Na froncie niewiele nowego poza tym, że Rosjanie po raz kolejny zdobyli prawie całe Bohorodyczne, a Ukraińcy mieli przebić się przez pozycje rosyjskie pod Kisielówką koło Chersonia.

Ataki Moskali na wszystkich pozostałych odcinkach, w tym pod Bachmutem zostały odparte.

Poza tym, trwa masakrowanie rosyjskich magazynów amunicji i stanowisk dowodzenia na całej linii frontu. Dziś po raz kolejny Czarnobajewka (27 raz) oraz magazyny w Nowej Kachowce i Tokmaku. Bilans wczorajszego bombardowania Czarnobajewki to kadra dowódcza sił rosyjskich broniących Chersonia.

Ukraińscy partyzanci objawili się na północ od Izjumu, gdzie w Wielkim Burłuku wysłali w kosmos kolaboracyjnego mera tego miasta. Wysłanie w kosmos to najcelniejsze określenie, bo wykonano to za pomocą bomby w samochodzie. Przeprowadzono także kolejny zamach na „gauleitera” Chersonia, ale nieudany.

Ukraina gra propagandowo zapowiadając wielką ofensywę milionowej armii wyposażonej w zachodnią broń na południowe obszary opanowane przez Rosjan. Pytanie, czy to akcja psychologiczna na sparaliżowanie strachem przeciwnika, poprzedzająca właściwy atak, czy też dezinformacja, której celem jest znów ściągnięcie w ten rejon znaczących sił rosyjskich, których zabraknie na właściwym odcinku uderzenia? Czy też gra na to, że Rosjanie założą, że to dezinfomacja i nie przerzucą sił, co ułatwi atak?

Litwa zareagowała na groźby Rosji i… rozszerzyła listę towarów objętych zakazem transferu do Obwodu Kaliningradzkiego oraz.. zaczęła rozbierać tory łączące Obwód z Rosją. Lista obejmuje także alkohol. Kiedy skończą się ziemniaki, mieszkańcy Obwodu sami skapitulują z braku napitku.
W samym Królewcu/Kaliningradzie pojawiły się plakaty po niemiecku, że czas oddać miasto prawowitym właścicielom. Problem w tym, że formalnie Królestwo Prus nie istnieje, a Królewiec nigdy nie należał do Brandenburgii. Za to był polskim lennem.

Jak przy ziemniakach jesteśmy, to w Rosji ich zabrakło i sowiecki pseudo-McDonald nie ma z czego robić frytek.
Powtórzmy to głośno: w Rosji zabrakło ziemniaków. Po pół roku wojny. Tak, wiem, że tu trzeba jakichś specjalnych, spełniających normy, ale i tak, fakt, że Rosja sprowadzała ziemniaki na frytki i nie hodowała swoich, też dużo mówi.

Amerykańska republikańska kongresmenka chce się przyjrzeć działalności szefa gabinetu prezydenta Zełeńskiego Andrija Jermaka. Jest on oskarżany o korupcję, defraudację pieniędzy z pomocy i współpracę z Rosją. To on miał w styczniu rzekomo zlekceważyć ostrzeżenia Waszyngtonu o zbliżającej się inwazji. Ale równie dobrze może to być gra Rosji na odsunięcie od Zełeńskiego jego najbliższego współpracownika i zasadniczego kreatora prezydenckiej polityki.

W polskich obchodach rocznicy Rzezi Wołyńskiej wziął udział ambasador Ukrainy w RP. Melnyk, były już ambasador UA w Berlinie, który nie popisał się w wywiadzie dla niemieckiej prasy i relatywizował Zbrodnię Wołyńską, próbował jakoś zatrzeć tamto złe wrażenie tweetem skierowanym do Polaków, ale wyszło jeszcze bardziej niezręcznie.
Jednocześnie prezydent Zełeński skierował do Werchownej Rady projekt ustawy prawie zrównujący obywateli RP w prawach z obywatelami Ukrainy.

Wychodzi na to, że największych szkodników Zełeński ma koło siebie.

Putin ogłosił wprowadzenie przepisów, umożliwiających uzyskanie rosyjskiego obywatelstwa w trybie uproszczonym wszystkim obywatelom Ukrainy.
Dotychczasowe doświadczenie nie rokuje dużych sukcesów tej inicjatywy.

Autor: Skipper