Przyszło nam żyć w autentycznie i rzeczywiście ciekawych czasach, aczkolwiek stare chińskie życzonko skierowane pod adresem ichniejszych i takoż współczesnych ich adwersarzy oznaczało i nadal co oczywista oznacza pewnego rodzaju swoiste fatum. W istocie rzeczy to znane chińskie porzekadło przeistaczało się po prostu w najzwyklejsze przekleństwo.

Ciekawe czasy” są po prostu synonimem daleko idącej zmienności, olbrzymiej ilości informacji, podejmowania trudnych decyzji, a także niespodziewanych zwrotów sytuacyjnych towarzyszących naszemu codziennemu życiu. W tym znaczeniu możemy trafnie skonstatować, że prześladuje nas pech, albowiem żyjemy dokładnie teraz, a nie jak byśmy tego mogli ekspektatywnie oczekiwać w spokojniejszych epokach. Ale to już było... moglibyśmy za słynnym szlagierem Marylki Rodowicz skonstatować, że po prostu tak toczy się koło historii. Właściwie od zarania współczesnej człeczej cywilizacji trudno dopatrzeć się choćby jednego dnia bez wojny, katastrof, czy różnorakich epidemii i inszych nieszczęść. Histeria wykreowana w związku z pandemią koronaświrusa oraz idący w ślad za nią globalny kryzys gospodarczy to novum, na które społeczeństwa nie były przygotowane. Do czasu zanim pojawił się „koronaświrus” egzystowaliśmy w miarę stabilnym, przewidywalnym otoczeniu, a dodatkowo od lutego br wojna tuż za naszą granicą spotęgowała niepewność jutra czyniąc świat dogłębnie „uciekawionym”. Bez względu jednak na wszelakie negatywne okoliczności jakich obecnie doświadczamy życie płynie nadal swoim niezmiennym od wiek wieków nurtem, po prostu skwitować możemy latyńskim powiedzonkiem: panta rhei, czyli wszystko płynie. Dokonując określonej analizy z dziejów cywilizacji można jednak ogólnie rzecz biorąc odnieść się pozytywnie do człeczych dokonań, a w szczególności odnoszących się do osiągniętego i nadal stale rozwijającego się postępu technicznego. Paradoksalnie ten szalony od około 200 lat postęp immanentnie związany został z trwającymi wojnami; wymuszającymi rozwój technologiczny różnych militariów. Zdumiewać może także fakt, że pomimo wojen, katastrof, epidemii i innych nieszczęść liczba ludności świata wzrosła z 2,5 mld w 1950r aż do 8 mld obecnie!Śmiało zatem możemy z tychże przytoczonych dywagacji wywieść zasadny wniosek, że właściwie po prostu od dawien dawna egzystencja ludzka właśnie w takowy, a nie inny sposób funkcjonowała i spuentować go jednoznacznie, że TAK TRWA MAĆ.

Nie oznacza to jednak, że co nieco moglibyśmy usprawnić w wszelakich występujących stosunkach społeczno-gospodarczo-politycznych, jednakże uchylmy się od dokonywania sanacji całego świata koncentrując się aktualnych uwarunkowaniach TEGOKRAJU. Tzw. wyzwolenie przez Armię Zdradziecką w 1945 Polski spod okupacji niemieckiej, następczo zamienione na trwającą pół wieku okupację sowiecką było i jest hagiograficznie wychwalane przez stare komusze obszczymury jak Włodzio Krzaczasty (alboć Czarzasty), względnie pomiot bezpieczniacki, czyli Maciusia Gdulę. Antenat tegoż zagorzałego komuszka to ober komuch Andrzej Gdula, który 15 listopada 1985 roku gdy na rozkaz Czesia Kiszczaka milicja aresztowała w ramach akcji „Hiacynt” tysiące homoseksualistów jako jego zastępca stał na czele Służby Polityczno-Wychowawczej, wychowującej ZOMO i ORMO. Różniaste lewackie dewianty, lesby i pedały… czy pamiętacie takowe komusze dokonania???

Wraz z okupacyjną armią sowiecką zaimplementowany został swoisty system tzw. demokracji socjalistycznej, jako rzekomo najdoskonalszy wariant demokracji określanej bez przymiotnikowo. Prześmiewczo nasi rodacy takową demokrację przyrównywali do różnicy pomiędzy zwykłym krzesłem, a krzesłem elektrycznym. Do dnia dzisiejszego powyższa sowiecka implementacja przynosi wiele negatywnych skutków odnoszących się do zachowań społecznych. Komusze miazmaty poprzez mi.in funkcjonowanie służb specjalnych zaskutkowały wykreowaniem określonych zastępów łobywateli TEGOKRAJU dotkniętych lobotomią, zlasowaniem umysłu, wzrastającą niestety ilością apostazji i całkowitym zatraceniem patriotycznych postaw. Wszak popieraczom z sekty polactwa swojego złotego cielca upostaciowionego osobą fuhrera PEŁO Hyrzego Ruja powinno być znane jego haniebne, łajdackie credo: POLSKOŚĆ TO NIENORMALNOŚĆ.

W sposób oczywista oczywisty nawet przy niewielkiej dozie dociekliwości, przenikliwości oraz logicznego wnioskowania musimy dojść do jednoznacznej konkluzji o ścisłej symbiozie dawnych komuszych służb RP z służbami specjalnymi z takich krajów jak: Rosja, Niemcy czy Izrael. W interesie tychże m.in. państw leży marginalizacja we wszelkich aspektach RP i dominacja ich polityki służalczo wspomaganej przez polactwo. Istnieje znane z łaciny powiedzonko: cui prodest scelus, is fecit, czyli komu zbrodnia przynosi korzyść; ten ją popełnił. Koryfeusze wszelkiej dewiacji, lewactwa i szeroko pojętego neo liberalizmu występujący pod egidą żydowskiego miliardera G. Sorosa czynili, czynią i nadal będą czynić wiele zła w społeczności TEGOKRAJU permanentnie dążąc do jego wszechstronnej dezintegracji. Przychodzi im to tym łatwiej, że w tejże społeczności mogą z łatwością wyłowić sprzedajne niczym Judasz squrfiałe osobniki i odpowiednio ich zafutrować za wyświadczone złajdaczone przysługi. Absolutnie nie muszą zdumiewać pojawiające się horyzoncie politycznym tej miary zmieniające się swoiste polityczne „gwiazdy” jak: człek znikąd (aleć ze służb) Stan Tymiński, PALIGŁUP, PETRESCU z modernej partyi (hey! Człapka toto jeszcze istnieje??), czy Kotłownia alboć Hołownia. Jak słynna z urokliwej urody ministra Ela Bieńkowska, która stwierdziła, że mamy taki klimat…… No właśnie mamy taki klimat i swoisty urodzaj na wykluwanie się zaprzańców polskich interesów. Nie zdają sobie oni absolutnie (albo też i z premedytacją nie chcąc) sprawy z niszczącej, współczesnej technologii społecznego propagandowego oddziaływania na oczekiwane zachowania.

To tylko udoskonalona i nadal udoskonalana metodologia goebbelsowskiej skutecznej propagandy o powtarzalności kłamstw przeistoczonych w prawdę wtłaczanych w zlasowane mózgi. Z dużym prawdopodobieństwem odnoszącym się do m.in. odbiorców TVN zasadnym jest wniosek, że absolutnie nie zastanawiają się oni nad poczęciem i akuszerami tejże telewizorni oraz co oczywiste jakie to ma przełożenie w nachalnej propagandzie na co dzień realizowanej. Po prostu jak pelikany połykają każdą zdechłą rybę. Zapewniają przy tym, że TVP kłamie ……. chociaż jej z wybiórczą premedytacją rzekomo…… nie oglądają!!!! Skąd zatem ich wiedza o tychże kłamstwach…. No po prostu cud, nieprawdaż??? Faryzeizm i hipokryzja w kosmicznym wydaniu. Z łatwością można stwierdzić, że znacząca widownia TVN to właśnie pomioty sowieckich cuchnących onuc z 1945r, progenitura ich służb oraz beneficjańskich przydupasów. Niezbędnym w tymże miejscu jest przedstawienie gloryfikatorom, a całkowicie odmóżdżonym odbiorcom Tefałena znamiennych wypowiedzi ober Goebbelsa PRL-a J. Urbana odnoszących się do okoliczności narodzin TVN, a mianowicie:

Służba propagandowa MSW powinna mieć możliwość dawania do TV, radia i prasy gotowych programów do druku, albo też dostarczania TV, radiu i prasie półproduktów, którym ostateczny kształt nadadzą redakcje TV, radia i prasy. W przypadku tego rodzaju rozbudowy służby propagandowej, decydujące znaczenie będzie mieć obsada kadrowa. Trudno jednak znaleźć dobrych dziennikarzy, którzy zdecydują się przejść do MSW. Nie mniej mam pewne propozycje, które jak uważam, warto przynajmniej rozważyć: Mariusz Walter.

M. Walter nadaje się na głównego konsultanta, jakiegoś szefa propagowania, szefa realizacji programów radiowo-tv jednym słowem nie kierownika pionu propagandy, lecz główną siłę koncepcyjno-fachową. Pozytywnie zweryfikowany w 1982r. Walter zwleka z decyzją powrotu, żądając satysfakcji i pognębienia jego wrogów. Walter jest więc w tej chwili do wzięcia i wkrótce będzie za późno, bo ma otrzymać wysokie stanowisko w TV, jak mu się tam oczyści przedpole. Gdyby udało się pociągnąć Waltera, on zaproponuje dużo młodych, zdolnych ludzi. Ja dalej będę myśleć, rozglądać się, szukać!!!!

To autentyczne wypowiedzi bezwzględnego aparatczyka i czołowego propagandysty PRL-a, które skutecznie niestety zainfekowały przestrzeń publiczną i polityczną w sposób doprawdy niebywały. Skutkiem tejże infekcji jest utrzymujący się w społeczeństwie RP podział na wraże plemiona pisowskie i antypisowskie nawzajem się kosztem interesów RP zwalczające. Paralelnie oraz być może z pewną nostalgiczną nadzieją na zmianę tego irracjonalnego stanu rzeczy niech będzie odwołanie się do zachowania słynnego bohatera sienkiewiczowskiego „Potopu” Andrzeja Kmicica.

Jak to, najezdnik uderza na kraj, najezdnik znany z drapieżności, i nie tylko
nie znajduje oporu, ale kto żyw opuszcza dawnego pana i spieszy do nowego: magnates,
szlachta, wojsko, zamki, miasta, wszyscy!…
bez czci sławy, honoru, wstydu!

Historia drugiego takiego przykładu nie podaje! Tfu! tfu! panie kawalerze! kanalia w tym kraju żywie bez sumienia i ambicji… I taki kraj nie ma zginąć?
Kmicic coraz był bledszy i resztkami sit trzymał na wodzy wybuch szaleństwa; ale książę,
cały zatopiony w swej mowie, upajał się własnymi. słowami, własnym rozumem, i nie
zważając na słuchacza tak dalej mówił: Jest, panie kawalerze, zwyczaj w tym kraju, iż gdy kto kona, to mu krewni w ostatniej chwili poduszkę spod głowy wyszarpują, ażeby się zaś dłużej nie męczył. Ja i książę wojewoda wileński postanowiliśmy tę właśnie przysługę oddać Rzeczpospolitej.

Jeśli zaśnie przemówiłem ci tym porównaniem do głowy i nie zdołałem w sedno utrafić,tedy powiem inaczej. Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna !!!!! za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą wileńskim powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło !!!! dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy.

Dosadność i tragizm tejże wypowiedzi wręcz poraża. Pozytywnym momentem jest jednak niczym u św. Pawła w drodze do Damaszku doznana iluminacja, którą stała się wymownym udziałem Jędrusia Kmicica. Dalszą jego historię postępowania i dokonanych czynów opisują następcze karty „Potopu”, być może jednak całkowicie nieznane prawnukowi pisarza Bartusiowi jako wyjątkowo łajdackiej, z alkoholizowanej kanalii brukającej dobre imię rodziny. Daleko idący i jednocześnie rozrzewniający jest w tym miejscu bowiem kolejny „potopowy” cytat:

A co, Oleńka, a co? Ona zaś obsunęła mu się nagle do kolan. Jędruś! ran Twoich nie godnam całować!

To właśnie sienkiewiczowska w swojej wymowie iluminacja Kmicica pozwala snuć pozytywne nadzieje na dokonanie swoistego przełomu w myśleniu i postępowaniu zainfekowanego różnym dewianctwem polactwa, ale przede wszystkim odnosi się do zdeprawowanego katolstwa jako głupkowatego alianta polszewii i inszej deprawacji. Oby tak się stało…… bowiem o czym wielekroć wzmiankowaliśmy: KARMA czuwa, a jest bezwzględną!!!

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

4.12 2022

fot. pixabay