Nie wykluczam, że znów spadnie na cztery łapy, za to kto uwierzył Januszowi biznesu, ten nie śpi spokojnie.
Kiedyś zadawał w Sejmie landszatfowego szyku różowymi marynarkami. Budził zażenowanie, ale lud nabierał się, podobnie jak w innej epoce, inne ludy nabierały się na szklane paciorki.
Palikot dorobił się jednak grona zauroczonych fanów. W poniedziałki gościł u Moniki Olejnik, ozdabiał swą podobizną pierwsze strony gazet. Wcale nie Andrzej Lepper, tylko właśnie Palikot wprowadził cynizm absolutny i język chama na polityczne salony. Miał protoplastę w osobie Urbana i ma godnych siebie następców.
Były polityk i aktualny członek Rady Muzeum Sztuki Współczesnej (MOCAK) w Krakowie nie od dziś ‘robi w alkoholu’. I ma na koncie realny sukces: wypromował i sprzedawał kieszonkowy alkohol, tzw. małpki. Jakub Żulczyk podsumował Palikota celnie i okrutnie: “jako pierwszy opakował bardzo uzależniający i społecznie szkodliwy produkt w małe, kolorowe i słodkie porcje, których to porcji sprzedaje się jakieś trzy miliony dziennie. Coś jak typ, który wynalazł crack o smaku świeżych truskawek”.
Teraz w Polsce jedna trzecia wódki sprzedawana jest w „małym formacie”. Często małpki kupują kobiety, bo takie ozdobne, modne i ‘niewinne’. A że każdego roku w Polsce rodzi się 9 tysięcy dzieci z FAS (nieuleczalnym alkoholowym zespołem płodowym dającym zmiany w wyglądzie, zaburzenia neurologiczne, umysłowe i psychiczne), to już nie jest problem producenta.
O raporcie na temat sytuacji w firmie i spółkach Janusza Palikota piszą tylko media branżowe. Pracownicy Manufaktury Piwa Wódki i Wina od stycznia nie dostali pełnych wynagrodzeń, a chodzi o miliony złotych. Z samych emisji akcji spółki MPWiW uzyskały 87,5 mln zł. Inne firmy biznesmena ściągnęły od inwestorów jakieś 10 milionów. Do tego dochodzą pożyczki, obligacje i weksle. Prawie 180 milionów długu. Jednym słowem, katastrofa.
Jeszcze niedawno w mediach społecznościowych lansował wódeczki: „Mała sztuczka, wielki smak. Kieszonkowe Wyjebongo i wyBUHowa zawsze są po drodze”. Produkowali i zachwalali niezwykłe walory alkoholi razem z gwiazdą TV Kubą Wojewódzkim aż zostali skazani za nielegalną reklamę trunków. Jak na ich kieszenie kary nie były wysokie: 70 i 80 tys. zł. Jednak kilka dni później okazało się, że wyrok nieważny, bo coś tam, coś tam…
Cóż, kiedyś poseł – biznesmen pominął w oświadczeniu majątkowym samolot, dwa auta, 10 tys. zł udziałów w Polmos Investment i udziały w spółce Księgarnia na Wiejskiej, ale śledztwo umorzono. W uzasadnieniu napisano, że „nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych pana posła wynikają z filozoficznego wykształcenia i stosunku do wartości materialnych”.
Prorocze słowa!
Stosunek do wartości materialnych wyglądał bowiem tak, że produkcję i marketing Janusz biznesu rozwijał za pożyczone pieniądze. Uwierzyło mu tysiące naiwnych. Zasilili interesy filozofa-gorzelnika sumą bliską 100 milionów złotych. Do połowy lipca mieli zacząć wyśmienicie zarabiać, lecz dowiedzieli się, że pieniędzy nie ma, a internetowy „Skarbiec Palikota” (to inna inicjatywa niż Manufaktura) wyświetla komunikat „Projekt został zakończony!”.
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, publikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.
Zostaw komentarz