Trzy dzielne dziewczyny z Ukrainy od kilku lat mieszkające na Śląsku: Vladlena Stoyanova, Ksenia Aivazian i Oksana Aldanova mają różne historie, różne doświadczenia, różne biografie. Łączy je nie tylko narodowość ukraińska, ale heroiczna praca w wolontariacie w Fundacji Onkologicznej Rakiety – dziś będącej również ośrodkiem pomocy dla uchodźców z ogarniętej wojną Ukrainy, ośrodkiem transportu chorych na raka Ukraińców i miejscem pomocy dla tych, co zostali na Ukrainie i tam zmuszeni są doświadczać bombardowań i katastrofy humanitarnej.

Krew, pot i łzy

Vladlena, nazywana przez nas per „Vladą” (możliwe, że znana wielu w Miasto Świętochłowice bo pracowała jakiś czas temu w naszym mieście) to bardzo młoda, doskonale zorganizowana dziewczyna. Świetnie mówi i pisze po polsku, przez co łamie bariery językowe-polsko-ukraińskie i odwrotnie. W ryzach trzyma dokumentację, wciąż odbiera urywające się telefony, a nawet jak trzeba to razem z innymi nosi ciężkie kartony z darami do transportu.

Ksenia ma w Polsce swoją rodzinę, której powinna poświęcać maksimum czasu, lecz ona ramię w ramię z nami działa w wolontariacie. Otwarta, empatyczna, uśmiechnięta. Fotografka, która nie pozwala zwalniać tempa pracy, bo wciąż jest w gotowości „strzelić” zdjęcie. Nie uznaje za kawę tej – typu rozpuszczalnej i za to również ją uwielbiamy.

Oksana – to nasza gwiazda medialna. Twarz Pikniku Wsparcia „Śląsk dla Ukrainy – łączy nas więcej niż barwy”, który pod honorowym patronatem Marszałka Śląskie. Pozytywna energia Jakuba Chełstowskiego odbył się 10 marca na Stadion Śląski. Oksana to również „sprawczyni” pozyskania przez Fundacja Onkologiczna Rakiety ambulansu/karetki pogotowia, który to pojazd załadowany do pełna artykułami medycznymi, wczoraj został przekazany przez nas do Kijowa. Pojechał na wojnę ratować zdrowie, ale przede wszystkim życie ludzkie.

Brak słów

Tego, co zastaliśmy na przejściu granicznym Medyka-Szeginie naprawdę nie da się opisać, nie da się zapomnieć, „odzobaczyć”. Tego nie da się opowiedzieć, nie da się oddać emocji towarzyszących zbliżaniu się do granicy. Ciarki, przyśpieszone bicie serca, fala natłoku różnych myśli – to tylko zwykły opis niezwykłych emocji.

Wystraszone dzieci, dorośli nawet nie z dobytkiem życia, lecz z tym i w tym z czym udało im się uciec przed bombardowaniem. Głodni, spragnieni ciepłej herbaty, drżący z zimna. Na całe szczęście uruchomiono wiele punktów wsparcia z żywnością, napojami, ubraniami, artykułami medycznymi, prądem, nagrzewaczami powietrza. Jeden z takich punktów z ciepłym jedzeniem uruchomiła w Medyce znana na pewno na Śląsku (i nie tylko!) Fundacja Wolne miejsce. To właśnie tam kierują swoje pierwsze kroki uciekający z Ukrainy dużymi autobusami. Brawo Mikolaj Rykowski.

Cztery pancerne

Wspomniałem o trzech bohaterkach z Ukrainy, koordynujących wolontariat składający się z obywateli tego zaatakowanego przez Rosję państwa. Muszę w tym momencie wspomnieć o polskich niesamowitych wolontariuszach katowickiej siedziby Fundacja Onkologiczna Rakiety. Wasze imiona można by długo wymieniać, więc gratulację złożę poprzez Szefową. Magdalena Sekuła jesteś największą ze znanych mi rakiet i do tego pokojową, choć jak zawsze, jak trzeba coś zrobić, to jesteś w bojowej gotowości. Chylę przed Tobą czoła.

Wojna na Ukrainie pokazała, że pomimo różnic tak wewnętrznych (krajowych), jak i zewnętrznych (na czele z historią relacji polsko-ukraińskich) chcemy i potrafimy się zjednoczyć. Współdziałać. I zatem polsko-ukraiński team z ul. Warszawskiej 67 w Katowicach, dziękuję. Jesteśmy zespołem, działającym solidarnie w jednym dobrym celu.

Przyszłość jest teraz!

Nasz ambulans, wyładowany po brzegi artykułami medycznymi został szczęśliwie przekazany na terenie Ukrainy wczorajszej nocy. Przyjechali po niego ukraińscy wolontariusze aż z Kijowa. W drodze powrotnej, już innym transportem, zabraliśmy z granicy dwie osoby uciekające przed zbrodniami Putina.

Za zaangażowanie w organizację wyjazdu dziękuję serdecznie kolegom Michałowi Bieszczad i Patrykowi Kosela.

Bardzo dziękuję także po raz kolejny mieszkańcom mojego Miasto Świętochłowice, którzy nieustannie wspierają wiele pomocowych akcji dla mieszkańców Ukrainy. Chwała Wam za to!

Oczywiście nie spoczywamy na laurach. Działamy i pomagamy dalej! Czekamy na odprawienie kolejnego, szóstego już TIR-a z transportem darów na Ukrainę. Pewnie znowu będziemy sprowadzać z granicy chorych onkologicznie. Pewnie w międzyczasie znów pojawi się wiele okazji, do kolejnych niezbędnych działań. Napędza nas to do działania, bo jesteśmy „Rakietami”.

Nie odpuszczamy!

Autor: Adam Trzebińczyk