Miałam przyjemność poznać ją osobiście, bardzo rzadko zdarza się tak, że spotkasz kogoś i bardzo szybko okazuje się że rozumiecie się w pół zdania. Dominika mimo swojego młodego wieku jest bardzo empatyczną i przedsiębiorczą kobietą. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz nasze drogi się spotkają, bo współpraca z takimi ludźmi to czysta przyjemność.

O Dominice usłyszałam pierwszy raz przy okazji przeglądania kandydatów do tytułu Wolontariusz Roku 2020. Już wtedy ta śliczna dziewczyna przykuła moją uwagę. A trzeba przyznać że mogłaby przechadzać się po wybiegach z tą nietuzinkową urodą. Jednakże ona woli mundur strażacki i pomaganie słabszym. Mało tego, rzadkością jest w tak ciepły i serdeczny sposób mówić o swoim Tacie oraz starszym bracie, który jest również strażakiem. Tu nie ma rywalizacji tylko cudowna troska i szacunek.

Renata Bedra.: Co Dominika Merta robi na codzień?
Dominika Merta.: Jestem studentką II roku położnictwa na Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach. Studia pochłaniają większość mojego czasu wolnego.  Położnictwo nie jest tylko moim obowiązkiem lecz pasją, którą chcę poszerzać każdego dnia i która daje mi ogrom satysfakcji. Mam poczucie, że jeśli się uda to mój zawód w przyszłości będzie mógł nieść za sobą głębsze przesłanie i większą chęć pomagania innym. Możliwość obecności w trakcie tego ważnego momentu w życiu każdej kobiety jakim jest cud narodzin jest czymś niezwykłym.

Drugą częścią mojego życia jest straż oraz dzieciaki, które mamy pod swoimi skrzydłami. Jestem członkiem jednostki operacyjno-technicznej oraz zastępcą przewodniczącego Komisji do spraw Młodzieży. Dodatkowo lubię organizować i angażować się w różne przedsięwzięcia – obecnie jestem organizatorem Cyklu Turniejów Siatkówki Plażowej Bór 2021 o „Skarpetki Prezesa OSP Bór” przy pomocy kolegów i koleżanek z jednostki. A prywatnie rodzina, znajomi, którzy dają mi mnóstwo energii do codziennego działania oraz umacniają mnie w tym co robię.

R.B.: Skąd u takiej młodej osoby chęć pomagania potrzebującym?

D.M.: Chęć pomagania potrzebującym – Ziarenko niesienia pomocy potrzebującym zostało zakorzenione we mnie w głównej mierze przez rodzinę oraz ich przykład, lecz początek mojej historii leży w czasach szkolnych i przystąpienia do wolontariatu „Razem możemy więcej”, gdzie właśnie tam nauczyłam się działania, zrozumiałam sens i istotę tego czym jest niesienie pomocy drugiemu człowiekowi a wszystko to stało się dzięki opiekunom czuwającym nad nami i wolontariuszom tworzącym tą społeczność. Działo się wiele, mnóstwo akcji charytatywnych i naprawdę różnorakich form działania na rzecz lokalnej społeczności.

R.B.: W naszej okolicy jesteś sławna każdy wie kim jest Dominika Merta. Jakie to uczucie?

D.M.: Myślę, że sławna to za dużo powiedziane. Ciesze się  jeśli jestem kojarzona z pomaganiem, myślę, że dla każdego byłoby to wyjątkowe wyróżnienie. Jest to uczucie, które wyzwala moc pozytywnych emocji, dodaje ogromnej siły do działania oraz wiary i umocnienia w tym, że to co robię ma sens. Bez osób, które mnie w tym wspierają na pewno nie osiągnęłabym punktu, w którym jestem dzisiaj.

R.B.: Skąd w Twoim życiu pomysł na straż pożarną?

D.M.: Kolejna cegiełka zakorzeniona przez moją rodzinę. Mój tata przez wiele lat był komendantem gminnym w Brzeszczach, mój dziadek uczestniczył w tworzeniu naszej jednostki, pasję tą przejął także mój starszy brat, który również jest bardzo zaangażowany w tą działalność i tak cała ta fala przyszła do mnie, również ją przejęłam i niesie mnie do dnia dzisiejszego. Stąd cieszę się, że mogę dzielić swoje pasje i zainteresowania razem z moją rodziną, która stanowi najważniejszy fundament mojego życia i przede wszystkim wspiera mnie w podejmowanych przeze mnie działaniach.

R.B.: Wyglądasz na delikatną, kruchą istotę. Dbasz jakoś szczególnie o urodę?

D.M.: Chyba jak każda kobieta lubię zadbać o siebie i swoją urodę. Jak szybko przychodzi mi wejście do drogerii tak znacznie ciężej mi ją opuścić .

R.B.: Kobieta w staży pożarnej, co Ty tam robisz?

D.M.: Robię to co wszyscy. Choć nasze działania na niektórych płaszczyznach ulegają zróżnicowaniu. Jestem członkiem jednostki operacyjno-technicznej (JOT), w skrócie tej, która wyjeżdża do działań ratowniczo-gaśniczych, gdzie współpracujemy wraz z moimi kolegami w zastępie. Po zdaniu wszystkich wymaganych kursów jestem uprawniona do tego, by móc wyjeżdżać na akcje. Są to naprawdę różnorakie działania od gaszenia pożarów, usuwania wiatrołomów, powodzie, wypadki aż po plamy oleju czy zabezpieczenia miejsca zdarzenia. Jako członek i jednocześnie zastępca przewodniczącego Komisji do Spraw Młodzieży oraz opiekun grupy starszej organizuję wraz z pozostałymi członkami Komisji czas naszym dzieciakom oraz wiele innych szkoleń, wyjazdów i atrakcji. Jako członek OSP wspieram zarząd i pomagam w trakcie realizacji różnych programów oraz przedsięwzięć.

R.B.: Czy bycie kobietą strażakiem przeszkadza?

D.M.: Na pewno jest ciężej osiągnąć pożądane efekty, ze względu na fizjologiczne i anatomiczne różnice między kobietą i mężczyzną, lecz nie jest to niemożliwe. W naszej jednostce spotkałam się z bardzo pozytywnym odzewem, absolutnie nie miałam się czego obawiać, bo wiedziałam, że jeśli poproszę o pomoc to ją uzyskam od moich kolegów, którzy bardzo doceniają nas jako kobiety i wspierają w naszych działaniach. Nie ma żadnej dyskryminacji czy poniżania. Niejednokrotnie mogłam liczyć na ich wsparcie. Poza tym jest wiele czynności z którymi my jako kobiety radzimy sobie lepiej, ponieważ bycie strażakiem to nie tylko wzrost i siła.

R.B.: Zauważyłam że masz świetny kontakt z dziećmi. Czy uczysz je co należy do obowiązków strażaka?

D.M.: Dzieciaki to mój motor do działania, dają mi ogrom energii i siły, a uśmiech na ich twarzach sprawia, że chce się jeszcze bardziej. Od zawsze kochałam dzieci oraz uwielbiałam spędzać z nimi czas – to również jeden z powodów dlaczego wybrałam w życiu właśnie położnictwo. Wraz z całą Komisją dążymy do tego, aby uczyć ich wartości ważnych nie tylko w byciu strażakiem, ale również w codziennym życiu. Organizujemy dla nich co miesiąc spotkania w dwóch grupach wiekowych, gdzie z grupą młodszą bawimy się, przeprowadzamy eksperymenty itp. natomiast z grupą straszą opracowujemy tematykę bojową dzieląc zajęcia na część teoretyczną oraz praktyczną w postaci imitacji scen, akcji z użyciem sprzętu bojowego. Realizujemy różnorakie wyjazdy – narty, łyżwy, jumpownia; atrakcje – rajd rowerowy, nocowanie pod remizą, seanse filmowe i wiele wiele innych. Uczymy ich także pomagania oraz angażujemy ich w życie jednostki poprzez udział w jubileuszach, sprzątaniu boiska, udział w kiermaszu charytatywnym itd.

R.B.: Byłaś nominowana do wolontariusza roku 2020, kto Cię nominował i za co?

D.M.: Nominował mnie Przewodniczący naszej Komisji do Spraw Młodzieży – Przemek, bez którego ten tytuł kompletnie by mi się nie należał. To właśnie on mobilizował mnie do ciągłej aktywności, poszerzania horyzontów i utwierdzania w tym że można, wystarczy chcieć! Dzięki niemu z taką ochotą weszłam w życie młodzieży naszej jednostki. W głównej mierze zostałam nominowana za pomoc w przeprowadzeniu zbiórki pieniężnej oraz remontu domu w naszej miejscowości, którego doszczętnie zniszczył pożar w kwietniu 2020. Czułam się bardzo wyróżniona i jestem za takie uhonorowanie bardzo wdzięczna.

R.B.: Czy kobieta może być dobrym strażakiem?

D.M.: Na to pytanie ciężko mi odpowiedzieć. Jak już mówiłam na pewno droga ta jest znacznie trudniejsza, zwłaszcza, iż niejednokrotnie spotkałam się z przekonaniami innych strażaków, że kobiety w straży być nie powinny, dlatego dla każdej kobiety – szacunek dziewczyny za wytrwałość i wasze działanie! Na szczęście nie są to opinie moich „jednostkowych” kolegów, dlatego wiem, że tutaj mogę się rozwijać, spełniać na maxa i utwierdzać w tym, że to co robię ma sens, za co bardzo im dziękuję. W tych przekonaniach utwierdza mnie także moja rodzina, na której wsparcie mogę liczyć zawsze. Nic o nas bez was.

R.B.: Czy kiedykolwiek miałaś problem z byciem strażakiem ze względu na płeć?

D.M.: Są pewne czynności które sprawiają mi większą trudność ze względu na płeć, lecz jak już wcześniej wspominałam wiem że zawsze mogę liczyć na pomoc moich kolegów. Ciągle dążymy do tego aby poszerzać swoją wiedzę i umiejętności. A jeśli chodzi o problemy związane z opinią innych – cóż, wszystkim nie jesteśmy w stanie dogodzić trzeba robić swoje, najlepiej jak umiemy.

R.B.: Jakie masz plany na przyszłość?

D.M.: Uzyskanie dyplomu i praca w szpitalu – z kobietami oraz noworodkami, to właśnie to jest ten tor, który chcę poszerzać i realizować. Nie wiem jak potoczy się moje życie prywatne natomiast nie chciałabym rezygnować z żadnych działań, które udało mi się osiągnąć do tej pory.