Naszła mnie taka myśl, że działalność aktywistów woke, może mieć swoje dobre strony.
Ludzie ci, nieopanowani w swej agresji, względem inaczej myślących, agresywni zwłaszcza po lewej stronie sceny politycznej, będą zniechęcać do wszystkiego co lewicowe, postępowe, etc.

Nasze społeczeństwo, jest bardziej konserwatywne niż poddane mono wektorowej, libertyńskiej obróbce medialnej społeczeństwa zachodnie. Ta względna konserwatywność (najczęściej bardzo płytka), będzie miała okazję się z powodu aktywistów woke, wzmacniać, niejako mimochodem, gdyż często nie ma w swej agendzie jakiejś sensownej koncepcji „co dalej”.

Podobnie na niwie artystycznej ekspansywna lewica zagospodarowała wiele pól, przy zupełnej bierności, strony konserwatywnej.

Wraz z narastaniem obrazoburczej agresji, część, najczęściej wielkomiejska, będzie się przyzwyczajać, podobnie, jak to miało miejsce na Zachodzie, lecz większość, która nie prezentowała postaw niechętnych lewicy, będzie z czasem, miała jej „po kokardę”, nawet, często niechętna konserwatyzmowi, nie będzie potrafiła zaakceptować, agresji lewicowej ekstremy.

Oczywiście to długotrwałe procesy, ale jak mi się wydaje, „nieuchronność rewolucji społecznej” może być zatrzymana przez absurdalność zachowań samej lewicy.

Autor: Krzysztof Jaroszuk

Grafika: Pixabay