Nie ma co winić właściciela niemieckiego.

Dlaczego?

Nie mam najmniejszej pretensji do niemieckiego właściciela. Pamiętajmy, że dziennikarze to nasi obywatele. To oni sprzedają się za Deutsche euro. Bez nich Springer nic by nie zrobił. I to jest clou.

Pamiętajcie, że to są obywatele Rzeczpospolitej Polskiej, tak jak większość z nas. To oni piszą po polsku, oni tworzą artykuły i oni są amunicją niemieckiego wydawcy, a trudno wymagać od Niemców, by dbali o nasz, a nie swój interes. Dlatego nie do nich mam pretensję, bo to nie oni są tu problemem.

ps. Autoryzuję wywiad dla „Onet”. Zastanawiałem się czy w ogóle zgodzić się na niego, ale po tym liście mam zamiar jednak i tam trochę porozrabiać.