Morawiecki musi być mocno zdziwiony. Wszak na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa powiedział tylko to, co od dawna głoszą również historycy izraelscy. I co nie budziło zdziwienia u zarania nowożytnego Izraela wśród… samych Żydów.

Tymczasem wspomnienie o „żydowskich sprawcach” Holocaustu doprowadziło Izrael do wrzenia.

Nadszedł czas, by rząd Izraela wreszcie wyjaśnił Polsce, że ich deklaracje są na granicy negowania Holokaustu – powiedział członek izraelskiego parlamentu Nachman Shai z Unii Syjonistycznej. – Musimy wymagać zmiany tego dziwacznego prawa i dopóki się to nie stanie, winniśmy zmniejszyć rangę naszej ambasady w Warszawie. Historia Żydów jest ważniejsza – dodał.

Z opinią Shai’ego zgadza się Itzik Shmuli z tego samego ugrupowania. – Możliwe, że kolejnym punktem żałosnego projektu Morawieckiego, który chce wymazać polską winę za Holokaust, będzie zrzucenie jej na Żydów i przedstawianie nazistów jako ofiary tamtych okoliczności. Musiałby pozwać sześć milionów żydowskich ofiar i wszystkich ocalałych, zanim wprowadzi to w życie – mówił.

Podczas gdy rząd Izraela stara się „rozmawiać” o polskim prawie, tamtejszy rząd nie zatrzymuje się. Idzie dalej drogą, która jest bardzo blisko negacji Holokaustu. Żaden polityczny interes nie może tego usprawiedliwiać. Nasz rząd musi skończyć to niebezpieczne tango z antysemickimi partiami i politykami.

https://wiadomosci.onet.pl/swiat/izraelskie-media-i-politycy-reaguja-na-slowa-morawieckiegokolejny-punkt-zalosnego/1239bct

„Jerusalem Post” wystąpienie polskiego premiera nazywa „pisaniem historii na nowo”.

Eli Barbur:

Netanjahu określił tę wypowiedź jako „skandaliczną – wskazującą na brak zrozumienia historii i tragedii narodu żydowskiego” – zapowiedział, że powie o tym polskiemu premierowi bezpośrednio (obaj są w Monachium). (….)

 

To nie tylko zakłamywanie historii, lecz także bezczeszczenie pamięci o ofiarach SHOAH” – tak brzmi oficjalna reakcja Związku Ocalonych z Holokaustu w Izraelu na monachijską wypowiedź Morawieckiego.(…)

 

Ehud Barak, były premier i szef sztabu na TT: Polski premier swoja wypowiedzią odsłonił nowy antysemityzm i negacjonizm Holokaustu. Netanjahu powinien zerwać wszelkie stosunki z nacjonalistycznym i fejk newsowym rządem w Warszawie. (…)

 

Szewach Weiss łamiącym się głosem powiedział wieczorem w publicznym radiu izraelskim, że czuje się kompletnie rozbity wypowiedzią Morawieckiego – „rząd PL niweczy wszystko, co w ciągu 25 lat ogromnym wysiłkiem wielu ludzi udało się osiągnąć w relacjach między obu narodami”. Profesor Weiss uważa, że nie należy jeszcze na obecnym etapie obniżac rangi stosunków dyplomatycznych z Warszawą – w której to sprawie zwołane zostały na jutro pilne konsultacje w MSZ w Jerozolimie. (…)

 

Staram się patrzeć parę kroków do przodu i to samo, niestety bezskutecznie, zalecam innym. Monachijska wypowiedź Morawieckiego to ewidentna eskalacja retoryki antyizraelskiej.

Zachodnioeuropejska prawica chcąca desperacko odciąć się od antysemityzmu (m.in. poprzez związki z Państwem Żydowskim) – odpłaci to rządowi PiS ostracyzmem, nie mówiąc już nawet o czekającym tylko na takie okazje eurolewactwie, które rzuci się na nich niczym na świeże bułeczki.

Zaś w zanadrzu mamy jeszcze – jak znam życie – populistyczne zwalanie winy na Żydów za zbrodnie stalinizmu, co zabagnić może do reszty i tak już cholernie szkodliwy i mega paskudny konflikt z Izraelem. Wg mnie konflikt z IL okaże się dla PL politycznym i wizerunkowym samobójem – that’s all.

http://telawiwonline.com/24137-2/

Eli Barbur wyraźnie wskazuje nam miejsce w szeregu. Odrzucenie izraelskiej świeckiej religii holokaustu i próba racjonalnego spojrzenia na to co działo się w Europie pomiędzy 1939 a 1945 rokiem to „negowanie holocaustu”.

To również antysemityzm, za chwilę pewnie usłyszę, ze równy irańskiemu, a może nawet jeszcze większy.

Bo wg obecnie obowiązującego parareligijnego aksjomatu nie było wśród Żydów kolaborantów.

Ale prawda historyczna jest inna.

Dr Tom Segev (Żyd!) mówił:

– Syjonistyczny przywódca, założyciel i pierwszy premier państwa Izrael Dawid Ben Gurion powiedział kiedyś, że ci, którzy ocaleli, przetrwali kosztem innych. Z definicji są więc złymi ludźmi. (…) Pod koniec lat 40. i w latach 50. w Izraelu mówiono tylko o dwóch kwestiach związanych z zagładą – żydowskim heroizmie (powstaniu w getcie i partyzantach) oraz o żydowskich kolaborantach, kapo, policjantach z gett czy Judenratach.

 

http://pressmania.pl/andrzej-zybertowicz-czyli-wolnosc-slowa/

Aktualne narracja, która czyni z Żydów wyłącznie ofiary i nie dopuszcza ich roli jako katów własnego Narodu, jest sprzeczna z prawdą historyczną i de facto stanowi próbę napisania historii na nowo.

Zamiast argumentów narzuca quasi religijny obraz II wojny światowej wyłącznie w oparciu o emocje.

Jednoczesne obarczanie winą za Holokaust całego Narodu (polskiego) oraz określanie „populizmem” mówienie o (współ)odpowiedzialności Żydów za stalinowskie zbrodnie to demagogia, która nie przetrwa najbliższej dekady.

Eli Brabur przy okazji pokazuje istniejące jego zdaniem miejsce w szeregu suwerennej Polski:

Wg mnie konflikt z IL okaże się dla PL politycznym i wizerunkowym samobójem – that’s all.

Polska wg Eli Brabura ma bez szemrania pełnić rolę wasalną wobec Izraela i posłusznie godzić się nawet na najbardziej idiotyczne twierdzenia.

Najwidoczniej uważa, że jakakolwiek rozmowa z Izraelem wymaga od drugiej strony pozycji klęczącej.

Tak zresztą wyglądała polityka Polski po 1989 roku.

Ale Polska (wtedy znana jako PRL) w 1980 roku dowiodła, że nie boi się nawet największego mocarstwa ówczesnego świata – ZSRS.

Tym bardziej nie będzie bać się Izraela, państwa otoczonego przez wrogów, na terenie którego prawa niezbędne w państwie prawnym respektowane nie są.

Izrael musi wreszcie zrozumieć, że ma do czynienia z podmiotem, a nie przedmiotem polityki międzynarodowej.

Czas Tuska i Kopacz to czas miniony.

17-18.02 2018