W polityce zagranicznej i dyplomacji słowa i gesty mają moc. Są demonstracją określonych postaw: solidarności, wsparcia, pojednania, przeprosin. Przechodzą do historii i tworzą mosty pomiędzy zwaśnionymi narodami.
Po co oni tam pojechali? Robią sobie na Ukrainie kampanię. To tylko najbardziej „łagodne” komentarze do wizyty m.in Morawieckiego i Kaczyńskiego w Kijowie. Tych wulgarnych nie przytoczę choć może powinienem. Z imienia i nazwiska bo one mówią wiele o ich autorach. O ich zacietrzewieniu, głupocie, braku empatii oraz fobiach, na które, jak się zdaje, nie ma lekarstwa. Często też są wyrazem ich frustracji i już mało tajonej żądzy odwetu.
Dobrze, że pojechali
Dobrze się stało, że pojechali do oblężonego Kijowa. To był gest wsparcia i solidarności z walczącą Ukrainą, która dziś ich potrzebuje. Całej delegacji należą się słowa uznania. Gest ważny i doceniony przez wolny świat. Dziś to właśni głównie Polska jest adwokatem Ukrainy w jej staraniach o członkostwo w UE. To zresztą już zapocżątkował Aleksander Kwaśniewski w czasie swojej prezydentury. A potem kontynuowali te działania jego następcy: #Kaczyński #Komorowski. Dziś #Duda. Ponad podziałami partyjnymi bo leży to w naszym interesie. To polska #racjastanu. Taka wizyta dodała też otuchy samym Ukraińcom. Tym w schronach i tym na barykadach. Tym walczącym z rosyjskim agresorem i tym dbającym o ich zaopatrzenie. Tak jak słynna wizyta kanclerza Niemiec Helmuta Kohla doprowadziła Polaków i Niemców do pojednania po krwawej, rozpętanej przez Niemcy, wojnie .
Gesty tworzą historię i stają się symbolami
7 grudnia 1970 roku pod warszawskim pomnikiem ofiar getta ukląkł Willy Brand, ówczesny kanclerz Republiki Federalnej Niemiec. W pokorze i milczeniu oddał im hołd oraz, jednocześnie, przeprosił. Potem, 12 XI 1989 roku, była słynna „msza pojednania” w trakcie której Tadeusz Mazowiecki i Helmut Kohl podali sobie ręce w geście pojednania i pokoju. Wcześniej, w czerwcu 1989 roku, Ronald Regan wzywał pod berlińskim murem – ” Zburz pan ten mur, panie Gorbaczow”. I mur runął. Nie pod wpływem samych słów, ale działań, które go zainspirowały. Mógłbym jeszcze wiele takich słów i gestów wymienić jak choćby odważną i brawurową wizytę śp. Lecha Kaczyńskich w Tbilisi, kiedy rosyjskie zagony zbliżały się do stalicy Gruzji. One wszystkie nie tylko zapadły w naszą pamięć, ale dokonały też wyłomu. Pobudziły wielu ludzi. Zmieniły ich widzenie świata. Były po prostu ważne i potrzebna choć niektórym się nawet wtedy wydawało, że zbyt patetyczne, puste. Tak jak i dziś.
Mam już taki wiek, że nie oczekuję nagłej zmiany po innych. Że na chwilę zapomną o swych politycznych sympatiach i antypatiach. O swych frustracjach i niechęci. W ich mniemaniu uzasadnionych. Ja oczekuję tylko tego by w swych działaniach i opiniach kierowali się #polskaracjastanu. By byli państwowcami. #Rosja #Ukraina #wojna
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz