W Nowym Jorku padły słowa, które nie pozostawiają złudzeń: Niemcy sprowadziły na Europę chaos i nędzę. Zielony Ład, klimatyczne szaleństwa, polityka migracyjna – wszystko to rozbiło europejską stabilność, a rachunki za energię i paliwo są tego najbardziej brutalnym dowodem.Trump przypomniał, że w Stanach Zjednoczonych energia jest trzykrotnie tańsza niż w Europie. To prosta konsekwencja normalnej, zdrowej polityki, a nie poddania się ideologicznym mrzonkom. Nawrocki dodał do tego własny, mocny akcent – w ONZ mówił wprost: granice państw przestały być nietykalne, prawo międzynarodowe bywa traktowane jak sugestia, a Rosja testuje Zachód tak, jak nigdy od II wojny światowej. To nie były słowa rzucane na wiatr. Prezydent Polski ostrzegł, że Polska po raz pierwszy od wojny musiała otworzyć ogień obronny przeciw rosyjskim dronom.
Ten obraz pokazuje jasno: podczas gdy Niemcy budują swoje fałszywe poczucie bezpieczeństwa na handlu z Rosją, a dziś chcą ratować swoją gospodarkę kosztem całej Unii (vide: Mercosur i inne układy forsowane przez Berlin), Polska stoi na pierwszej linii frontu – i to Polska płaci cenę za błędy niemieckiej polityki. Nawrocki na forum światowym mówił tym samym tonem, co Trump: dość szaleństwa klimatycznego, dość ślepego powtarzania niemieckich recept, które niszczą przemysł, rolnictwo i codzienne życie zwykłych ludzi.Europa stacza się gospodarczo, a Niemcy próbują ratować samych siebie, wysysając energię, handel i bezpieczeństwo z innych krajów. Polskie elity rządzące – te lewicowo-liberalne matoły z Tuskiem na czele– idą za Niemcami jak ślepi, zamiast bić na alarm i bronić własnych obywateli.
Dziś nie wystarczy milczeć i biernie patrzeć, jak Berlin układa Europę pod swoje interesy. Nie wystarczy powtarzać zaklęć o „wspólnotowych wartościach”. Trzeba jasno powiedzieć: Polacy nie będą płacić rachunku za niemieckie błędy. Polacy nie pozwolą, by ich przyszłość została sprzedana w imię ratowania niemieckiej gospodarki.

Trump i Nawrocki pokazali, że można mówić jednym tonem: tonem prawdy, odwagi i zdrowego rozsądku. To jest wezwanie do nas wszystkich. Bo jeśli dziś nie powiemy „dość”, jutro obudzimy się w Europie zrujnowanej – gospodarczo, moralnie i społecznie – a Niemcy będą dalej odgrywać rolę „lidera”, ciągnąc nas kolejny raz ku przepaści.