Od dłuższego czasu w wielu portalach społecznościowych panuje moda na fałszowanie profili. Użytkownicy starający się ukryć swoją tożsamość posługują się różnymi technikami: zmieniają lub skracają dane personalne, używają cyrylicy, czcionki pochodzenia arabskiego. Czy wiemy z kim rozmawiamy?

W internetowych społecznościach funkcjonuje wiele różnych firm i osób. Aby kogoś poznać czasem wystarczy kilka zdań rozmowy. Jeśli rozmówcy „nadają na tych samych falach” to stosunkowo łatwo znajdują wspólny język, a wraz z upływającym czasem swojego rozmówcę poznają coraz bardziej. To jaki będzie obraz tego rozmówcy zależy między innymi od intencji osoby z którą rozmawiamy. Jeżeli nasz nowy znajomy miał styczność z psychologią, marketingiem, branżą reklamową czy różnego rodzaju technikami manipulacji człowiekiem to może zbudować dowolny wizerunek, niekoniecznie zgodny z tym rzeczywistym, po to aby rozmówcę wprowadzić w błąd.

W przypadku gdy odbiorca treści rozmowy samodzielnie odkryje takie fałszerstwo może zakończyć zarówno rozmowę i znajomość. Zdecydowanie najgorsze są rozczarowania gdy dopiero po jakimś czasie obraz osoby za którą podawał się nasz rozmówca jest zupełnie inny od tego kim jest w rzeczywistości. A to okaże się, że nasz nowy, internetowy znajomy nie mieszka w Krynicy, a mieszka w Łebie, i nie ma 18-tu lat tak jak podawał, a ma lat 53. Szczupła blondynka czy szatynka przy kości? Stanu wolnego, zamężna, żonaty? Kto kryje się za fotką pięknej dziewczyny? Czy jest to faktycznie osoba istniejąca w rzeczywistości, czy może specjalista od marketingu i reklamy który buduje fałszywy profil w celu przeprowadzenia kampanii reklamowej? A może to starsza pani mająca nadmiar wolnego czasu, obdarzona „poczuciem humoru” umila nam czas podając się na osiemnastkę?

W niektórych społecznościach aż roi się od fałszywych profili. Autorzy tego typu profili kradną zdjęcia i teksty z różnych miejsc Internetu, po to by wraz z upływającym czasem zbudować sobie fałszywą tożsamość. Lawinowo wysyłają zaproszenia do znajomych…

Ludzie będący „z drugiej strony kabelka” oczekują szczerości i jednocześnie sami mogą jej nie dawać. Beznadziejna zabawa w kotka i myszkę pochłaniająca czyjś czas. Fałszowanie internetowych profili w portalach społecznościowych jest dość popularnym zjawiskiem. Administratorzy niektórych społeczności starają się weryfikować profile zarejestrowanych u siebie osób, ale nawet po pozytywnej weryfikacji profilu można w takim profilu napisać cokolwiek, coś co będzie diametralnie odbiegało od rzeczywistości.

Kolejnym standardem dominującym pośród użytkowników Internetu to ocenianie jakiejś osoby wyłącznie na podstawie jej, czasem jedynej fotografii. Czy fotografia przedstawia naszego rozmówcę? A może została skradziona innemu internaucie? Czy oceniamy książkę oglądając jej oprawę?

Internetowe społeczności w zasadzie przyjmą wszystko, ale to jaki przedstawimy obraz czy to swojej osoby czy wydarzenia zależy wyłącznie od autora, który może być z kolei zależny od różnych zewnętrznych czynników. Gdy w grę wchodzą potencjalni reklamodawcy, szef, pieniądze lub własnego ego nasz wizerunek i treść płynąca z internetowego przekazu może nosić znamiona fałszerstwa. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia… i podatności na czynniki zewnętrzne.

FumaTo już nie tylko produkcja podrobionych towarów znanych marek jest zaliczana do oszustwa, oszustwem jest także tworzenie fikcyjnych profili. Nie ma większego znaczenia czy oszukuje się tylko dla „zabicia czasu” czy z innych pobudek. Za pomocą fałszywych profili manipuluje się w internetowych rozmowach zarówno pojedynczymi osobami, jak i większym gronem ludzi.

Czytając pozytywne komentarze dużej grupy osób możemy na przykład skusić się do zakupu określonego produktu. A to że, te komentarze zostały napisane na zlecenie, za pieniądze i z użyciem fałszowanych profili… o tym nie każdy wie. Fałszywe profile często są zarządzane przez firmy lub osoby wyznaczone które zajmują się reklamowaniem towarów i usług a także budowaniem pozytywnego wizerunku firmy. Na takie formy promocji przeznaczane są czasem ogromne finanse. Budowanie fałszywej internetowej tożsamości może trwać wiele miesięcy, a wszystko po to by być wiarygodnym w oczach potencjalnego odbiorcy jakiegoś tekstu. Z pomocą fałszywych profili można teoretycznie bezkarnie oczerniać konkurencję a także wpływać na jej wizerunek. Przeciętny odbiorca niekoniecznie zorientuje się czy ma do czynienia z fałszywym profilem, który wykreował fałszywą opinię, czy z profilem rzeczywistym, będącym ścisłym odpowiednikiem osoby która istnieje w rzeczywistości. Wprawne oko zawodowca lub kogoś kto zajmuje się nowoczesnymi formami reklamy może dostrzec próbę manipulacji, niestety takich osób jest zbyt mało w porównaniu do łatwowiernych klientów, ślepo wierzących w to co „napisali w Internecie”.

W przypadku ujawnienia fałszywego towaru i wykrycia kto go wyprodukował na wytwórcę organy ścigania mogą nałożyć karę, natomiast fałszywe profile nie zawsze są dostrzegane przez administratorów portali społecznościowych, którym głównie zależy na jak największym ruchu na stronie, a nie na jakości i wiarygodności przekazu informacji. Reasumując, czy warto się zastanowić z kim rozmawiamy i kogo przyjmujemy do naszych znajomych, czy przyjmujemy wszystko i wszystkich, „jak leci”?

Mirosław Jamro