Niemiecki „Der Spiegel” twierdzi, że do wysadzenia rurociągów NS użyto ładunku o sile 500 kg trotylu.
Być może tak wynika z odczytów sejsmograficznych, ale to mnie bardzo dziwi.
Znam się na materiałach wybuchowych. Potrafię syntezować materiały wybuchowe i potrafię ich używać. Jestem dość doświadczonym pirotechnikiem, chociaż od moich eksperymentów minęło już wiele lat.
Więc opowiem.
Rurociągi NS, to 48-calowe rury (1,153 mm), ze ściankami grubości od 26,8 do 41 milimetrów, dodatkowo otoczone betonową osłoną grubości 60-110 mm. Rurami tłoczony jest gaz o ciśnieniu ok. 100 atmosfer.
Moim zdaniem, do gruntownego zniszczenia pojedynczej rury wystarczający byłby liniowy ładunek kumulacyjny plastycznego materiału wybuchowego na bazie heksogenu lub pentrytu z wkładką miedzianą o wymiarach ok. 20 cm x 20 cm x 100 cm i wadze ok. 20 kg uformowany w literę „L” o wymiarach 80 x 20 cm i przymocowany dłuższym bokiem wzdłuż rury.
Ładunek taki bez najmniejszego problemu przetnie rurę w taki sposób, że wewnętrzne ciśnienie dokona dzieła zniszczenia dzięki zjawisku tzw. rapid crack propagation. Rura zostanie rozerwana na długości ok. 100 m.
Jak wyglądają takie pęknięcia widać na zdjęciu poniżej.

Oczywiście – być może sabotażystom było wygodniej podłożyć półtonową bombę niż mozolnie montować ładunek liniowy, ale – uważam – technicznie rzecz biorąc, wystarcza dwóch płetwonurków, żeby wysadzić taki rurociąg.
Autor: Zbigniew Szczęsny
Prawicowy ateista. Zwolennik proatomowej strategii wychodzenia z paliw kopalnych. Polityczny (sur)realista tęskniący za „Międzymorzem” jako suwerennym biegunem siły między Rosją a Zachodem. Żyję z programowania. Publicystyką zajmuję się w czasie wolnym nie mogąc znaleźć sobie miejsca w świecie rozdrapywanym przez skrajności.
Red. Piotr Semka zauważył ostatnio że być może ładunki przy rurociagu jako bomby śpiochy były tam od początku, zamontowane i ukryte przy montażu rurociągu. Co Pan na to? Możliwe?