Monopol na grzebanie w biografiach przypisują sobie ludzie Michnika. Im np. wolno wytykać przeszłość posła Piotrowicza i nazywać go „prokuratorem stanu wojennego”, chociaż w prokuraturze PRL zaczął pracować jeszcze w epoce Gierka.

Jednak gdy to samo robi prawica i demaskuje liberalne autorytety, podnosi się wrzask i tupanie. Bo to przecież są ichni, a oni, jak zapewniają kolejni komisarze (tym razem już nie z Moskwy, ale z Brukseli) twardo stoją po stronie demokracji.

No i praworządności, ongiś określanej dodatkowym słowem socjalistyczna.

Tyle tytułem wstępu.

Za nic mając ostrzeżenia i połajanki chłopaków z Czerskiej przybliżmy postać wielkiego autorytetu w dziedzinie wojskowości, doradcy osobistego Hołowni 2050, praktycznie stałego gościa TOK FM itd. trzygwiazdkowego generała w stanie spoczynku niejakiego Mirosława Różańskiego.

Ten 59-latek (ur. 1 grudnia 1962 roku w Głogowie) karierę wojskową rozpoczął w stanie wojennym. Również w stanie wojennym został członkiem PZPR (1982).

Po ukończeniu tzw. „szkoły generałów”, czyli Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu (popularnie Zmech) został oficerem ludowego Wojska Polskiego.

Niech was nie myli nazewnictwo. Wojska zmechanizowane w czasach poprzedzających powstanie NATO i Układu Warszawskiego nazywane były po prostu piechotą.

Porucznik (konkretnie podporucznik) Różański jako tzw. inżynier współczesnego pola walki* nabył więc spore umiejętności rozwijania plutonu w tyralierę, kopania transzei, maskowania karabinu maszynowego czy dobierania odpowiednich kątów ostrzału środków p/panc.

A wszystko to po złożeniu roty przysięgi.

Przypomnijmy, co na samym początku stanu wojennego ślubował podchorąży Różański:

(…) Przysięgam służyć ze wszystkich sił Ojczyźnie, bronić niezłomnie praw ludu pracującego, zawarowanych w Konstytucji, stać nieugięcie na straży władzy ludowej, dochować wierności Rządowi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Przysięgam strzec niezłomnie wolności, niepodległości i granic Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej przed zakusami imperializmu, stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami i w razie potrzeby nie szczędząc krwi ani życia mężnie walczyć w obronie Ojczyzny, o świętą sprawę niepodległości, wolności i szczęścia ludu. Gdybym nie bacząc na tę moją uroczystą przysięgę obowiązek wierności wobec Ojczyzny złamał, niechaj mnie dosięgnie surowa ręka sprawiedliwości ludowej.

(Ustawa z dnia 22 listopada 1952 r. o przysiędze wojskowej, Dz. U. z dnia 1 grudnia 1952 r.)

Obecny generał w stanie spoczynku Różański jeszcze w 1989 roku brał udział jako dowódca kompanii zmechanizowanej w ćwiczeniach wojsk Układu Warszawskiego o kryptonimie Przyjaźń.

Pamiętać jednak musimy, że pomimo oficjalnie obchodzonej daty 4 czerwca mającej upamiętniać wyjście spod dominacji sowieckiej i, obrazowo mówiąc, koniec komuny w Polsce, tak naprawdę przestaliśmy być krajem sprzymierzonym z ZSRR dopiero 1 lipca 1991 roku. Wtedy to uległ rozwiązaniu Układ Warszawski.

Kolejny rok trwała likwidacja pozostałości armii sowieckiej stacjonującej w Polsce. Do 28 października 1992 roku.

Wtedy już Związku Sowieckiego nie było prawie od roku.

Obecny generał w stanie spoczynku miał wówczas 30 lat. Należy uznać, że światopogląd miał już ukształtowany.

Nic dziwnego, że stał się ostatnim nominatem prezydenta Bronisława Komorowskiego. 9 czerwca 2015 prezydent RP Bronisław Komorowski mianował go z dniem 30 czerwca 2015 na stanowisko Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, a 1 sierpnia 2015 awansował na generała broni.

6 sierpnia 2015 roku prezydentem był już Andrzej Duda.

12 grudnia 2016 roku generał złożył wniosek o zwolnienie z zawodowej służby wojskowej, który to został uwzględniony i z dniem 31 stycznia 2017 roku przeszedł w stan spoczynku.

23 września 2018 roku Różański opublikował tweeta, zdaniem prawicy jednoznacznie wskazującego, że generał najwyraźniej ciągle wierny jest przysiędze złożonej w 1982 roku.

Jeszcze wcześniej, w sierpniu, na festiwalu Owsiaka w Kostrzyniu porównywał sytuację w Polsce do Syrii i wyraźnie sugerował konieczność zmiany władzy:

– Jeśli nasz kraj dalej będzie dzielony przez polityków, którzy do tego źle traktują naszych sąsiadów i jeśli nasz potencjał gospodarczy będzie obniżany, to wojna tutaj też może nastąpić, tak jak na Ukrainie. To jest rzecz, na którą mamy wpływ. Każda wojna jest bowiem kontynuacją polityki państwa. To politycy tworzą niebezpieczne sytuacje i oni swoją polityką generują napięcie. Zła polityka przeradza się w konflikt zbrojny. A to my mamy wpływ na to, kto nami rządzi.

Antoni Macierewicz w wywiadzie udzielonym w kwietniu 2019 roku Dziennikowi Gazecie Prawnej stwierdził:

Gen. Różański jasno formułował opcję, którą trzeba nazwać geopolityczną opcją rosyjską: był i jest przeciwny otwarciu blokowanej przez Rosję drogi na Bałtyk poprzez przekopanie Mierzei Wiślanej. Był przeciwny przeniesieniu jednostek Wojska Polskiego na wschodnią stronę Wisły. Był też chyba głównym autorem zniszczenia struktury dowodzenia polską armią przez stworzenie trzech równoległych pionów decyzyjnych i likwidacji nadrzędnej roli szefa Sztabu. Wojsko generałów Packa i Różańskiego nie byłoby nigdy gotowe do obrony przed rosyjską agresją.

https://www.tvp.info/42207427/macierewicz-o-gen-rozanskim-byl-glownym-autorem-zniszczenia-struktury-dowodzenia-armia

Na zakończenie wywiadu tak określił czasy gen. Różańskiego w Wojsku Polskim:

Brak zmian, dopływu młodych oficerów, kolesiostwo i nepotyzm bazujący na przywilejach ludzi z aparatu komunistycznego i WSI przekształciło armię w układ zamknięty.

(op. cit.)

Od stycznia 2021 r. Różański jest… doradcą Szymona Hołowni, niegdysiejszego gwiazdora TVN, o czym ten radośnie obwieścił na Twitterze:

Gen. Różański będzie koordynował prace mojego zespołu ds. bezpieczeństwa narodowego i zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi, w jego skład wejdą też inni generałowie, admirałowie, dyplomaci, specjaliści od cyberzagrożeń. Panie Generale, jestem dumny, że mogę z Panem pracować.

Zamieszczając dodatkowo ten oto obrazek.

Co prawda o innych generałach i admirałach u Hołowni na razie cichosza, ale pierwszy ruch został zrobiony. 😉

30 września 2021 r. Różański znowu zabłysnął na Twitterze.

Czy to aby nie przypadkiem nawoływanie do wprowadzenia wojskowej dyktatury? Cóż, młody Różański w stanie wojennym niczego zdrożnego nie widział. Ba, nawet wstąpił do PZPR, choć wielu innych należących czasem i ponad 20 lat, legitymacje wtedy zwracało.

On jednak świadomie poparł antypolską juntę.

Kramek marzył o polskim Majdanie, a Różański chciałby znowu zobaczyć 13 grudnia?

W swoim antyPiSowskim zacietrzewieniu oficer stanu wojennego popełnił jednak coś, co dla wielu może oznaczać konieczność głosowania na PiS ze względu na zapewnienie bezpieczeństwa ze Wschodu.

Tak oto emerytowany generał odkrył nam sposób na zapewnienie bezpieczeństwa wschodniej granicy.

Wystarczy nie godzić się na wszystkie żądania komisarzy z Brukseli. Nie wprowadzać małżeństw jednopłciowych, nie zezwalać na adopcje parom monopłciowym, mieć Prezydenta chodzącego do Kościoła a nie na tzw. parady równości i nie uznawać wiodącej winy Polski i Polaków w wywołaniu II wojny światowej.

Nie mówiąc już o kwestionowaniu istnienia „polskich” obozów śmierci i udziału całego Narodu w Holokauście.

Patrząc z perspektywy lat na postać emeryta – generała mimowolnie przypomina mi się pewien fragment Przygód dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej. Rzecz dzieje się w wagonie sztabowym eszelonu (pociągu) wiozącego żołnierzy 91 pułku piechoty do Galicji. Na wschodni front. Dowódca, niejaki kapitan Sagner prowadzi odprawę:

— Panowie — rzekł z miną straszliwie tajemniczą — nie zapomnijcie nigdy o stronicy 161! — Oficerowie, pogrążeni w studiowaniu tej stronicy, nie mogli się połapać, o co tu właściwie chodzi. Jakaś Marta na tej właśnie stronicy podeszła do biurka, wyjęła jakąś rolę i głośno wypowiadała się, że publiczność musi współczuć z bohaterem tej roli. Potem na tej samej stronicy zjawił się jakiś Albert, który stale usiłował żartować, a ponieważ był to fragment nieznanych zdarzeń opowiadanych uprzednio, wydawało się wszystkim takim strasznym głupstwem, że porucznik Lukasz ze złości zmiażdżył w zębach cygarniczkę.

„Zgłupiał dziadyga — myśleli wszyscy — koniec z nim. Teraz to już na pewno dostanie się do Ministerstwa Wojny”.

Jak widać zasady awansu nie zmieniły się od czasów nieboszczki Austrii.

2.10 2021

fot. pixabay, youtube (screen)

__________________________

* taki tytuł zawodowy uzyskiwali absolwenci wrocławskiej szkoły. Jedynie dwie uczelnie wojskowe wczasach PRL nadawały tytuły honorowane poza armią – WAT (mgr inż.) i WAM (lekarz medycyny).