Europejska polityka klimatyczna mocno uderza w Zakłady Azotowe w Puławach, które prawdopodobnie będą wygaszać energochłonną produkcję amoniaku, który jest dla nich podstawą dalszej produkcji.

Zauważam, że produkcja amoniaku w Puławach jest zorganizowana w trzech zakładach. Bardzo stare i wysłużone zakłady Amoniak I należałoby zamknąć. Skada się na nie pięć linii o wydajności ledwie 37 ton dziennie, co daje łącznie 185 ton amoniaku na dobę. Zakład Amoniak II jest dużo nowocześniejszy – składa się z trzech linii o wydajności 500 ton dziennie, co daje łącznie 1500 ton amoniaku na dobę. W obecnym miesiącu uruchomiono w nim nie bez kłopotów (czerwcowa eksplozja i pożar) zupełnie nową linię o wydajności 1000 ton amoniaku dziennie, co po ustabilizowaniu linii pozwoli na łączną produkcję amoniaku na terenie ZA Puławy w wysokości prawie 2700 ton na dobę.

Warto zauważyć, że zakład Amoniak II jest jednym z najnowocześniejszych w Europie a proces produkcyjny jest tam sterowany za pomocą specjalistycznej sieci neuronowej, która utrzymuje jego parametry w zakładanych ramach, co normalnie nie jest wcale łatwe, gdyż proces ten charakteryzuje się silną nieliniowością i nader łatwo „wypada” z optymalnego przebiegu, co skutkuje gwałtownym spadkiem wydajności. Powtarzam – linie produkcyjne na podinstalacji Amoniak II są technologicznie bez zarzutu.

No ale są to zarazem linie oparte na technologii „klasycznej” bazującej na katalizatorach żelazowo-chromowych, co pociąga za sobą fakt, że nawet przy najlepszym zoptymalizowaniu pobór energii jest stosunkowo wysoki, znaczący jest poziom emisyjności CO2, wymagane jest intensyne oczyszczanie gazów odlotowych z tlenków azotu, a sam proces wymagai bardzo starannego usuwania siarki z gazu ziemnego, który jest podstawowym surowcem. A to wszystko są koszty…

No ale póki co, wszyscy w Europie robią amoniak tą metodą.

Co zatem robi Unia? Unia zawiesiła cła na importowany amoniak oraz mocznik i ściąga je z krajów, gdzie emisje i związane z nimi koszty nie mają takiego znaczenia. W minionym roku kraje UE zaimportowały amoniak za łączną kwotę 1,352 mld dolarów, z czego 26% z Trinidadu/Tobago, 24% z Algerii oraz 11,3% z Rosji.

Rośnie też import z USA. Tam jednak inwestuje się w nowe technologie. Firma TransGas Development Systems LLC otrzymała w marcu b.r. zgodę na budowę w Zachodniej Wirginii wielkiego kompleksu sześciu linii amoniaku bazujących na nowej technologii opracowanej przez duńską firmę Haldor Topsoe. W 2027 r. fabryka ta będzie produkować 36 tys. ton ciakłego amoniaku dziennie, czyli ok. 30 milionów ton rocznie, czyli ponad 13 razy więcej niż nasze Puławy. Powinno to uświadomić jak wygląda amerykański rozmach.

Proces SynCOR, będący własnością intelektualną Topsoe, używa jako katalizatora spineli glinowo-cynkowych i ma lepszy bilans energetyczny, pozwala na przetwarzanie bardziej zasiarczonego gazu ziemnego, oraz cechuje się niższą emisyjnością. Redukcje te nie są może jakieś ogromne, ale są biznesowo znaczące. Co więcej – proces ten jest mniej nieliniowy i przez to lepiej się skaluje, w związku z czym można budować większe instalacje produkujące więcej amoniaku, co ma istotny wpływ na bilans inwestycji.

Nie jest to jeszcze w pełni „zielony” amoniak (do tego droga wciąż daleka), ale jednak „zieleńszy” niż standardowy.

To właśnie ten amoniak zamierzają importować Puławy licząc na to, że przewaga tego surowca będzie rosła w miarę zacieśniania polityk klimatycznych w Unii.

Czytaj więcej.

Foto: Grupa Azoty / materia)y prasowe.