Tyle spędziłem w sierpniu i wrześniu na dworcach kolejowych, pastwiskach i polach uprawnych w Rumunii, Bułgarii, Serbii, Słowacji, Węgrzech, Albanii, Czarnogórze, Kosowie (SRB*).
Głównie jednak na dworcach kolejowych.
To pozwoliło mi odkryć swoją ukrytą przed samym sobą romskość. Jestem Romem, polskim Romem, rumuńskim Romem. Romem wszechświatowym.
Nurtuje mnie jednak myśl, czy Marcel-Cyryl, czy Aleksandra-Konstancja odziedziczy po mnie romskość. Obstawiam, że jednak Ola. Bo niechcący i pewnie nieświadomie odziedzicza po mnie fascynację wielobarwnym Wschodem…
Wschodem, który pachnie końskim łajnem i kurkumą… We właściwych sobie proporcjach.
Więcej o mojej miłości do Rumunii przeczytacie klikając tutaj.
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.
Zostaw komentarz