Dzisiaj tylko raz się rozzłoszczę, a potem juz będę w Ogrodzie, czyli będę wąchała jak Byczek Fern, czyli wprawie się w fazę miłego nastroju. A czym sie rozzłoszczę przed wąchaniem kwiatkow? I po zjedzeniu (przez solidarność) chrupków z jando kwiatki i jadła lunch na świeżym powietrzu (drugie śniadanie na trawie). A czym się rozpiekle teraz, po zjedzeniu (przez solidarność z Fizykiem) kretyńskich corn flacków z owocami goi, jagód i żurawiny?

Durnością już leciuchno rozpoczynającej się kampanii wyborczej PIS. Będzie kretyńska, a nawet nie kretyńska kampania będzie teraz trudna do wygrania. Kretyńska daje 100 procent (lub więcj) na przegraną.

Usłyszałam premiera Morawieckiego, który z okazji nowego Dnia Matki (teraz będziemy obchodzili 8 maja, bo Ukrainki obchodzą wtedy, więc przez uprzejmość zarzucimy własną tradycję) spotkał się z kobietami („mamami”) w jakiejś wiosce. Wiedziałam bez proproczego uniesienia, co powie. Że zrobil każdej z mamusi dobrze, a Tusk nie robił im dobrze. No i zgadłam.

Szanowne mamy miały docenić i 500+ i wszystkie inne dobroci, jakich doznały od PIS, a nie doznały od Tuska. I miały się tym radować tak jak zgromadzone na mitingu dzieci, ktore napawały naszego premiera wielką radoscią. Bo mają i przedszkole, i świetlice i mamy – zależnie od potrzeb mam – pracujące zawodowo lub zajmujące sie domem.

Premier nie wspomniał ani jednego słowa o inflacji, którą teraz każdą mame doprowadza do białej pasji. No, jeśli jest, to przez Putina, ale z nim wygramy bez nawet zaciskania pasa. Tak to mniej wiecej brzmialo. Triumfalnie, pogodnie. No i świątnie! Można i tak.

Ale dobrze by było powiedzieć mamom, jaka jest prawda. Czy ta inflacja, spowodowana nie samą wojną, ale i restrykcjami narzuconymi Rosji, jest spowodowana wspieraniem Ukrainy, czy też i obroną zagrożonej ewentualnie, (realnie?) wolnosci Polski? Bo to trzeba powiedzieć jasno i wyraźnie, nie traktować mam , jak babci, której nie można denerwować.

Jesli rzeczywiście Putin ma ruszy na Polskę (nie bardzo wiem z kim i z czym, skoro Ukraińcy zniszczyli mu prawie wszystkie czołgi, strącili samoloty, zatopili okręty i pozabijali prawie wszystkich najważniejszych generałów) to trzaba pokazać, że Polska dba o bezpieczeństwo obywateli i mam też. Bo sam fakt, że sie zbroi dla mam ma mniejsze znaczenie. Mamom potrzebne są schrony, zapasy żywności, nowe źródła ujęcia wody, czyli możliwosci schronienia się nie tylko w swoich budynkach, w których są podziemne garaże z wypelnionymi benzyną samochodami, ale nie ma żadnej piwnicy. Ale o tym cicho sza.

Mówi się coś o bagażu „trwogi”? Co w nim powinno sie znaleźć? Czy ma to być plecak, czy walizka na kółkach czy może mały wózek transportowy (ludzie sami wykupują je na pniu)? Ani mru-mru.

Byłam w sklepie militaria. Obywatele i mamy jakoś nie ciekawią się, czy Tusk ściskał się z Putinem ani czy Jarosław Kaczyński odprawi jeszcze jedną ceremonie z przemówniami o tym, że Rosjanie zamordowali jego brata i on to pomści, ale kupnem:

a). broni, nawet straszaków i broni mysliwskiej

b). kuchenkami w których mozna palić „beleczym” (bez dbałości o czystość powietrza), a takze suszonymi kiełbasami, suszonym miesem i malutkimi puszeczkami z odżywką dla chorych na raka, czyli mającym ogromną wartość odżywczą w maleńkim zbiorniczku.

Panowie z militarów zacierają ręce, bo „schodzi” wszystko, co nigdy nie schodziło. I co jest chińską beznadziejną tandetą.

Czy dla mam – obojętnie, kiedy mają obchodzic swoje świeto? Takie informacje nie byly by ciekawsze?

Mamy w „mojej wiosce” guzik obchodzi to, co dobrego im PIS zrobił. Wściekają się na drożyzne, a zabezpieczają na własną rekę. Znowu mają prawdziwe kury, przygotowały obórki, jeśli nie dla krowy, to dla kózki, a króliki znowu siedzą w klatkach, choć istnieje oczywiście obawa, że Kaczyński znowu zechce ustawy o ochronie futrzaków. Wtedy króliki zejdą „do podziemia”.

Fot. Facebook/Mateusz Morawiecki

Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.