Im dłużej trwa polemika wokół sprawy Polnordu, tym bardziej widać, że zamiast ostatecznych wyjaśnień otrzymujemy kolejne pytania. Publiczne oświadczenie Romana Giertycha, które w założeniu miało zamknąć wieloletni spór interpretacyjny, w rzeczywistości otwiera nowe wątki wymagające doprecyzowania i weryfikacji. Sam fakt, że autor tekstu odnosi się jednocześnie do kwestii rozliczeń infrastrukturalnych pomiędzy Polnordem a miastem stołecznym Warszawa, do zarzutów medialnych, do struktury przepływów finansowych oraz do działalności podmiotów powiązanych osobowo, powoduje, że odbiorca nie otrzymuje klarownego obrazu chronologii zdarzeń ani jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, które elementy sprawy zostały definitywnie rozstrzygnięte, a które nadal pozostają przedmiotem interpretacji.
Deklaracja, że spór cywilny dotyczący infrastruktury wodno-kanalizacyjnej został zakończony, sama w sobie nie przesądza o charakterze ani o skutkach innych postępowań, które mogły dotyczyć odmiennych aspektów działalności gospodarczej spółek uczestniczących w projekcie miasteczka Wilanów. Z punktu widzenia opinii publicznej naturalne jest zatem pytanie, w jakim zakresie zakończenie jednego wątku wpływa na ocenę pozostałych okoliczności opisywanych w debacie publicznej od wielu lat. Brakuje precyzyjnego wskazania dokumentów lub rozstrzygnięć, które w sposób jednoznaczny zamykałyby całość kontrowersji narosłych wokół tej sprawy.
Kolejne wątpliwości pojawiają się w odniesieniu do wątku wierzytelności oraz relacji finansowych pomiędzy podmiotami wskazywanymi w tekście. Samo stwierdzenie, że określone środki nie zostały wyprowadzone, lecz stanowiły element rozliczeń gospodarczych, nie odpowiada jeszcze na pytanie o strukturę tych transakcji, ich ekonomiczne uzasadnienie oraz sposób informowania rynku o zdarzeniach mogących mieć znaczenie dla inwestorów. Skoro jednocześnie podnoszony jest temat możliwej oceny sprawy przez KNF, oznacza to, że również w tym obszarze nie zapadło jeszcze ostateczne rozstrzygnięcie, a przynajmniej nie zostało ono przedstawione w sposób pozwalający rozwiać wszystkie pojawiające się wątpliwości.
Dodatkowym elementem wymagającym doprecyzowania pozostaje kwestia działalności prowadzonej przed laty w Liechtensteinie. Informacja o krótkim okresie funkcjonowania spółki oraz o poniesionej stracie stanowi istotny fragment wyjaśnienia, jednak sama obecność zagranicznej struktury prawnej w naturalny sposób rodzi pytania o jej cel biznesowy, zakres aktywności oraz charakter relacji pomiędzy działalnością zagraniczną a aktywnością prowadzoną w Polsce. W szczególności istotne pozostaje rozróżnienie pomiędzy działalnością gospodarczą prowadzoną pod określoną nazwą a bytem prawnym zarejestrowanym w innej jurysdykcji, ponieważ to właśnie podobieństwo nazw wskazywane jest jako źródło nieporozumień.
W polemice pojawia się również zarzut naruszenia tajemnicy bankowej lub adwokackiej, co wprowadza kolejny poziom niejasności. Jeżeli rzeczywiście doszło do wykorzystania informacji objętych ochroną prawną, wymaga to osobnego ustalenia trybu, w jakim dane zostały pozyskane, oraz oceny, czy ich publikacja mieści się w granicach interesu publicznego. Samo wskazanie takiej możliwości nie rozstrzyga jednak, czy doszło do naruszenia prawa, lecz raczej sygnalizuje, że spór może przenieść się na kolejne pole interpretacyjne.
W efekcie zamiast zamknięcia sprawy otrzymujemy sytuację, w której równolegle funkcjonują różne narracje wymagające konfrontacji z dokumentami, decyzjami organów oraz pełnym kontekstem gospodarczym. Oświadczenie, które miało charakter polemiczny wobec publikacji prasowej, nie tyle eliminuje wątpliwości, ile wskazuje na obszary, w których opinia publiczna może oczekiwać bardziej szczegółowych wyjaśnień. Dotyczy to zarówno chronologii rozliczeń pomiędzy podmiotami uczestniczącymi w inwestycji, jak i sposobu komunikowania informacji mających znaczenie dla rynku kapitałowego.
Z perspektywy odbiorcy zewnętrznego kluczowe pozostaje zatem pytanie, czy przedstawione wyjaśnienia zostaną uzupełnione o materiał pozwalający jednoznacznie oddzielić fakty od interpretacji. Dopóki tak się nie stanie, każda kolejna wypowiedź w tej sprawie będzie raczej elementem sporu niż jego rozstrzygnięciem, a liczba pytań, zamiast maleć, będzie rosła.
Zostaw komentarz