Nie ma innej opcji – trzeba zamknąć przed tą falą nasze granice. To nie populistyczny zwrot jak chciałaby to przedstawić liberalno-lewicowa opcja, a konieczność i obowiązek. Upadek starożytnego Rzymu rozpoczął się wtedy, kiedy otwarto granice imperium przed barbarzyńcami. Dziś współcześni barbarzyńcy już tu są – a ich liczba z każdym dniem rośnie. To koniec Europy jaką znamy a im bardziej pretorianie „postępu” spod flagi z gwiazdkami chcą gwałtem wymóc na nas „solidarność” tym mocniej musimy opierać się temu gwałtowi. To gwałt na naszej przyszłości.

W swoich rozmowach z przedstawicielami „salonu” czy to z PO, SLD czy Nowoczesnej, czyli typowymi wyznawcami religii z ulicy Czerskiej, przebija jeden motyw – ich poczucie wyższości, mania pouczania. Etykietują. Pławią się w swoich określeniach „polskiego ciemnogrodu”, najazd islamski dał im niebywałe paliwo do ataku na prawicę. To jakiś rodzaj schizofrenii – przecież to właśnie przedstawiciele salonu Europy są na pierwszej linii ataku Arabów – patrz sytuację z Charlie Hebdo. Nie jest to jednak dla salonu ważne. „Ten kraj” i jego prosty ludek muszą po prostu się „ubogacić kulturowo”. Muszą uber alles ! Jakakolwiek racjonalna rozmowa przestaje mieć sens wobec prostych kalek, które stosuje salon. Wytrenował te kalki w ostatnim 25 leciu. Nie ważna okazja – czy to przyłożenie „homofobom”, „nazistom” z Marszu Niepodległości czy wreszcie „chorym lustratorom”, ważna intencja. Wszystko w imię „europejskich wartości” – czymkolwiek one są. Patrząc nieco szerzej trudno bowiem nie dostrzec tych kalek. Język, forma, treść a nade wszystko narracja – nie zmienia się od lat. Nawet szczególne szczytowanie – jak wypowiedź „Kazi” Szczuki o tym, że „będziemy się martwić dopiero wtedy jak okaże się, że większość z imigrantów jest terrorystami”, mieści się w granicach dozwolonych przez salon. Groteska ? Pozornie.

Nasza rodzima michnikowszczyzna jest bowiem tylko odnogą europejskiej – a raczej wszecheuropejskiej międzynarodówki. Jej główni przedstawiciele – Pan Juncker i Pan Schulz – to tenorzy chóru rodem z Brukseli. Pierwszy pozwolił sobie na stwierdzenie, że stosunek do imigrantów jest „miarą człowieczeństwa”, zaś drugi twórczo rozwinął teorię deklarując, że jeśli m.in Polska nie zgodzi się na przyjęcie „wiernych Mahometowi” to możliwe jest użycie siły. Pozorna sprzeczność – humanitaryzm i człowieczeństwo wraz z użyciem siły ? Nie, skądże. Nie dla eurokratów.

Zastanawiam się tylko – po co? Komu to ma służyć ? To przecież nader widoczne, że brniemy (a przynajmniej są tacy, którzy chcą byśmy brnęli…) ku zagładzie. Na to pytanie nie znajduję racjonalnej odpowiedzi. Gratuluję jedynie kolegom z klubu parlamentarnego Kukiz’15 podjęcia uchwały wzywającej Rząd RP do anulowania ustaleń o „kwotach” imigrantów. Jestem z Was dumny!

Autor: Aleksander Ziemiańczyk