Okazuje się, że Konfederacja w osobie monarchisty Brauna odkryła sPiSek sPiSków – otóż wg „złotoustego” lekarze są skorumpowani.

I bynajmniej nie chodzi tu o koperty w zamian za zabieg, ale o korupcję systemową.

17 lutego poseł Grzegorz Braun poinformował o złożeniu przez siebie zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstw ściganych z urzędu przez:

1. – prof. Andrzeja Horbana, konsultanta krajowego w dziedzinie chorób zakaźnych i doradcy premiera;

2. i 3. – ministrów zdrowia Łukasza Szumowskiego oraz Adama Niedzielskiego;

4, 5, 6 i 7. – konsultantów wojewódzkich w dziedzinie chorób zakaźnych Krzysztofa Simona, Aleksandra Garlickiego, Anetę Bartczak, Miłosza Barczewskiego;

8, 9, 10, 11 i 12. – dyrektorów delegatur CBA we Wrocławiu, Krakowie, Łodzi, SzczecinieWarszawie;

13 , 14, 15 i 16– wojewodów dolnośląskiego, małopolskiego, łódzkiegozachodniopomorskiego.

Całkiem spora gromadka, prawda?

Na konferencji prasowej rzecznicy prasowi Konfederacji Korony Polskiej (nazwa miodzio!) poinformowali o tym, uzupełniając o zarzuty. Generalnie chodzi o to, że nie zareagowano wobec korupcji, polegającej zdaniem Brauna na tym, iż lekarze – konsultanci byli powiązani z koncernami produkującymi szczepionki i dlatego też nastąpił klasyczny konflikt interesów.

Generalnie w myśl zasady – płacę, to wymagam.

Jest tylko jedno ale. Braun w swoim doniesieniu nadużywa słowa jeśli.

To samo słychać na konferencji prasowej Konfederacji.

Więc co? Braun nawet nie ma pojęcia, czy czyn choćby w zakresie subminimalnym stanowi przestępstwo?

Zatem mamy do czynienia z kolejną próbą zaistnienia w świadomości społecznej Konfederacji, której notowania idą na dno?

Przecież wg sondażu Kantar Public z 9 lutego 2021 r. poparcie dla egzotycznej trójcy Bosak-Korwin-Braun, obecnie występującej jako Konfederacja Korony Polskiej oscylowała na granicy progu wyborczego. Ruch Brauna chwilowo notowania podwyższył, więc teoretycznie przez jakiś czas posłowie Konfy spać mogą spokojnie.

I tylko takie znaczenie ma donos Brauna. Cała bowiem nauka światowa działa w oparciu o granty.

Rzecz jasna można się zastanawiać, na ile taki układ jest transparentny i uczciwy z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego (Smitha, Schmidta itd.)?

Z jednej strony Państwo staje się coraz bardziej opiekuńcze i nie ma pieniędzy na finansowanie badań naukowych, z drugiej – interesy ponadnarodowych korporacji niekoniecznie muszą iść w parze z interesem konkretnego Narodu.

Niestety, nie da się uniknąć powyższej sytuacji bez jakiejś ogólnoświatowej rewolucji. Tylko w imię jakich zasad miałaby być dokonana?

No bo jeśli już pozostawalibyśmy w kręgu pojęciowym Konfederatów to właśnie finansowanie polskiej nauki za pomocą grantów stanowi esencję myśli ekonomicznej Janusza Korwina Mikkego, towarzysza walki partyjnej Brauna:

Albert Einstein pracował był w biurze patentowym – i stworzył Teorię Względności. Istnieje silne podejrzenie, że gdyby pracował na sponsorowanej przez państwo uczelni, to by jej nie wynalazł. Musiałby bowiem pisać miesięczne i roczne plany swoich badań. Oraz sprawozdania. I co miał w nich pisać: „Chwilowo nie wynalazłem Teorii Względności, ale tak sobie myślę…?”

Państwo powinno trzymać się z daleka od nauki. Bo inaczej dojdzie do jej zahamowania, skostnienia i całkowitej biurokratyzacji.

Znamienne, że na próżno szukać rozwiązań systemowych, umożliwiających finansowanie Nauki Polskiej, w programie Konfederacji. Jedynie znaleźć można pół zdania, od biedy mogące uchodzić za całą propozycję:

Kulturę narodową, naukę i sztukę uwolnimy od ideologizacji narzucanej za publiczne pieniądze.

https://konfederacja.net/wp-content/uploads/2019/09/KONFEDERACJA-Program-Wyborczy-Polska-dla-Ciebie.pdf

Należy więc domniemywać, że Nauka powinna utrzymać się sama, m.in. wg Brauna. Jednocześnie tenże Braun próbuje robić zarzut karny z tego, że ktoś ośmielił się postępować zgodnie z prawem; co więcej, zgodnie z programem partii, której Braun jest jednym z najbardziej rozpoznawanych liderów!

Oczywiście stoimy przed problemem. Jest to jednak ten sam, jaki staje przed sądzącymi się z ZUS. Przecież sędziowie pobierają pieniądze z budżetu, zatem nie mogą być obiektywni w sprawach, gdy chodzi o konflikt obywatela z jednostką organizacyjną Skarbu Państwa itp.

Mały człowieczek, jakim coraz wyraźniej okazuje się Braun, po prostu projektuje. On zapewne byłby wdzięczny temu, kto dał mu pieniądze. Więc może powinno się prześledzić finansowo dotychczasową karierę tego pana?

W szczególności kto finansował jego kampanię, kto, wcześniej, finansował jego filmy?

Z tym ostatnim nie powinno być kłopotu, bo były mało liczne. ;)

Ale najgorsze jest co innego. Grzegorz Braun otwarcie wszak podtrzymywał kontakty z rosyjskim dziennikarzem Leonidem Swiridowem, wydalonym z Polski jako osoba podejrzewana o działalność szpiegowską pod przykryciem dziennikarza.

Poniżej zdjęcie Brauna i Swiridowa w Moskwie, prawdopodobnie z 20 grudnia 2018 roku. Przynajmniej taka data widnieje na zdjęciu w facebooku.

A ntym widoczna jest jeszcze niejaka Agnieszka Piwar, pisząca w polskojęzycznej mutacji Sputnika.

Jest oczywistą oczywistością, że nagłośnienie donosu Brauna, który wszak bez pardonu atakuje rząd PiS, doskonale mieści się w rosyjskiej polityce propagandowej starającej się za wszelką cenę osłabić niewygodny rząd.

Czyżby więc na naszych oczach miało miejsce polityczne ‘wash and go”, czyli dwa w jednym:

Konfederacja poprawiła notowania, i Putin jest zadowolony.

Szczególnie to ostatnie. Okazuje się, że już zdążyli objawić się idioci, którzy wobec osób objętych donosem Brauna używają określenia podejrzani.

Co przeraża, wśród tych osób odnaleźć można „dziennikarza z 40-letnim stażem”, członka Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich!

A to już powinno znaleźć swój epilog w sądzie. I nie tylko dyscyplinarnym.

25.02 2021