Szanowni Państwo, nie koncentruję się na jednej sprawie. W artykule „Herrenvolk i mięsko” pisałem (tutaj) o systemie, którego od ponad ćwierć wieku nikt w Polsce nie potrafi zwalczyć. Sądy, prokuratura, policja są bezsilne. Chodzi oczywiście o to, co nazywam „przemysłem rozrywkowym dla właścicieli Polski”. To złośliwa nazwa, ale ilustruje problem i jednocześnie „tłumaczy” bezsilność.

Sprawa śmierci Polki w Egipcie, wcześniej „samobójstwo” modelki, dealer celebrytów, „agencja towarzyska” celebrytki, sprawa pewnego senatora i wiele innych nieznanych opinii publicznej, chyba, że tylko z plotek, bo media, solidarne, jak nigdy, milczą na ten temat. W zeszłym tygodniu aresztowano nagle dyplomatę, byłego, Jarosława G. Sprawa szybko zniknęła z pola widzenia opinii publicznej. Sprawa byłego ambasadora w jednym z krajów Afryki, podejrzewanego przez tamtejsze służby o pedofilię i stosunki homoseksualne z nieletnimi, znanego z tych skłonności jeszcze w Polsce i szybko wycofanego po jakiejś interwencji „wielkich tego świata”, w ogóle nie dotarła do opinii publicznej. On sam też nie poniósł żadnych konsekwencji, ponieważ „nie było dowodów”. Nie było. Tylko dlaczego wycofano go tak szybko? Nie chodzi o mnożenie przykładów, ale o system, który działa i ma się dobrze. Jakie stanowi on zagrożenie kontrwywiadowcze dla kraju pisać nawet nie będę.

Zdaję sobie sprawę, że ci, którzy usiłowali „grzebać” przy tych sprawach byli neutralizowani w różny sposób. To system całkowicie apolityczny i przeznaczony dla wszystkich opcji. Najlżejsze z tego było uznanie „za wariata”. Cóż? Zamiast zajmować się fantasmagoriami typu chipy w człowieku i jakieś „diamenciki” lepiej zająć się konkretnymi patologiami, w konkretnych środowiskach i przynoszących konkretne pieniądze.

Mój wspólnik również zetknął się z taką patologią i również był bezsilny. Postanowiliśmy zawalczyć trochę bez względu na niebezpieczeństwa, grożące ze strony dobrze przygotowanego, ustosunkowanego oraz bardzo bogatego przeciwnika. Spodziewamy się totalnego ataku z wykorzystaniem odpowiednio podrasowanych plotek i historii, nawet z życia prywatnego. Oni tak działają i potrafią to robić. My też potrafimy.

Postanowiliśmy, przy wykorzystaniu mojej firmy, rozpocząć inicjatywę, polegająca na obywatelskim ujawnianiu tego typu procederu. Chcemy katalogować informacje, analizować je i zawiadamiać o wszelkich podejrzanych przypadkach odpowiednie organa władzy. Nie będziemy bawić się w agencję detektywistyczną, którą nie jesteśmy, rzucać fałszywych tropów i oskarżeń, ale raczej w coś w rodzaju „organizacji analitycznej” szukającej powiązań i schematów. Nie będziemy też bawić się w policję lub służby specjalne, chociaż część nabytych umiejętności w pracy na pewno wykorzystam. Chodzi nam też o pokazanie modus operandi, profili ofiar i klientów. Może ktoś z kręgów władzy to wykorzysta, może nie, ale z pewnością postaramy się ostrzec ludzi. Ofiary mogą być pewne dyskrecji, póki same nie zdecydują się na ujawnienie.

Właśnie! Ludzi. Bez Państwa pomocy nikt nie zrobi nic. Zwracam się do Państwa z prośbą o informacje, nawet szczątkowe lub prawdopodobne, na ten temat. Wykorzystajcie priv lub mail z mojej strony firmowej (to bezpieczny serwer). Sprawdzimy każda informację. Jeśli jakaś polska agencja rządowa (i zagraniczna) chce skorzystać z naszej pomocy, to już będzie nasz sukces. Czasem funkcjonariuszom jest o wiele trudniej działać niż osobom prywatnym.

Wiem, że brzmi to jak folder reklamowy i niech tak będzie. Potrafię przewidzieć oskarżenia, włącznie z żerowaniem na ludzkim nieszczęściu. Jest to kosztowna działalność, lecz jeśli koszty kierowane są dla dobra wspólnego, to warto na te koszty zarabiać. Niech będą. Nasz projekt przybierze niedługo instytucjonalną formę. Ostatecznie działam trochę w mediach. W tym miejscu zwracam się do dziennikarzy z prośba o wspólne działanie. Nie interesuje mnie profil polityczny, jaki reprezentujecie Państwo. Możecie nienawidzić mnie, ja mogę śmiać się z Was, ale w przypadkach Herrenvolk i jego „zabaw” nie ma dla mnie znaczenia opcja polityczna. jestem w stanie współpracować z każdym, kto uczciwie chce ujawnić patologię. Warto, byśmy w końcu zrobili coś wspólnie, co zresztą pomoże w wyprostowaniu wielu spraw. Zdziwicie się jak wielu.

Raz jeszcze proszę o pomoc. Powtarzam też, że pojedyncze przypadki, choć tragiczne, są jedynie wkalkulowanym w koszta ryzykiem systemu. Tylko zimne, bez emocji, konsekwentne i logiczne uderzenie w system pozwoli na uratowanie kolejnych pięknych kobiet i dzieci.

A teraz możecie spokojnie nazwać mnie wariatem, hejtować (‚Koleżeństwo”), ale ja to wszystko traktuję bardzo poważnie.