Na zdjęciu mój najstarszy wnuk Jan Karol zapala światełko na Placu Piłsudskiego po śmierci Jana Pawła II (27 kwietnia 2014 r.).
To zdjęcie udostępniałam przez minione 9 lat wiele razy. Ale zrobie to raz jeszcze. Żeby przypomnieć, że zaledwie 9 lat temu my sami kochaliśmy i uczyliśmy kochać, podziwiać i szanować Ojca Swietego Jana Pawła II nasze dzieci i nasze wnuki, a po tych 9 latach (zaledwie 9!) tworzą się inicjatywy „brońmy dobrego imienia naszego świętego Papieża”.
Jak to się stało? Jak to bylo możliwe?
W tym momencie uwiecznionym na zdjęciu, kiedy dziadunio pomaga Jasiowi zapalić znicz na kwietnym krzyżu na Placu (wtedy jeszcze) Zwycięstwa, to było niewyobrażalne.
Smutno mi Boże! I bardzo mi smutno kochany św. Janie Pawle II. Smutno mi, choć wiem, że „minął Neron, jak mija wicher, burza, wojna i mór, a bazylika Piotra góruje nadal z wyżyn Watykanu miastu i światu”. Niech panuje na wieki, wieków…
Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.
Zostaw komentarz