć prawdę: ks. Jerzy Popiełuszko został uprowadzony, poddany brutalnej przemocy i zamordowany przez funkcjonariuszy SB. Jego ciało odnaleziono 30 października 1984 roku w rejonie zapory we Włocławku.
I właśnie dlatego nie chcę dzisiaj publikować drastycznych fotografii.
Nie chcę, żeby ostatnim obrazem ks. Jerzego był obraz tego, co zrobili mu jego oprawcy.
Wolę pokazać jego twarz. Jego matkę. Jego życie.
Bo mordercy odebrali mu życie, ale nie zdołali wymazać tego, za czym stał.
Potem przyszedł proces toruński.
Przed sądem stanęli Grzegorz Piotrowski, Leszek Pękala, Waldemar Chmielewski oraz Adam Pietruszka.
Piotrowski otrzymał 25 lat więzienia, Pękala 15 lat, Chmielewski 14 lat. Pietruszka również został skazany na 25 lat. Żaden z nich nie odbył zasądzonej kary w całości.
I tego również nie wolno wymazywać z historii.
Ale historia ks. Jerzego nie skończyła się wraz z jego śmiercią.
3 listopada 1984 roku Warszawa zobaczyła coś niezwykłego. Na Żoliborz zaczęli przybywać ludzie z całej Polski.
Robotnicy. Górnicy. Hutnicy. Lekarze. Duchowni. Ludzie kultury. Działacze opozycji. Członkowie i sympatycy „Solidarności”. Zwykłe polskie rodziny.
IPN podaje, że w pogrzebie uczestniczyło ponad 600 tysięcy osób i niemal tysiąc kapłanów; inne szacunki mówią nawet o liczbie zbliżonej do miliona.
Ludzie nieśli znaki „Solidarności”, biało-czerwone barwy i unosili dłonie w geście „V”.
Pogrzeb zamordowanego kapłana zamienił się w jedną z największych manifestacji wiary, jedności i sprzeciwu wobec komunistycznego reżimu.
Dla Polski był kapelanem „Solidarności”.
Dla Kościoła – kapłanem i późniejszym błogosławionym.Dla milionów ludzi – symbolem walki o prawdę.
A dla niej był po prostu synem.
Matką, która musiała przeżyć własne dziecko.
I kiedy patrzę na jej późniejsze fotografie, kiedy widzę starszą kobietę trzymającą portret Jerzego, cała wielka historia PRL nagle przestaje być tylko podręcznikiem, polityką i datami.
Zostaje matka.
I fotografia syna, którego już nie ma.
Ks. Jerzy został 6 czerwca 2010 roku beatyfikowany. Jego matka doczekała tej chwili.
Dzisiaj, 19 października, Polska obchodzi również Narodowy Dzień Pamięci Duchownych Niezłomnych. Data nie została wybrana przypadkowo. To właśnie 19 października 1984 roku uprowadzono ks. Jerzego. Święto państwowe ustanowiono w 2018 roku jako hołd duchownym, którzy pozostali wierni swoim wartościom i Polsce.
Minęły 42 lata.
Nazwiska sprawców znamy;
Grzegorz Piotrowski.
Leszek Pękala.
Waldemar Chmielewski.
Znamy również nazwisko ich przełożonego skazanego w procesie:
Adam Pietruszka.
Ale ponad nazwiskami oprawców pozostało jedno nazwisko, którego nie udało się im uciszyć:
JERZY POPIEŁUSZKO.
Człowiek, który stanął po stronie ludzi „Solidarności”.
Kapłan, który mówił o wolności, kiedy za wolne słowo można było zapłacić ogromną cenę.
Człowiek, którego komunistyczny aparat państwa próbował uciszyć.
Zabili człowieka. Nie zabili jego przesłania.
„Zło dobrem zwyciężaj”.
Dzisiaj nie potrzeba drastycznych zdjęć.
Wystarczy spojrzeć na twarz jego matki trzymającej fotografię syna.
Czasem jeden taki obraz mówi więcej niż najbardziej brutalny dokument.
42 lata. Pamiętamy.
Błogosławiony Księże Jerzy – pamiętamy o Twojej odwadze, prawdzie i cenie, którą za nie zapłaciłeś.
Cześć Jego pamięci.
Zostaw komentarz