Nazwy partii się zmieniają. Twarze na plakatach też.
Ale mechanizm od lat ten sam:
Układy. Posady. Kolesiostwo. Podziały.
Nie chodzi o ludzi. Nie chodzi o Polskę.
Chodzi o stołki.

Jedni odchodzą, drudzy wchodzą – tylko po to, by zagarnąć wszystko dla siebie.
Przed wyborami grzmią o uczciwości i „nowym początku”.
Po wyborach dzielą posady za zamkniętymi drzwiami – naszym kosztem.

W międzyczasie… ludzie umierają.
Nie dlatego, że nie można im pomóc.
Tylko dlatego, że państwo ma to w nosie.
Bo system jest martwy.
Bo ważniejsze są kampanie niż życie noworodka czy dorosłego człowieka.

Zamiast leczenia – zbiórki i błagalne prośby.
Zamiast wsparcia – cisza.
Ilu jeszcze nie doczeka?

Miliony idą na szemrane fundacje,
Miliony na doradców, których nikt nie zna,
Miliony na projekty, których nikt nie rozumie.
Ministerstwa puchną od stanowisk dla tych, co „trzymają z kim trzeba”.
Nie liczy się wiedza. Liczy się układ.

Media?
To już nie są media. To narzędzia.
Służą nie do informowania – tylko do sterowania.
Masz myśleć, jak ci każą.
Masz mówić to, co ci wolno.
Masz powtarzać to, co ci przekazano.

Spróbuj mieć własne zdanie – od razu jesteś:
„Ekstremistą”.
„Ruską onucą”.
„Zagrożeniem dla demokracji”.
„Mową nienawiści”.
I czort wie kim jeszcze.

Wolność słowa? To już tylko slogan.
Demokracja? Kartka raz na cztery lata.

Od lat nic się nie zmienia.
Tylko obiecanki, spoty i to, co chcemy usłyszeć.
Tymczasem Polska nie potrzebuje już więcej polityków.
Polska potrzebuje ludzi z głową. Fachowców. Ludzi uczciwych.

Nie nominowanych „po znajomości”.
Nie przez telefon.
Nie po linii partii – tylko po linii kompetencji.

Wyłączmy nienawiść. Włączmy myślenie.
Bo nienawiść nic nie zbuduje.
A bezmyślność zniszczy wszystko, co jeszcze nam zostało.

Nie zgadzajmy się na wszystko, co dyktują nam obce rządy.
Nie jesteśmy kolonią.
Mamy prawo mówić NIE.
Mamy obowiązek myśleć po swojemu.
Mamy prawo bronić własnych interesów.

Polska ma zasoby naturalne. Ma ogromny potencjał ludzki.
Czas wreszcie to wykorzystać.
Czas czerpać z tego, co nasze – dla dobra naszych dzieci, rodzin, obywateli.

Pomoc? Tak – ale najpierw swoim.
Zanim wyślemy miliardy gdzieś daleko – pomóżmy dziecku, które dziś walczy o życie.
Zanim naprawimy świat – naprawmy miejscowości zalane przez powódź.

Czasem, kiedy patrzę na swój kraj…
Na podziały, pogardę, falę nienawiści, która zalewa społeczeństwo…
Zastanawiam się: Kiedy to się skończy?
Czy jeszcze będziemy żyć normalnie?

Jestem osobą tolerancyjną.
Szanuję różnorodność, inność, prawo do bycia sobą.
Ale wszystko ma swoje granice.
Bo tolerancja nie oznacza milczenia wobec szaleństwa.
Wolność nie oznacza chaosu.
A różnorodność nie może oznaczać rozkładu.

Życzę wszystkim – z całego serca –
by żadna ekipa rządząca nie traktowała Polski jak łupu do podziału.
Życzę, by zamiast rozdawania stołków,
sięgnięto wreszcie po ludzi mądrych, kompetentnych, doświadczonych,
którzy znają się na swojej pracy i chcą dobrze dla Ojczyzny, a nie tylko dla siebie.

Niech rolnictwem zajmują się rolnicy,
gospodarką ekonomiści,
szkołą nauczyciele,
a służbą zdrowia lekarze – nie partyjni doradcy.

Życzę każdemu emerytowi, by mógł wykupić swoje leki – bez zamienników, bez kalkulacji.
Każdemu dziecku, by mogło być leczone tu, w Polsce – bez zbiórek, dramatów, błagań.
Każdemu obywatelowi, by mógł mówić, co myśli – bez lęku, bez cenzury, bez represji.

I żebyśmy w końcu poczuli się bezpiecznie.
W swoim domu. W swojej dzielnicy. W swoim kraju.

Niech nasi żołnierze i funkcjonariusze Straży Granicznej nie muszą się wahać,
czy wolno im użyć broni na granicy.
Niech mają realne wsparcie, zaufanie narodu i wolną rękę tam, gdzie trzeba działać.

To tylko moje zdanie
Nikt nie musi się z nim zgadzać. Mamy prawo do własnych przemyśleń.

Ale wszystkim – bez wyjątku – życzę wreszcie normalności i spokoju.
Niech w końcu runą mury nienawiści, fałszu i obłudy.
Żeby Polska była Polską…

Autor: Jędruś Ciupaga