Niestety, na razie tylko za Odrą. We wtorek (3 listopada 2015 r.) Deutsche Journalisten- Verband (Niemieckie Stowarzyszenie Dziennikarzy) na zjeździe w Fuldzie postanowiło przeprowadzić lustrację swoich członków – pod kątem ich współpracy z enerdowską STASI.

Mimo upływu 26 lat od upadku muru berlińskiego przypadki ujawnienia współpracy dziennikarzy ze wschodnioniemieckimi służbami można policzyć na palcach jednej ręki. Tymczasem z zachowanych materiałów historycznych, opracowań, a także analiz materiału faktograficznego wynika, że współpraca ta była o wiele większa.
I choć dziennikarze statystycznie umierają wcześniej, niż przedstawiciele innych zawodów, to przecież problem ten ciągle istnieje.

HANDOUT - Der Medien- und Politikwissenschaftler Frank Überall, aufgenommen am 10.04.2014. Überall kandidiert um den Bundesvorsitz im Deutschen Journalisten-Verband (DJV). Foto: Werner Siess, HMKW Hochschule (zu dpa: "Konken geht: Deutscher Journalisten-Verband wählt neuen Chef" vom 30.10.2015; ACHTUNG: Nur zur redaktionellen Verwendung im Zusammenhang mit der Berichterstattung und der vollständigen Nennung der Quelle "Werner Siess, HMKW Hochschule") +++(c) dpa - Bildfunk+++

Oczywiście każdy przypadek będzie rozpatrzony indywidualnie. Tak przynajmniej zapewnia prezes stowarzyszenia Frank Űberall.
Zdaniem władz stowarzyszenia dziennikarze powinni dobrowolnie wystąpić do urzędu zajmującego się aktami Stasi i uzyskać zaświadczenie o braku współpracy.
Bo ciągle rodzą się oskarżenia. We wrześniu 2015 roku w Saksonii-Anhalcie został oskarżony cały regionalny zarząd DJV w efekcie czego podał się do dymisji.

Tymczasem w III RP zostaliśmy wystarczająco długo karmieni m.in. przez Adama Michnika i jego zespół bajkami o złej lustracji, ich zdaniem będącej rodzajem polowania na czarownice.

lewicowe-postulaty-adam-michnik-zdjęcie
Ba, nawet ujawnienie czerwonych „korzeni” czołowych manipulatorów medialnych skończyło się w atmosferze niewielkiego skandalu, w zasadzie obojętnego dla opinii społecznej.
Brak rozliczenia z poprzednią epoką doprowadził do tego, że byli agenci służb specjalnych PRL w III RP nagle zaczęli uchodzić za „autorytety moralne”. Ba, niektórzy publicznie siorbający różne napoje byli na utrzymaniu powstałej właśnie na osnowie służb specjalnych PRL (SB i WSW) tzw. mafii paliwowej.
Mafii, której ponoć nie ma. Przynajmniej oficjalnie. 😉
Tymczasem Niemcy, prawie 30 lat po oficjalnym końcu STASI, chcą (i będą) lustrować tych, którzy nadal rządzą umysłami ludzi.
A przynajmniej mają na nie spory wpływ.
My tymczasem, zupełnie tak, jak za komuny, wzruszamy ramionami, bo przecież wiemy, że media kłamią.
Więc tak naprawdę o co chodzi?

Berlin, Germany:  FILES -  View of German newspaper publisher Axel Springer's Berlin headquarters taken 11 January 2006. Springer said 01 February 2006 that it was abandoning plans to take over Germany's second-biggest commercial television group, ProSiebenSAT1.   AFP PHOTO JOHN MACDOUGALL  (Photo credit should read JOHN MACDOUGALL/AFP/Getty Images)

Zapominamy, niestety, że 90% mediów w Polsce należy do podmiotów niemieckich.Co będzie, jak okaże się, że w niemieckiej centrali pracowali ludzie upaprani współpracą z komunistyczną bezpieką?
I mieli, czemu trudno będzie zaprzeczyć, wpływ na obsadę stanowisk w polskojęzycznych mediach?

3.11 2015