Wielkimi krokami zbliża się termin wyborów, więc Szarek waha się, myśli i kombinuje na kogo głos oddać, żeby dla kraju było najlepiej i dla niego dobrze. W tym myśleniu bardzo pomógł mu wpis przyjaciela w internecie, człowieka obdarzonego iście patrycjuszowskim imieniem – Winicjusz. Przyjaciel przytoczył opinię znanego profesora, który porównał stratyfikację społeczną współczesnej Polski do sytuacji w antycznym Rzymie. Profesor Dudek powiedział, że elektorat i sympatyków Pisu można porównać do starożytnego plebsu, zaś wyborców Koalicji Obywatelskiej do patrycjatu. Przeczytałem opinię Dudka i poczułem się wystrychnięty na dudka! Naukowiec pozbawił mnie złudzeń. Łuski spadły mi z oczu, a patrycjuszowski diadem z głowy. W jednej chwili z Kordiana przedzierzgnąłem się w chama. Albowiem zawsze miałem o sobie wysokie mniemanie, a rytualne żale na marność kondycji nauczyciela pomocniczego, jakie wylewałem na fejsie, były powodowane tyleż skromnością, co kokieterią. Lecz Dudek locuta causa finita. Jako sympatyk Pisu zostałem policzony do plebsu! Profesor w sposób dosadny potwierdził to, co inni owijali w bawełnę. Opinię o kondycji społecznej wyborców Prezesa i spółki znałem od dawna, ale myślałem, że mnie nie dotyczy. Czytałem analizy, które wskazywały, że sympatycy dobrej zmiany, to są ludzie słabo wykształceni i niezamożni. Mieszkańcy wsi i miasteczek, osoby religijne, wierne tradycyjnym wartościom, niechętne obcym i obyczajowym nowinkom.

– Przecież to nie o tobie Szarku – myślałem. Ty jesteś Inteligent, Europejczyk i agnostyk z wyboru. Stały rezydent warszawskich teatrów. Wytrawny koneser win wytrawnych i musujących. Bywalec stołecznych restauracji wieczerzający „U kucharzy”, gdzie w przerwach między konsumpcją golonki i foie gras, wymieniasz niedbałe ukłony z Leszkiem Balcerowiczem. Wyrafinowany znawca literatury, który niczym minister kultury, nie zniża się do Tokarczuk, ale wie jak odmieniać Maraiego, i czym pieprzyć Pereca. Arbiter elegancji w Szkole Podstawowej nr. 17, który jako jedyny nosi marynarkę od Armaniego(rękawy są trochu przykrótkie, ale klapy jeszcze nie wytarte). No i Szarku – nawet po 3 razy udostępniają cię na fejsie!

A Dudek śmiał mnie policzyć do plebsu!. Moje ego z pieca spadło i o ziemię się stłukło. – Jak mam odzyskać poczucie własnej wartości – zapytałem Dudka? Profesor nie odpowiedział, ale nie musiał. Sam wiedziałem co mam robić. Utwierdził mnie w tym tajemniczy głos z enteru:
– Wystarczy Szarku, że zagłosujesz na Koalicje Obywatelską, a z brzydkiego kaczątka zmienisz się w białopiórego patrycjusza naszych stawów i jezior! Nie wahałem się długo, podjąłem jedynie słuszną decyzję i od razu poczułem się lepiej.

Autor: Marek Szarek