Powiedział mi ktoś:

Jeśli ktoś tak, jak autorka filmu „Pokot” nienawidzi Polaków, albo wstydzi się polskości… temu się film spodoba… Jeśli ktoś uważa, że Polacy to chamy, bydło a normalni ludzie to tylko ateiści albo feministki a najlepiej jedno i drugie… będzie zachwycony… I szybko zrozumie, że każdy, naprawdę każdy inny naród musi być lepszy od tych prymitywnych polskich chamów…

Nawet tak podobni do nas Słowacy są już OK. Bo nas według reżyserki powinno nie być, a może powinniśmy zostać reedukowani, a może nasze istnienie jest potrzebne by na festiwalu w Berlinie jury i widzowie zrozumieli skąd pochodzi zło.

Jeśli ktoś podziela zdanie twórców filmu „Pokot”, że dla mniej lub bardziej szalonych idei można zabijać ludzi bez wyrzutów sumienia to znajdzie w filmie Holland dokładnie to co lubi, i wreszcie, jeśli ktoś żywi prawdziwą, zapiekłą nienawiść do religii, kościoła, księży ucieszy się z pewnością widząc jak „szlachetna” bohaterka filmu zabija księdza, podłego -jak przecież każdy „czarny” – i podpala jego kościół.

Dlatego, jeśli komuś wystarczają nazwiska Holland, w tle Zanussi (produkcja) Wicepremier Gliński (poparcie z PISFu), zamiast dobrej konstrukcji, ciekawej narracji, pomysłu na intrygę itd., to cóż, oczywiście nie przekonam go jaki to wyjątkowo obrzydliwy shit. I jeśli w co śmiem wątpić podbije świat, to nie ze względu na kunszt twórców tego żenującego produktu „filmopodobnego”, ale na nachalną i modną w środowiskach filmowych poprawną politycznie „politgramotę”.

A najbardziej skandaliczne jest to, że ten bardzo zły film, propagujący jak najgorsze opinie o Polsce i Polakach został sfinansowany z pieniędzy państwa polskiego… z pieniędzy podatników… Co ciekawe decyzje o dotacjach podjęto już po wyborczym zwycięstwie PiS… jeśli to ma być dobra zmiana…

Autor: Marcin Mamoń
Dziennikarz i korespondent wojenny, więziony w roku 2015 przez al-Nusra (syryjska al-Kaida).