Na strajki i protesty, niezwykle ostatnio w Polsce popularne, stanowczo zareagował nowy Minister, odpowiedzialny za edukację i szkolnictwo wyższe. Zareagował z gracją słonia w składzie porcelany, postanowiłem więc dziś, piątkowo, zwrócić się do Niego z dobrą radą. Oczywiście nawet nie liczę, że zechce mnie wysłuchać.
Nie odniosę się do gróźb, kierowanych pod adresem uczelni wyższych, choć przyznam, że akurat mi kilka lat, jakie spędziłem w różnych rolach na Uniwersytecie w pełni wystarczyło, by zrozumieć, że nie jest dziełem przypadku, iż Rektor odziany jest w „gronostaje”, a w dłoni dzierży berło. Minister zaś zadowolić się musi garniturkiem. Znam osobiście kilkunastu Rektorów. Ja bym ich nie zaczepiał. Za wysokie progi, Panie Ministrze.
Nie odniosę się również do Jego walki z nauczycielami, biorącymi udział w protestach. Rozumiem wszak, że szkoły pełne mądrych, odważnych i świadomych pedagogów nie leżą w interesie politycznej formacji, której tak oddanie Pan Minister służy.
Odezwę się w imieniu tych, którzy sami odezwać się nie mogą. Odezwę się, bo ich głosu nie można pomijać. Przyznam, że gdy widzę jakiekolwiek symbole polityczne na profilach uczniów szkół podstawowych, czuję się niezręcznie. Podobnie w przypadku symboli strajkowych. Zupełnie inaczej oceniam jednak postawę uczniów szkół ponadpodstawowych.
Czy bowiem nie przeczymy sami sobie, oczekując, by mądrzy, wygadani, asertywni i pewni siebie dorośli wyrośli z młodzieży, której w szkołach odbieramy prawo do dyskusji i wyrażania własnych opinii?
Gdzie młodzi ludzie mają „zarazić” się chęcią społecznej pracy i służby drugiemu człowiekowi, jeśli nie w szkole?
Czy absolwenci szkół ponadpodstawowych mają być świadomymi i samodzielnie myślącymi Obywatelami, czy tylko pokornymi maszynkami do głosowania? Czy o to chodzi, Panie Ministrze?
I na koniec rada, od której rozpocząłem. Absolutnie nie czuję się ekspertem ani autorytetem, ale od blisko 20 lat staram się wspierać ludzi młodych. Często nadal nie potrafię ich zrozumieć, choć od kilki lat większość czasu wolnego poświęcam albo na dyskusję z nimi, albo na pracę nad samym sobą, na pogłębianie wiedzy i dialog z mądrzejszymi ode mnie. I choć czasem dyskusje wydają się jałowe, choć czasem nastolatkowie mają ochotę „rozmawiać” wtedy, kiedy ja wolałbym już spać, choć czasem dopiero słońce za oknem uświadamia mi, że pora kończyć rozmowę, bo za chwilę trzeba iść do pracy…
Wierzcie mi, warto! Każdy Człowiek zasługuje na uwagę, szacunek i zrozumienie. Dorosły, doświadczony przez życie potrafi sam się o nie upomnieć. Młody, zaszczuty groźbami ludzi pokroju Pana Ministra, niestety nie zawsze…
Te lata nauczyły mnie jednego. Młodych ludzi możesz prosić, przekonywać, namawiać. Możesz z nimi dyskutować i polemizować. Ale nie możesz ich straszyć! Efekt, Panie Ministrze, zawsze będzie odwrotny! Jest Pan na początku drogi. Jeśli zmieni Pan taktykę, może zamiast gwizdów, błyskawic i obraźliwych transparentów otrzyma Pan pewnego dnia w podziękowaniu jakąś miłą i szczerą wiadomość.

Załączony screen z internetowej dyskusji jest autentyczny. Musiałem go nieco ocenzurować, bo ta akurat moja rozmówczyni – pomimo moich apeli – nie przebiera w słowach. Cóż, taki Jej urok.
Miłego weekendu.
Autor: dr Krzysztof Klęczar
Burmistrz Kęt (miasto w Małopolsce, pow. oświęcimski).
Zostaw komentarz