Nieraz słyszałam jak politycy i dziennikarze oburzali się na manipulowanie informacją. Obrzydliwe jest to, czego doświadczamy od wielu tygodni w środkach masowego przekazu (a zwłaszcza w telewizji). Bombardowani jesteśmy obrazami małych dzieci, które razem z rodzicami szukają nie bezpieczeństwa, ale lepszego życia. Największą popularność zdobył kilkuletni Aylan Kurdi, który utonął podczas próby dotarcia na grecką wyspę Kos. Zdjęcie martwego Aylana leżącego na piasku na tureckim wybrzeżu wstrząsnęło całym światem. Pokazywanie na okrągło tego typu obrazy mają na celu szokować, wywoływać litość i współczucie, a przede wszystkim zmienić nastawieni niechętnych im obywateli, którzy mają świadomość zagrożeń niesionych przez islam.

Natomiast nigdzie (oprócz internetu) ani słowa o małej chrześcijance, której obcięto główkę, czy przeciętym na pół 5-letniem chłopcu. Ich „winą” było to, że byli chrześcijanami. Czy te dzieci były gorsze od Aylana? Ale o tym cisza, bo to są katolicy, a tragedie dotyczą tylko muzułmanów.

Przekazuje się informacje, że we Włoszech (11.09.2015) tysiące ludzi maszerowało boso w geście solidarności z imigrantami, ale ani słowa o tym, gdy emigranci wszczęli zamieszki. Przez kilka dni serwowano nam obrazy jak w Austrii i Niemczech entuzjastycznie witano imigrantów muzułmańskich, natomiast w internecie zobaczyć można, że wielu ludzi protestowało przeciwko ich przyjazdowi.

Urząd Miasta Warszawy zakazał manifestacji przeciwko sprowadzaniu do Polski imigrantów, ponieważ według władz miasta istniało podejrzenie propagowania mowy nienawiści. Okazuje się, że pokazywanie prawdy i dbanie o narodowy interes jest mową nienawiści. Natomiast parady równości, podczas których promowane są patologie, to symbol otwartości, tolerancji i dbanie o nasz narodowy wizerunek.

Gdy w Gdańsku formowała się manifestacja na rzecz przyjęcia do Polski imigrantów, kilkakrotnie pokazywano jej uczestników zwłaszcza skupiając się na hasłach „Gość w dom, Bóg w dom”, „Uchodźcy mile widziani”, „Nikt nie jest wrogiem”. Natomiast nie widziałam by pokazywane były z taką samą intensywnością hasła ich przeciwników. Po zakończeniu manifestacji tylko raz i to w telewizji regionalnej podano, że w Gdańsku przeciw przyjmowania emigrantów wzięło udział – 1500 osób natomiast za – 150 osób.

Jakoś nie nagłaśnia się stosunku Bałtów do imigrantów. Gdy dotarła do nich informacja, że według planu KE Litwa, Łotwa i Estonia mają w sumie przyjąć blisko ich 3,5 tys., najaktywniej sprzeciwiła się im Litwa, na Łotwie wywołała gorącą dyskusję, a w Estonii podpalono ośrodek dla uchodźców.

Dlaczego nigdy nie widziałam w naszej telewizji publicznej filmów, które pokazują prawdziwe oblicze tych „kulturalnych”, „cywilizowanych” ludzi, którzy zasługują na to, by bez zastrzeżeń wpuścić ich do naszego kraju? Nasze „elity” chcą nam wmówić, że strach wynika z niewiedzy, a w internecie aż roi się od filmów, w których widać jak hordy muzułmańskich Hunów niszczą wszystko, co znajduje się na ich drodze. Można na nich zobaczyć jak kijami rozbijają światła kierowania ruchem ulicznym, jak przewracają samochody, niszczą śmietniki i wybijają gdzie tylko mogą szyby, jak na cmentarzu katolickim rozbijają nagrobki z krzyżami i próbują rozbić młotem olbrzymi betonowy krzyż wmontowany w cmentarną bramę.

Nasze „elity” są świadome tego, co się dzieje, jednak nie pozostają w tyle za polityczną poprawnością:
E. Kopacz: (…) „to jest test na solidarność”, (…) „najwyższy ludzki dramaty historii UE zasługuje na solidarność polskiego narodu”. (…) dzisiaj obowiązkiem przedstawicieli naszego społeczeństwa jest budowanie solidarności z ludźmi, którzy potrzebują pomocy, a nie sianie nienawiści i dzielenie Polaków,
B. Borusewicz: (…) nie rozumiem obaw związanych z obecnością wyznawców islamu”,
R. Trzaskowski – „mówienie o tym, że przyjadą do nas terroryści jest wielkim nieporozumieniem i straszeniem społeczeństwa”, (…) „Unia nas nie szantażuje tylko realnie przedstawia sytuację”
R. Petru: „swoją postawą tracimy szacunek. Uchodźcy jakoś się do nas nie garną. Polska ojczyzna „Solidarności” zbliża swój wizerunek do Węgier. Niestety Polska wpisała się w węgierski nurt”.
A. Bodnar rzecznik RPO: „Polacy powinni przyzwyczaić się, że nie będziemy już jak dotąd państwem jednonarodowym”,
A. Michnik: „Egoizm w kwestii odrzucenia imigrantów przynosi wstyd Europie, jest jej zdradą. To również zdrada strefy Schengen, wywodzącej się z rewolucji w 1989 r., zdrada ideałów „Solidarności”. Polska była iskrą tej rewolucji”

Zastanawiam się, co kieruje ludźmi, którzy gorąco namawiają do otwarcia naszych granic?. Dlaczego tak nienawidzą Polski i Polaków? Czy myślą, że jak ich przyjmiemy, to będą im za to wdzięczni i będą o tym pamiętali? Czy myślą, że konsekwencji tej decyzji oni oraz ich najbliżsi nie odczują, bo są ponad to, bo dziś mają władzę?