Współczuje Ukraińcom, bo wojna jest jednym z tych wydarzeń w ludzkim życiu która – podobnie jak głód i zaraza – należy do najgorszych plag, z jakimi mamy do czynienia. Współczuje im tym bardziej, że nie muszę sobie wyobrażać, co przeżywają tracąc bliskich, mienie i spokój, poczucie bezpieczeństwa.

Ja to już przeżyłam. Jako dziecko, więc tym bardziej odczuwalnie. Ale z drugiej strony chciałabym jednak, aby mój rząd zajmował się Ukraińcami i udzielał im pomocy militarnej i humanitarnej, ale choć ciutkę uwagi poświęcał swoim obywatelom.

Rząd bardzo gorszy się postępowaniem prezydenta Orbana i jego rządu. Ale jakoś nie zauważa, że obywatele Węgier są ze swojego prezydenta bardzo zadowoleni i dali mu w czasie wyborów wsparcie, jakiego nigdy wcześniej nie miał. Ba, zdobył to, o czym PiS marzy – większość konstytucyjną w parlamencie.

PiS się gorszy i PiS zgorszony przegra najbliższe wybory. Bo jak wygląda każda audycja informacyjna „rządowych mediów”.

Najpierw wojna na Ukrainie i chwalenie się, jaki dobry jest nasz rząd, bo dał 500+ Ukrainkom, i 500 złotych na leki, i da im najładniejsze mieszkania, które zabierze po wywalonych z Polski Rosjanach i stworzy szkoły ukraińskie, a nawet przyjmie do naszych szpitali (gdzie Polak czeka na przyjęcie ok. pół roku) 10 tysięcy rannych ukraińskich żołnierzy.

Druga część informacji poświęcona jest Donaldowi Tuskowi z przypomnieniem, jak to plótł trzy po trzy, jak to ściskał się z Putinem na sopockim molo i jak też się ściskał z panią Merkel, a przede wszystkim jakie ma złe oczy i jakie zaciśnięte pięści.

Na skutek tej propagandy Polacy nic nie wiedzą, co z nimi. Czy dla nich też będą miejsca w szpitalach? Czy dla nich też znajdą się mieszkania, choćby mniej piękne od tych po-rosyjskich? Czy może niektórzy również dostaną dofinansowanie na leki? Cicho-sza.

Polacy widzą jak rosną ceny, widzą co dzieje się z cenami benzyny, ale muszą zrozumieć, bo wojna na Ukrainie…  Usłyszałam dziś, że sankcje nakładane na Rosję, których tak bardzo domaga się Polska, doprowadziły Rosje do strat. Ale – i tu się załamałam – porównywalnych do tych, jakie na ich skutek ponosi… Polska. Inne kraję, które nie są aż tak chętne w nakładanie sankcji prosperują znacznie lepiej niż Polska. Nasi rolnicy, przewoźnicy i całe tysiące przedsiębiorców są zrujnowani tymi sankcjami, a Rosjanie co najwyżej nie będą jedli polskich jabłek. Chyba jakoś przeżyją, ale nasi rolnicy – nie.

Mimo codziennego oglądania złych oczu Donalda Tuska i słuchania komentarzy, co złego zrobił, powiedział itd. nie traci on ani jednego punktu poparcia. A PiS ani jednego punktu poparcia nie zyskuje. I widać najwyraźniej, że w tej chwili PiS przegrałby z opozycją (PO+ Hołownia)  wieloma „punktami” i choć wszedłby do parlamentu, to jako opozycja. Rozwalona od wewnątrz, skłócona, czyli słaba. Tego chcemy? Ja tego nie chce. Ale mogę coś zrobić, aby zwrócić uwagę, że co by się nie działo to obywatele wybierają tych, którzy okazują dbałość o nich, a nie zajmują się działalnością charytatywną.

Teraz mamy potworny dramat w kopalni. I kiedy słyszę najpierw wiadomość, że w czasie ostrzału rakietowego na Ukrainie zginęły dwie osoby, a potem, że w naszej kopalni zginęły cztery, a dwadzieścia innych nie da się najprawdopodobniej wydobyć z miejsca zagrożenia, to wydaje mi się, że kolejność jest pomylona. Tylko mnie się tak wydaje?

Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.