Kto by przypuszczał, że niezwykłą karierę i to nie tylko na niwie dziennikarstwa, filologii, czy też polityki od już tygodnia odegra odmieniany we wszelakich przypadkach neologizm DUPIARZ.
Doprawdy konia z rzędem należałoby wręczyć temu, kto w niepodważający sposób potrafiłby przekonać P.T. Czytelników, że tenże neologizm onegdaj był w powszechnym, a nawet okazjonalnym użyciu w jakichkolwiek środowiskach, przede wszystkim rzecz jasna młodzieżowych. Młodzież w różnych okresach czasu częstokroć używała pewnego rodzaju slangu definiując różne zdarzenia czy podmioty w sposób zawoalowanie wręcz humorystyczny. Rodzice, czy takoż osoby w starszym wieku określani byli np. wapniakami względnie niezbyt oględnym pojęciem zgreda. Wielość tego typu określeń z lat młodości zapadła aktualnie ludziom w podeszłym wieku mocno w czerep. Taka po prostu jest kolej rzeczy i sztafeta pokoleń. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości fakt, że powyższa temporalna przeszłość rodziła i nadal rodzi nostalgiczne wspomnienia i tęsknotę za dawno już utraconą młodzieńczą radością z życia. Tym niemniej jednak w różnorakich wykreowanych okolicznościach szczególnie w racji rocznicowych spędów czy niestety uroczystości funeralnych takowe wspominki tworzą lepiszcze dotychczasowych poluzowanych z czasem wzajemnych kontaktów. Zabawnym jest w tym miejscu przywołać autentyczny sprzed wielu, wielu lat w jednym z gliwickich szkół przykład nadania nauczycielce ksywa SIUŚKA. Taka ksywa została jej nadana, gdy nauczycielka ta była po prostu o ledwie kilka lat starszą od swoich uczniów z których męska część wodziła za SIUŚKĄ powłóczystym i nachalnym spojrzeniem. SIUŚKĄ już w sposób automatyczny pozostała niezmiennie nawet w wieku emerytalnym i nie mającym nic wspólnego z jej dawną wysublimowaną figurą i urokliwą facjatą. Nazwisko tejże nauczycielki w wielu czerepach uczniowskich zatarło się w krainie eschatologicznej, jednakże napomknienie o SIUŚCE automatycznie przywoływało jej dawny obraz.
Tak to już jest i tego rodzaju przykłady można mnożyć. Fani sportu, muzyki rozrywkowej, czy sztuki filmowej nadają swoim idolom różne pseudonimy czy nazwania, które w wielu wypadkach już na stałe przylegają do tych osób jako swoiste wyróżniki, wręcz zostają zastygmatyzowani. Nie inaczej rzecz jasna ma się sprawa odnosząca się do osób sprawujących bieżąco czy też onegdaj różnego rodzaju funkcje publiczne kojarzone często także z polityką sensu largo. Wielu w leciwych latach posuniętych obywateli TEGOKRAJU zapadło w pamięci używany przez ober gnoma tow. Władysława Gomułkę (dziadka BORYSŁAWA) tj. pierwowo sekrietara zbrodniczej PZPR pseudonim WIESŁAW i to właśnie pod takim to imieniem jest nostalgicznie przez obecnych komuchów wspominany.
Errare humanum est, ta lakoniczna zwięzła paremia latyńska przypomina nam, że popełnianie błędów pozostaje w człeczym funkcjonowaniu jako rzecz normalna i całkowicie zrozumiała. Ludzie nie są wszak zaprogramowanymi androidami i po prostu prawo popełniania błędów z dawien dawna nabyli. Tym niemniej jednak oczekiwanym zachowaniem społecznym jest, aby ze strony politycznych cwelebrytów błędy w ich postępowaniu, lapsusy językowe czy też zachowania na zgromadzeniach publicznych, a nawet kameralnych np. w restauracji były powściągliwe, stosownie wyważone i powszechnie akceptowalne. Chcica to jedna sprawa, a skrzecząca rzeczywistość to tzw. insza inszość. Przekonał się o tym dotkliwie warszawski szambolan Rafio Czaskowski, jednak jak wynika z jego wyjaśnień nic kompromitującego się w istocie rzeczy nie wydarzyło, a zatem należy nad tym faktem przejść do porządku dziennego zgodnie z kolokwialnym powiedzonkiem: Polacy nic się nie stało…
Ku utrapieniu szambolana jednak się stało i dlatego też przez swojego fuhrera Hyżego Ruja został sprowadzony do parteru i zobligowany do upublicznienia przeprosin z racji przyznania orbi et urbi, że onegdaj był po prostu DUPIARZEM. Tenże wypowiedziany przez niego neologizm w radiowej audycji prowadzonej przez red. Powiatowego, wróć: Wojewódzkiego przy akompaniamencie znamiennego lubieżnego pełną gębą rechotu od tegoż momentu przykleił się wręcz na stałe do osoby szambolana.
Podnieść należy, że szambolan oprócz ważkiej funkcji Prezydenta Warszawy, pełni także jako V-ce przewodniczący totalnej opozycyjnej partyi PeŁo stanowisko zastępcy Hyżego Ruja. Nie tak dawno ten potomek esbeckiej rodziny w osobach TW SB mamuli i babuli startował do wyścigu o prezydencki stolec. Zapewne aktualnie dzisiaj żałuje, że nie ugryzł się w porę w język z nostalgiczną, rzewną nutką wspominając w audycji o swoich młodzieńczych podbojach. Zgodnie z filozofią nieco młodzieńczo przerośniętego JURASA: dupta kogo kceta; szambolan tę filozofię wprowadzał realnie w czyn, czyli kolokwialnie rzecz ujmując dupczył każdą dziewuchę, która akuratnie chciała się z nim dupczyć i na takowe harce pozwalała. Z racji tychże seksualnych podbojów wobec łatwych osobniczek płci przeciwnej posiadł nieprzepartą chęć podzielenia się ze słuchaczami swoimi osiągnięciami. Właśnie szczery, perlisty rechot przy okazji dawnych wspominek w sposób jasny i niepodważalny dawał i daje podstawę do stwierdzenia, że płeć przeciwną szambolan traktował wyłącznie instrumentalnie tj. przedmiotowo, a nie podmiotowo do imentu odkrywając swoje autentyczne jestestwo w tym zakresie. To z racji właśnie tej udanej zaliczalności łatwych kobietek uznał, że to swoisty męski powód do dumy, a w konsekwencji zdefiniowanie swojej własnej osoby jako DUPIARZA przedstawiane w sposób w pełni chwalebny i swoisty powód do dumy.
Zdumiewającym jest przy tym fakt, że słynne z bojowych pohukiwań lewackie feministki nie dokonały na osobie szambolana swoistych egzorcyzmów, względnie z pomocą lamparciej lesby nie wypierdoliły go w kosmos za taką prezentowaną postawę.
Przyjęcie na siebie z całym dobrodziejstwem inwentarza wielce wyeksponowanej funkcji naczelnego DUPIARZA niestety implikuje pewnymi komplikacjami natury politycznej o etycznej nie wspominając. Zapewne kres DUPIARSTWU szambolana położyła aktualna jego połowica czyli dziołcha ze Ślaska zagrzewającą w trakcie kampanii prezydenckiej swojego mężulka chwytliwym niezwykle hasełkiem: KUPA SERDUCHA ….. cokolwiek by to nie znaczyło. Odpukajmy zatem w niemalowane drewno i hipotecznie uznajmy, że szambolan wygrywa (tfu, tfu!!) następne wybory prezydenckie. Do jakiej to szalonej kompromitacji może dojść, gdy na konferencji prasowej jakikolwiek dziennikarzyna np. z Rosji czy Izraela zainwokuje pytaniem: Prezydencie DUPIARZU ……… konsternacja całkowita, a powyższa scenografia absolutnie niewykluczona !!!! Przypomnijmy jaki skandal wywołał BREDZISŁAW podczas wizyty w japońskim parlamencie ni stąd ni zowąd gramoląc się komicznie na fotel, skutecznie powstrzymany przez Japońców. No poruta była niezła, a teraz mogłaby teoretycznie ujrzeć światło dzienne aferka o dużo większym ciężarze gatunkowym. No, cóż ……. taki mamy klimat jak mawiała powalająca wyszukaną urodą i używanym na co dzień specyficznym ozorem Ela Bieńkowska. Nie wymagajmy jednak od życia za wiele i należy pozostawać z dalece idącym samozadowoleniem, że stolica TEGOKRAJU jako jedyna taka na świecie funkcjonuje poprzez niezwykle sprawne jej zarządzanie przez osobę prezydenta DUPIARZA.
W tej sytuacji nikt i nic nie jest w stanie uwolnić szlachetnego szambolana od przyklejonego mu przez samego siebie wprawdzie w sposób niechcący, aleć jednak szczery wizerunku DUPIARZA, bo w istocie rzeczy takim politycznym dupiarzem, a nawet zwykłym dupkiem okazał się w istocie rzeczy.
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
20.06 2022
Zostaw komentarz