Kampania wyborcza na fotel Prezydenta mknie falą po kraju. Wiele znajomych twarzy polityków wychodzi ze swoich gabinetów, zazwyczaj szczelnie zamkniętych, by spotkać się z „ Narodem”. Sztab wolontariuszy z wyjątkową starannością przygotowuje wizyty. Standard, to obwieszczanie z kilkudniowym wyprzedzeniem, że w dniu takim, około godziny X powitamy „Naszego” przyszłego Prezydenta. Ulotki o przybyciu ważnej postaci rozklejane są w każdym wolnym miejscu.

Wielki bilbord z oznaczeniem dobrej pizzerni nie przeszkadza, by w jego okolicach informację o wizycie przyszłej głowy państwa przykleić. Pukają do Urzędów, proszą o nagłaśnianie wydarzenia, mobilizację mieszkańców do licznego udziału w wyjątkowej „uroczystości”. Plakaty, chorągiewki, kwiaty, hasła wypisane na dobrej, jakości papierze.

Edward Gierek witany
”Tylko Pan/Pani X jest kandydatem – jedynym, prawdziwym, NASZYM!
Sztab zadba o spotkanie bliskiego stopnia z obywatelami. Śniadanie w typowanej Rodzinie, najchętniej kilkupokoleniowej. Przy suto zastawionym stole siedzi seniorka Rodu, dzieci, wnuki, prawnuk. Z wielką radością przyjmują pod swój dach wyjątkowego gościa – kandydata Y. Zaszczyt dla miasta, miasteczka, wsi – nas wybrał, przyjechał, podał dłoń, przesłał uśmiech, rozmawiał …

Obecnie, to tylko kampania prezydencka z udziałem kilku osób „startujących” po szczytne stanowisko. Wkrótce „rozsieje” się po kraju niezliczona ilość kandydatów do parlamentu. Będzie się działo. Uśmiech, radość z możliwości wsłuchiwania się w przekaz „ludu”. Pełne zrozumienie, obietnice, wszystkie życzenia zostaną spełnione – tylko dajcie mi szansę, oddajcie swój głos właśnie na mnie.

Patrzę na tzw. „szopkę”, trudno nie przywołać minionych lat, kiedy byłam „młodsza”. Wówczas też radość w „Narodzie” była na widok znanego „towarzysza”. Scenariusz identyczny. Gromadzenie ludzi na spotkanie nieznacznie się różniło. Pracownicy mieli dzień wolny, płatny. Dzieci nie musiały pójść do szkoły. Zaopatrzeni w chorągiewki, goździki, sztandary – ustawieni według scenariusza oczekiwali na przyjazd „ważnego gościa”. Pełen entuzjazm!

Edward Gierek z krowami
Dwadzieścia sześć lat wkrótce minie od pozyskania pełnej demokracji.
Wolny kraj, pewnie bardziej wykształceni ludzie. Działania socjotechniki niosą tożsamy efekt, jak przed dziesiątkami lat. Pomyśl rodaku, zanim swój głos w dniu wyborów oddasz, zastanów się sto razy, czy ten kandydat zasługuje na Twoje poparcie?

Uważasz, że wszystkie postacie wyłonione do reprezentowania wspólnych interesów zostały „wypuszczone z luksusowego akwarium niczym złote rybki”, które naprawdę spełnią Twoje życzenia, a ich obietnice… Rozejrzyj się wokół – podoba się stan obecny w wielu obszarach kraju?

Czy wujek Staś żyłby dzisiaj, gdyby nie czekał na diagnozę jeden rok? Mógł podjąć leczenie znacznie wcześniej, gdyby miał szansę konsultacji ze specjalistą. Cierpiał, jednak system nie słyszał Jego wołania o pomoc.

Czy musiałbyś się przepychać przez grupy bezdomnych idąc Dworcem kolejowym? W tym gronie są osoby, które miały kiedyś swój dom. Pracowali uczciwie, utrzymywali swoje rodziny z dochodów pozyskiwanych świadcząc pracę.

Nowy właściciel Spółki nie miał sentymentu.
Pusty moralnie wyrzucił za bramę pracownika z 30 letnim stażem pracy. Zużyty, niepotrzebny, niczym przedmiot zepchnięty w przepaść biedy. Bez dochodów zbywał swój majątek, żeby obiad dla Rodziny zabezpieczyć. Zasoby się skończyły, długi narastały- eksmisja i kolejne życie zmarnowane. On, jego bliscy też kiedyś brali udział w wyborach.
Z nadzieją wrzucali swój głos do urny licząc na dalszy, piękny los…

Zdzisiek stracił zdrowie spędzając kilkanaście godzin na budowie. Ma strzaskany kręgosłup, pylicę. Trzeci rok prosi Państwo o pomoc, o świadczenie rentowe okazując pliki dokumentacji medycznej. Kogo to? Specjaliści twierdzą: chory, ZUS człowieka spojrzeniem, „burknięciem” ozdrawia.Leń, symulant, do roboty! Zdzisia wspierają Przyjaciele dając drobne kwoty na chleb, leki.

Ile jeszcze tak przetrwa?
Babcia Jadzia była głodna. Nie jadła trzy dni. Wraz ze swoim ukochanym psiakiem tułała się po ulicach prosząc o wsparcie. Litość nad zwierzakiem była. Reks dzielił się ze swoją Panią tym, co jemu do miski wrzucili.

Babcia weszła do marketu ogrzać się na chwilę, póki ochrona jej nie wyprosi. Zapach świeżego chleba silnie pobudzał jej zmysły. Wezmę sobie trzy bułeczki, spróbuję. Wielkie ryzyko i pech. Zatrzymana na kradzieży, odwieziona na Komisariat, Wyrok Sądu szybko zapadł – winna! Dwa miesiące odbycia kary pozbawienia wolności. Może i dobrze dla staruszki. W celi ciepło, strawa o jednakowej godzinie. Reks w schronisku też ma lepiej…

Tysiące wręcz dramatycznych scen w Ojczyźnie mojej stało się chlebem powszednim. Boli niemoc wobec egzekwowania praw należnych każdemu człowiekowi. Prawo swoje, życie swoje.

Czy o taką demokrację walczyli ludzie naprawdę zaangażowani, którzy odrzucili politykę za siebie? Czy musiał ktoś Ciebie przekonywać, prosić, żebyś uczestniczył w spotkaniu z Śp. Jackiem Kuroniem na przykład? Sam chciałeś i szedłeś. On Tobie zawsze pomógł.

Dzisiejszy obraz władzy, walka polityczna przeraża. Polsko, obudź się, przejrzyj obiektywnie jak jest naprawdę! Idź człowieku na te wybory. Tylko rozsądek zabierz ze sobą, nie zapach drogich perfum kandydata, który Twoją dłoń uścisnął, a ona mimo mycia pachnie kilka tygodni.

Litości dla Rodaków Panie i Panowie! Czyńcie tak, jakbyście nadal mieli sumienie.

Małgorzata Klemczak

Źródło archiwalnych fotografii blog naszabesia.pl