Negacjonizm, czyli zaprzeczanie nie tylko samej Zbrodni, ale i jej rozmiarów czy wyjątkowości w wielu krajach jest penalizowane nawet karą 5 lat pozbawienia wolności.  Kiedy jednak wsłuchać się w argumenty tzw. strony żydowskiej widać, że w perspektywie najbliższych lat podejście do Holocaustu ze „szkiełkiem i okiem” jest nieuniknione.

8 lutego 2018 roku grupa Żydów zorganizowała pikietę przed polską ambasadą w Tel-Avivie.

Powodem, rzecz jasna, jest uchwalona przez polski Parlament i podpisana przez Prezydenta nowela ustawy o IPN wprowadzająca karę za obwinianie Narodu Polskiego oraz Państwa Polskiego o udział w niemieckich zbrodniach popełnionych w okresie II wojny światowej.

 Jak informuje niezależna.pl:

Wczoraj grupa starszych Żydów zorganizowała demonstrację przed polską ambasadą w Tel Awiwie. Portal The Times of Israel zamieścił zdjęcie uczestników manifestacji. Podał też, że „kilkudziesięciu ludzi, którzy przeżyli Holokaust, weszło w czwartek na teren polskiej ambasady w Tel Awiwie, machając flagami i niosąc plakaty z wyrazami protestu przeciwko ustawie penalizującej obwinianie polskiego narodu lub państwa za zbrodnie Holokaustu”.

Wiec przed polską ambasadą zorganizowała fundacja Yad Ezer La-Haver (Pomocne dłonie dla przyjaciół), prowadząca w Hajfie dom dla ocalałych z Holokaustu.

Jak ujawnił wczoraj portal Niezalezna.pl – pieniądze (ponad 700 tys. dol.) na przebudowę i remont tego obiektu wyłożyła fundacja sponsorowana przez Niemców organizacja International Christian Embassy Jerusalem (ICEJ). W domu schronienie znalazło ok. 80 starszych zubożałych osób, ocalonych z Holokaustu. Do Yad Ezer La-Havertrafiło też potem od ICEJ m.in. 300 tys. dol. na zakup innego budynku, gdzie zamieszkało kolejnych 50 osób.

ICEJ jest też partnerem kontrowersyjnego projektu fundacji Yad Ezer La-Haver pt. „Miss Holocaustu” (Miss Holocaust Survivor) – konkursu piękności dla kobiet ocalałych z Zagłady. Na zdjęciach jednej z takich imprez widać starsze kobiety z szarfami, na których umieszczono napisy w języku hebrajskim.

Organizacją ICEJ kieruje Niemiec Jürgen Bühler, syna Alberta Bühlera, żołnierza Wehrmachtu

http://niezalezna.pl/216633-szlismy-pod-karabinami-polskich-zolnierzy-wymysly-uczestniczki-protestu-w-tel-awiwie

Wypowiedzi uczestników, ofiar Holokaustu cytowane przez portal „Times of Israel” budzą przerażenie.

Oto 88-letnia Judith Rozencweig zupełnie na poważnie przedstawia polskich oprawców:

Polacy dookoła nas widzieli, co się dzieje, bo szliśmy w szeregach, pod karabinami należącymi do niemieckich i polskich żołnierzy. Jeżeli ktoś z nas wyszedłby z szeregu, zabiliby go. (…)

Polacy stali bezczynnie, nic nie zrobili, tylko patrzyli na szeregi. Byliśmy bez ubrań lub w podartych ubraniach, był mroźny październik, i tak maszerowaliśmy, a oni na nas patrzyli. Nikt się nie sprzeciwił i nikt nam nie pomógł”.

 

 

Polscy i niemieccy żołnierze stali ramię w ramię w ramach braterstwa broni wymierzonego w Żydów. Faktycznie, horror o jakim nawet Wes Craven’owi się nie śniło.

 

Inna,  Szalom Sztamberg (lat 93), wspomina, że gdy trafiła do obozu w Auschwitz spotkała tam „wielu Polaków którzy bili nas i dokuczali nam„. Miała wtedy lat 14.

Policzmy. Szalom Sztamberg wg swoich wspomnień do Auschwitz trafiła już w 1939 bądź nawet w 1938 roku.

Tymczasem obóz w Auschwitz powstał w maju 1940 roku, a transporty Żydów zaczęły tam trafiać w….1942 roku.

3 lata później.

To wystarczy, by wspomnienia uznać za niewiarygodne.

Inna, dzisiaj już 80-letnia Esti Liber ( w 1939 roku miała roczek!) „polskie bestialstwo” wspomina tak:

była tylko jedna rodzina we wsi, która nam pomogła. Reszty to nie obchodziło„. 

 

 Polacy mieli więc opiekować się rotacyjnie?

 

Codziennie u kogo innego?

 

 A może zrobić tzw. ustawkę i pobić się o to, kto we wiosce będzie pomagał Żydom????

 

 Polski „antysemityzm” istnieje obiegowo od marca’68, gdy jedna grupa komunistów zwanych „chamami” postanowiła rozprawić się z inną grupą komunistów jeszcze ze stalinowskiego nadania zwanych „żydami”.

W efekcie Polskę opuściło sporo osób narodowości żydowskiej, które dzisiaj w znacznej części musiałyby odpowiadać za zbrodnie komunistyczne.

Mimo to znalazły „przytulisko” nie tylko w Izraelu, ale i w Szwecji (Stefan Michnik nie jest jedyny).

Innych rzuciło aż na drugą półkulę.

Nieżyjący już Jerzy Ślaski (dziennikarz i pisarz, autor opracowań dotyczących II wojny światowej i powojennego podziemia niepodległościowego) tak oto opisuje „polski antysemityzm”, o którym usłyszał na antypodach:

Gdy w 1984 r. w Australii, w Melbourne, rozmawiałem z bardzo bogatą i bardzo dystyngowaną starszą panią, Żydówką z Białegostoku, która skarżyła się na polski antysemityzm, obciążając tym zarzutem również Armię Krajową, i usiłowałem z nią polemizować, przygwoździła mnie takim oto argumentem:

— Jeśli pan nie wierzy, to mogę zaprowadzić pana do mego brata, który też tu mieszka. Akowcy chcieli go zabić i tak postrzelili, że do dziś jest inwalidą! I to już po wojnie!
— A co brat wtedy robił? — spytałem.

— Był oficerem. Polskim oficerem! Zastępcą szefa bezpieczeństwa w Białymstoku!

Czyż miałem jej tłumaczyć, że jeśliby ubowiec tego szczebla nie był z pochodzenia Żydem, lecz Hiszpanem lub Australijczykiem, to też by do niego strzelano? To zaś, że odsetek Żydów wśród tych funkcjonariuszy UB, których dosięgły kule podziemia, jest o wiele wyższy od odsetka osób tego pochodzenia w całej ówczesnej populacji Polski, wynika wyłącznie z tego, iż tak licznie obsiedli wtedy różne struktury UB, niektóre z nich całkowicie sobie podporządkowując. A na dodatek im wyższe to były struktury, tym więcej ich tam było. To także warto przypomnieć.

Jerzy Ślaski, fragment książki „Żołnierze wyklęci”

Tymczasem Izrael, który dał schronienie stalinowskim katom (Salomon Morel jest jednym z wielu) milczy na temat zadośćuczynienia ofiarom swoich obywateli.

Ba, wszelkie próby przywrócenia im godności nazywa „antysemityzmem”.

To wg nowomowy obowiązującej w świecie pomarcowym  (1968) kończy dyskusję.

Ale Merkel wpuściła do Europy rzesze antysemitów już nie tylko werbalnych, lecz faktycznych.

To jednak ciągle stanowi temat tabu.

Tymczasem Żydzi opuszczają państwa pouczające nas, że jesteśmy antysemitami, z obawy przed antysemityzmem właśnie (vide: Francja)..

Za chwilę tak samo będzie w Niemczech.

Aż strach pytać o Szwecję.

Przedsiębiorstwo Holokaust tymczasem goni za zyskiem zupełnie zapominając, że za chwilę ludność Izraela może potrzebować pomocy.

Na dłuższą metę utrzymanie kraju będącego w stanie wojny ze wszystkimi sąsiadami jest nierealne.

Na dodatek sześć milionów ofiar całopalnych, czyli mit założycielski Izraela, to bajka wymyślona przez działaczy syjonistycznych.

Kiedy wyjdzie to na jaw może się okazać, że 8 milionów Izraelczyków będzie szukało swojego miejsca pod słońcem w niedalekiej przyszłości.

Paradis Judeaorum 2.0….

10/11. 02 2018